Maciej Maleńczuk jest uważany za jednego z najbardziej kontrowersyjnych artystów polskiej sceny muzycznej. Karierę muzyczną rozpoczął w 1986 roku. Wcześniej, bo 1981 roku został skazany na 2 lata pozbawienia wolności za odmowę odbycia służby wojskowej. „Maleńczuk gra Młynarskiego” to nowa trasa artysty. O Młynarskim, Lublinie i ostatniej nocy w więzieniu rozmawialiśmy podczas koncertu w Centrum Spotkania Kultur.

Za co cenisz Młynarskiego?

– Pana Wojciecha Młynarskiego ceniłem przede wszystkim za doskonałą znajomość mowy polskiej. Generalnie są dwa języki polskie. Język polski literacki i język polski potoczny. Językiem polskim potocznym posługujemy się my wszyscy, językiem literackim nie mówił nikt, oprócz Młynarskiego! Być może… To jest oczywiście świetny tekściarz, obserwator rzeczywistości. Dla mnie jakby mistrz piosenki, chociaż nie ukrywam, że i ja po nim poprawiałem. Po prostu rytmika u pana Wojciecha była pod psem. I nie lubiłem tych jego perkusistów. Rytmika nie była ważna u niego. Zastanawiałem się dłuższy czas, czy był to wyraz pogardy dla widowni czy wyraz szacunku dla widowni. Jak miało być coś śmiesznego, to on zwalniał w ogóle. Tak, żeby wiesz, wszyscy zauważyli, uwaga, dowcip! Uwaga, tu się śmiejemy! (śmiech) Miał to. Do dziś nie wiem, czy jest to wyraz sympatii czy pogardy dla widowni.

Czym dla Ciebie jest piosenka poetycka?

– Generalnie to wywołuje we mnie takie złe skojarzenia. Piosenka poetycka to jest taki koncert, jak dziewczyny siedzą na parkiecie przed wykonawcą z takimi naciągniętymi swetrami na kolana, mają długie włosy i wiesz, o co chodzi! (śmiech) Jest nudno. Gość jest trochę podpity, fałszuje i śpiewa o bólu egzystencjalnym. Więc tutaj te piosenki Wojciecha Młynarskiego są oczywiście poezją i są poezją śpiewaną, ale nie jest to smutne. Nie jest to ponure. Jest to wszystko śmieszne, to się iskrzy. To jest zabawne. To jest złośliwe, wiesz? To jest wybitnie inteligentne i wybitnie złośliwe. Momentami złośliwe jak cholera!

Czy te utwory można potraktować jako pieśni?

– No to są pieśni! Takie utwory jak na przykład „Jeszcze w zielone gramy” to mi się wydaje, że to już jest taka pieśń umierającego! Co tam jeszcze raz by chciał polecieć, ale…mu żona nie pozwala.

Wydaje mi się, że poprzez taką interpretację utworów Młynarskiego, chciałeś, by odbiorca skupił się na tekście, a nie na samej warstwie melodycznej.

– Tak naprawdę skupiłem się na rytmie, tak Ci powiem. Ja w ogóle lubię grać rytmicznie. Uważam, że w ogóle rytmika jest podstawą rock&rolla. Albo rytmika albo nie ma rock&rolla, nie?

No nie…

– No, a w piosence poetyckiej rytmika jest pod strasznym psem! Większość, dziewięćdziesiąt dziewięć i dziewięć dziesiątych wykonawców muzyki, oprócz oczywiście bluesmanów, grają skandalicznie rytmicznie. Lubię grać rytmicznie i na tym się najbardziej skupiłem. Też na uproszczeniu, ponieważ ci profesjonalni kompozytorzy, potrafili strasznie dużo akordów tam wpakować temu Wojtkowi. Nie dość, że tekst długi, skomplikowany, duża pamięciówa. To jeszcze oni mu tam wiesz… jak nie na pięć, to na siedem, jakieś ćwierćtony, półtony. Ja to wszystko poupraszczałem. Postanowiłem, że zrobię to wszystko od gitary. Z początku myślałem o fortepianie ale potem zrezygnowałem. Najpierw ja się tego wszystkiego nauczę, a potem nauczę zespół. I tak się nauczyłem po swojemu. Pod względem muzycznym to się rzeczywiście uprościło, ale tekst wyszedł na wierzch dzięki temu.

