Joanna Ambroszczyk-Jasińska i Radosław Jasiński to miłośnicy starych, stylowych mebli. Z tej ich pasji do przedmiotów z historią i ich odnawiania zrodziło się wyjątkowe miejsce: Chalk&Chic. To sklep z akcesoriami do odnawiania mebli, ale też pracownia, gdzie nadają przedmiotom drugie życie oraz miejsce spotkań dla mieszkańców Lublina.

Chalk&Chic w tłumaczeniu na język polski oznacza kredę i szyk. – Wszystko zaczęło się od farb kredowych, którymi odnawiamy i stylizujemy meble, czyli nadajemy im nowe życie. Staramy się nadać im niepowtarzalny charakter, szyk – wyjaśnia Joanna.

To ciepłe i pełne kolorów miejsce prowadzą przy ul. Świętoduskiej 20 od 5 lat. Tu mają pracownię, w której stare sprzęty przerabiają na nowe, prowadzą sklep z farbami kredowymi i innymi akcesoriami do odnawiania i stylizacji mebli. To również tu organizują warsztaty dla mieszkańców, którzy pod ich czujnym okiem uczą się sztuki renowacji mebli. W Chalk&Chic można też kupić meble odrestaurowane przez właścicieli. A niektórzy po prostu przychodzą tu, aby popatrzeć, nacieszyć oko niepowtarzalnymi dziełami, które wykonali Asia i Radek.

– Są osoby, które podczas niedzielnych spacerów przychodzą tu, żeby sobie popatrzeć na witryny. To bardzo miłe – mówią.

Meble do renowacji trafiają do nich z różnych źródeł. – Kupujemy stare meble na giełdach, targach staroci czy przez internet. Takie, które wpadną nam w oko, w których widzimy potencjał. Zdarza się, że ludzie oddają nam swoje stare meble, których już nie potrzebują – mówi Joanna.

Warsztaty

Na warsztaty organizowane w Chalk&Chic przyjeżdżają ludzie z całej Polski. – Prowadzimy zajęcia z technik stylizacji, podczas których uczymy malowania, różnego sposobu używania farb, nakładania ich dla uzyskania ciekawych efektów – opowiada Joanna.

Na warsztaty uczestnicy przynoszą swoje przedmioty, którymi się wspólnie zajmują. – Pozostałe materiały zapewniamy. Mamy też warsztaty z podstaw tapicerstwa. Na nich każdy samodzielnie wykonuje sobie pufę. Wtedy uczestnicy nie przynoszą nic, to my wszystko zapewniamy. Przychodzą bez niczego, a wychodzą z wykonanym przez siebie meblem – uśmiecha się Joanna.

Mają już stałych bywalców. Takich, którzy przychodzą na wszystkie warsztaty, jakie organizują i wciąż dopytują o więcej.

Przedmioty z duszą

Coraz chętniej, zamiast kupować nowe meble w sklepie, wolimy odnowić te stare. – To meble z historią, z duszą, które już wiele przeżyły. Niejednokrotnie to pamiątka po dziadkach czy pradziadkach, których nie chcemy się pozbywać – mówi Joanna. – Wystarczy je dopasować do wystroju wnętrza i cieszyć się nimi przez długie lata. Dzięki temu mamy w domu unikatowe, niepowtarzalne meble, których na pewno nie spotkamy w domu u sąsiada.

Joanna i Radosław najpierw odnawiali meble wyłącznie na własne potrzeby. – Później zrodził się pomysł, żeby zająć się tym profesjonalnie i stworzyliśmy pracownię mebli. Większości rzeczy uczyliśmy się sami metodą prób i błędów. Każdy odnowiony mebel to nowe doświadczenie. Tak naprawdę cały czas się uczymy – mówią.

Joanna skończyła historię sztuki na KUL, Radosław uczy się rzemiosła na kierunku stolarz-renowator. Ich umiejętności idealnie się uzupełniają.

– Mąż zajmuje się naprawami, uzupełnianiem ubytków w meblach, docina, dopasowuje, rekonstruuje. Niejednokrotnie trafiają do nas meble uszkodzone, które przed malowaniem trzeba doprowadzić do dobrego stanu. Ja natomiast później dobieram kolory, maluję – wyjaśnia kobieta.

Nie lubią określenia artyści. – Jesteśmy rzemieślnikami. Zajmujemy się nie tylko renowacją drewnianych mebli, ale też odnawiamy tapicerkę. Odnowimy wszystko, nieważny jest materiał – zapewniają.

Wow!

Takim słowem zachwytu zwykle reagują ludzie, gdy przychodzą odebrać mebel, który zostawili w Chalk&Chic do odnowienia.

– „To nie jest mój mebel, nie poznaję go”. Tak często mówią nasi klienci. Jest zdziwienie, że ze starego krzesła czy szafki wyszło coś innego, ładnego i oryginalnego – nie kryją radości.

Czasem w ich ręce trafiają meble, które wręcz się rozpadają. – Głowimy się, jak doprowadzić je do dobrego stanu. Po wielu wysiłkach się to udaje. Wtedy mamy satysfakcję, że przedmiot będzie żył dalej, że jego dawne piękno udało się przywrócić – mówią.

Dzieło, które wychodzi z ich rąk musi być idealne.

– Tak, żeby klient był zadowolony. Bywają sytuacje, że robimy coś dwa, trzy razy, by uzyskać upragniony efekt.

Prawdziwe perełki

Jak przystało na prawdziwych pasjonatów, u siebie w domu mają większość mebli starych, które przeszły odnowę.

Joanna pasję do starych mebli wyniosła z domu. – Moi rodzice lubili zabierać mnie na różne giełdy staroci, targi i zawsze coś kupowali. W domu rodzinnym pojawiały się meble stare, używane, z odzysku. Rodzice wyłapywali perełki. I tę umiejętność mi – przyznaje.

To,jak sama przyznaje, dzięki nim potrafi zauważyć unikatowy, piękny przedmiot. – Teraz nie ma takich mebli, jak kiedyś, ręcznie robionych, ozdobnych, z dobrego materiału. A jeśli są, to bardzo drogie. Lubimy się otaczać takimi meblami, perełkami – zdradzają.

– Dużą większą przyjemność sprawia nam kupno czegoś używanego, starego, co nadaje się do odnowienia, niż nowego przedmiotu. To dla nas frajda. A nawet uzależnienie – śmieje się Radek.

Joanna i Radosław zgodnie mówią, że aby się zajmować renowacją starych mebli, trzeba mieć dużą wyobraźnię i cierpliwość. Ale przede wszystkim ćwiczyć to rzemiosło.

– Na pewno im więcej się ich zrobi, tym więcej pomysłów w głowie się rodzi. Czasami zobaczymy mebel i od razu wiemy, jaki ma być efekt końcowy. Innym razem meble muszą poczekać na swój moment. Mamy mnóstwo takich okazów, które czekają na swoją kolej – uśmiechają się. (jus)

Zdjęcia: Jakub Małysz

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o