Lód (recenzja książki)

0
325

Przenosimy się w nieodległą przyszłość. Pokrywa lodowa Arktyki stopniała. Nowe polarne pogranicze podzieliły między siebie światowe koncerny, morskie wycieczki ścigają się o przywilej zobaczenia wymierającej miejscowej fauny. Pasażerowie Vanira przybyli, by zobaczyć niedźwiedzia polarnego. Znajdują jednak coś innego: ludzkie zwłoki.

Okazuje się, że to Tom Harding, który zaginął przed trzema laty. Mężczyzna przyjechał do Arktyki, by pomóc w uruchomieniu nowego przedsięwzięcia swojego najlepszego przyjaciela, Seana Cawsona, człowieka, którego działalność biznesowa opiera się na dyskrecji i koneksjach wśród wpływowych ludzi. I to on jako ostatni widział go żywego.

Ich przyjaźń zrodziła się ze wspólnej pasji do polarnych eskapad. I choć wewnętrzna potrzeba Toma, by ocalić świat, często kłóciła się z pragnieniem Seana, żeby go zawojować, Sean zawsze sądził, że mimo wszystko przyświecały im wspólne cele.

Gdy jednak rozpoczyna się dochodzenie w sprawie śmierci Toma, wybory dokonane przez obu mężczyzn – w miłości i życiu – zostają osądzone. I kiedy fundamenty wytwornego, komfortowego świata Seana zaczynają kruszeć, zmuszony jest on zadać sobie pytanie, jaką cenę tak naprawdę zapłacił za przystąpienie do establishmentu.

Fascynująca, mroczna powieść, z wątkiem ekologicznym. Trzyma w napięciu do ostatnich stron. I jest przerażająco aktualna. Polecamy!

Laline Paull, Lód, Wydawnictwo Prószyński i S-ka.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o