Dlaczego utwory Młynarskiego były wybierane pod kątem politycznym?

– Bo teraz wszystko jest polityczne. Po prostu się takie czasy zrobiły, że wszystko jest polityczne. A Młynarski, jak wiadomo, był bardzo polityczny. I pełno jest tych piosenek, chociaż tak naprawdę z trudem zgromadziłem te dwanaście piosenek. Oczywiście było jeszcze wiele. „Przyjdzie walec i wyruuuu….” , czy „Jesteśmy na wczasach” . Było wiele piosenek, które też traktują o polityce, ale miałem wrażenie, że współczesny słuchacz ich kompletnie nie zrozumie. Ja nie wiem, czy ja trafiam do młodego słuchacza z tym. Ale jest taka nadzieja.

Chciałabym się również odwołać do piosenki „Ostatnia nocka”, która opowiada o ostatniej nocy w więzieniu. Co tam się wtedy wydarzyło?

– Dzień przed wyjściem wydarzyło się to, że otrzymałem warunkowe zwolnienie i wiedziałem już, że wyjdę na zewnątrz! (śmiech) Ta noc była dłuuuga. Ta noc była pełna wspomnień. I hmmm… piliśmy czaj! Więc jak to się mówi: czaj, szlug, bajera, oko się szkli. Wszyscy wiedzieli, że wychodzę, więc był to miły wieczór. I dłużył się… i po tym czaju w ogóle nie mogłem zasnąć! (śmiech) W sumie to miałem ochotę pochodzić sobie po celi. Jakoś dochodzić do tego poranka! Ale nie mogłem tego zrobić, no bo nie można sobie tak wieczorem chodzić po celi. Tak to ni ma! (śmiech) I tak to wyglądało. I też oczywiście zastanawiałem się. Akurat dziewczyny nie miałem, ale zastanawiałem się, do której uderzyć! (śmiech)

Śpiewałeś jakieś piosenki w więźniu?

– Więzienie to nie jest miejsce do śpiewania piosenek. Przynajmniej nie polskie więzienie. W tamtych czasach, kiedy ja siedziałem, nie wolno było mieć żadnego instrumentu, więc ten problem w ogóle nie istniał. Możesz sobie pod nosem pośpiewać! Na taborecie sobie możesz wystukać wszystko! Ale nie wolno było mieć instrumentu.

Rozmawiamy w Lublinie, więc muszę też zapytać o nasze miasto. Jak się tu czujesz?

– Boję się, czy nie jestem tu już za często! Czuje się dobrze. Tutaj ludzie są bezpośredni. Jest oczywiście dużo tego PiS-u tutaj i dużo tej takiej prawej polityki. Ja jestem przeciwny temu. Myślę, że na moje koncerty przychodzą raczej ludzie z mojej bajki. I ja się boję, jak młodzież zaczyna maszerować. Nie lubię maszerującej młodzieży. Bo w końcu się okaże, że ich za chwilę ubiorą w mundur, dostaną karabiny i pójdą na front. I zrobią to ci starzy ludzie, którzy z pewnością na ten front nie pójdą. Oni ze sztabu nie wyjdą. Oni sobie tylko założą mundur i będą zgrywać ważniaka, a zginie ktoś młody. I taki mam apel do młodych ludzi: uważajcie z tym maszerowaniem, bo was to maszerowanie prosto na pole bitwy zaprowadzi. A ja nie wiem, czy wy tego chcecie!

Fot. Krzysztof Stanek

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o