Jeżeli już stwierdziliśmy, że chcemy być z naturą nieco bliżej niż na uczęszczanym szlaku, nie możemy zapominać, że obowiązują nas pewne zasady. Żeby nie okazało się, że nasza romantyczna wycieczka w głąb lasu stała się koszmarem, warto zabrać ze sobą kilka gadżetów… Surwiwalowiec powiedziałby, że wystarczy nam nóż i to co mamy na sobie, a jednodniowa wycieczka nie wymaga żadnego ekwipunku, ale my przecież nie chcemy walczyć o przetrwanie, tylko przeżyć naszą mikro przygodę z dziczą 🙂

Planując wyprawę w dzikie ostępy, warto sprawdzić mapę i zobaczyć jak duży kompleks leśny chcemy zwiedzać, zapamiętać główne drogi dookoła, wyznaczyć trasę, i być gotowym na improwizację. Prawda jest taka, że o ile w słoneczny dzień, nie powinniśmy mieć problemów z ustaleniem kierunku marszu, to przy dużym zachmurzeniu zaczyna się robić kłopot i łatwo się zgubić – niejednokrotnie omijamy przeszkody terenowe przez co często delikatnie zmieniamy kierunek. Bardzo często okazuje się, że nawet nie wiemy, kiedy robimy kółko 🙂

W takiej sytuacji najlepiej mieć naładowany telefon i aplikację do nawigacji terenowej (niestety popularne mapy Google często się w lesie gubią i nas oszukują). Nie chcę tutaj sugerować konkretnych rozwiązań, ale niebawem opiszę jakich aplikacji i do czego sam używam. Jest to najprostsza metoda korekcji trasy, ale uzależnia nas od baterii i sprawności urządzenia… Jeżeli zaś obsługa busoli i mapy tradycyjnej nie sprawia nam kłopotu, to będzie to najpewniejsze zabezpieczenie przed zgubieniem się w terenie, o ile umiemy czytać leśne znaki – ale o tym innym razem 🙂

Niejednokrotnie spotkałem się z sytuacją, że w czasie wędrówki w nieznane, pogoda zmieniała się w zastraszającym tempie… W takiej sytuacji bardzo ważne jest mieć ze sobą jakąś ochronę przeciwdeszczową – najlepiej poncho – które pozwoli nam się zakryć razem z ewentualnym plecakiem i przeczekać deszcz lub w miarę sprawnie przedzierać się przez głuszę, nie narażając na przemoczenie ubrań oraz ekwipunku. O parasolce możemy zapomnieć, gdyż uniemożliwia ona swobodne przejście między drzewami, czy przeciśnięcie się przez szczelinę w gąszczu. Sytuacje zmiany pogody w dzikiej eksploracji można porównać do wycieczki górskiej, gdzie nigdy nie możemy być pewni pogody, ani tego, w którym momencie nas zaskoczy. Musimy być przygotowani na każde warunki, bo podobnie jak w górach, powrót może się wydłużyć, warunki atmosferyczne popsuć, a nasz pozytywny trip w nieznane zmienić się w walkę z wyziębieniem i zamiast ukojenia, przynieść same nerwy…

Ostatnią rzeczą, którą uważam, że każdy włóczykij posiadać powinien, jest prowiant. Zupełnie czym innym jest spacer po ubitej ścieżce, z wytyczonym miejscem na posiłek, a czym innym forsowanie terenu „na dziko”. Pokonując trasę poza szlakiem zużywamy dużo więcej energii i odwadniamy się znacznie szybciej, niż podczas zwyczajnej wędrówki. Musimy omijać przeszkody (powalone drzewa, chaszcze, miejscowe zalewiska), co wymaga wysiłku, a co za tym idzie – spalanie kalorii przez nasz organizm drastycznie rośnie. Przy założeniu, że wycieczka może się przedłużyć – w zależności od naszej orientacji w terenie oraz fascynacji otoczeniem – warto zabezpieczyć się w energetyczne przekąski, batony, czy co tam lubimy, tak żeby po godzinie wycieczki, głód nie zaczynał nas zachęcać do odwrotu. To samo tyczy się wody… Co prawda mamy na rynku już stosunkowo tanie, wydajne filtry do wody – pozwalające na filtrowanie przysłowiowej kałuży, ale to już wyższa szkoła jazdy i rozsądniej będzie zabrać ze sobą butelkę wody 😉

Wiele osób zastanawia się zapewne, jak w takim miejscu odsapnąć, wszak wszędzie tylko brudne pieńki, albo pełna robaczków ściółka…. No cóż do robaczków trzeba się przyzwyczaić – jeśli nie usiądziemy na mrowisku, mała jest szansa, że coś nas „zaatakuje”. Jeśli chodzi o komary – najskuteczniej działa DEET – środek występujący w wielu preparatach na komary, dostępnych w marketach czy aptekach – warto się zabezpieczyć. Szczególnie, że w tym roku mamy prawdziwe oblężenie tych małych wampirków. Jeśli chodzi o kleszcze – to może dla wielu wydać się to zaskoczeniem – ale poza szlakami jest ich dużo mniej, niż na ścieżkach, gdzie te małe potworki niemal spodziewają się obecności człowieka i tylko czekają na „nosiciela”. Na te istotki najskuteczniej działa PERMETRYNA.

Jeśli zaś chodzi o wygodny wypoczynek, z dala od robaczków, żyjących w ściółce – najlepszym rozwiązaniem jest hamak, a o tym jak go używać, jaki wybrać, oraz dlaczego jest to najbardziej komfortowy sprzęt wypoczynkowy w terenie, napiszę w najbliższym czasie.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o