Aleksandra Mirosław ma 25 lat i nie ma sobie równych we wspinaczce sportowej na czas. Lublinianka obroniła tytuł mistrzyni świata w Japonii i obecnie przygotowuje się do Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Opowiedziała nam o swoich zwycięstwach, planach na przyszłość i treningach.

Na koncie masz już wiele sukcesów. Poza tym, że zostałaś mistrzynią świata we wspinaczce na czas, to wcześniej byłaś mistrzynią juniorów.

AM: Te medale rangi mistrzowskiej pojawiały się już w okresie juniorskim. W swoim dorobku mam trzy medale z Mistrzostw Świata Juniorów: Junior Młodszy, Junior i Młodzieżowiec plus jeszcze dwa złote medale seniorów i brązowy medal również Mistrzostw Świata Seniorów z Gijon z 2014 roku.

Obecny sukces jest podsumowaniem wcześniejszych sukcesów?

AM: Wydaje mi się, że może bardziej ich następstwem. Jeżeli ktoś zapytałby mnie jakieś 2-3 lata temu, czy kiedyś zostanę podwójną mistrzynią świata, to może nie tyle co bym się zaśmiała, ale na pewno potraktowałabym to z dystansem. Pamiętam, że kilka la temu zastanawiałam się, co dalej. Musiałam podjąć decyzję, wtedy bardzo trudną. Wraz z trenerem postanowiliśmy, że Mistrzostwa Świata w Innsbrucku będą dla mnie ostatnią szansą. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę i to właśnie po tych zawodach wszystko się zmieniło, moja kariera sportowa na nowo nabrała rozpędu, a ja odżyłam. Na pewno ten trudniejszy okres był mi potrzebny, aby dojrzeć jako zawodnik oraz wyciągnąć kilka cennych lekcji, które teraz przynoszą efekty.

Twój sukces to historyczne wydarzenie?

AM: Rzeczywiście, we wspinaczce sportowej „na czas” jesteśmy pewnego rodzaju potęgą. Mamy wiele świetnych zawodniczek w naszym kraju. Dla mnie było to historyczne wydarzenie z kilku powodów. Po pierwsze jako pierwsza w historii, biorąc oczywiście pod uwagę moją konkurencję, obroniłam tytuł mistrzyni świata. Po drugie jestem pierwszą Polką, która zakwalifikowała się na Igrzyska Olimpijskie i to jeszcze na pierwszym możliwym evencie kwalifikacyjnym.

Czym jest w ogóle wspinanie sportowe?

AM: Na wspinanie sportowe składają się trzy konkurencje. Są to czasówki, prowadzenia i bouldering. Czasówki polegają na tym, że biegamy na ustandaryzowanej ścianie. Oznacza to, że jest ona zawsze taka sama, chodzi tu o układ chwytów, odległość między nimi, rodzaj chwytów, a także kąt nachylenia ściany względem podłoża. Wygrywa ten, kto jest szybszy. Konkurencja ta jest rozgrywana w systemie pucharowym, co oznacza, że po eliminacjach wyłaniana jest najlepsza szesnastka wśród kobiet i mężczyzn. Następnie biegnąc w parach eliminujemy siebie nawzajem. Czasówki nie zawsze wygrywa najszybsza osoba, a często osoba najbardziej powtarzalna, jeśli chodzi o czas i taka, która nie robi błędów. W boulderingu są niskie ścianki, do czterech i pół metra. Są oznaczone chwyty startowe, stopnie startowe, chwyt, który zwany jest zoną i chwyt topowy, czyli końcowy. W tej konkurencji wygrywa ten, kto w najmniejszej ilości prób dojdzie do topu i zon. Natomiast prowadzenia to konkurencja typowo wytrzymałościowa. Tu wygrywa ten, kto dojdzie najwyżej.

I niekoniecznie najszybciej?

AM: Zgadza się. Zarówno w boulderingu czy też prowadzeniach, czas nie ma znaczenia. Chociaż są limity czasu – w prowadzeniu jest to sześć minut na drogę, a w boulderingu – cztery minuty.

Przed Tobą Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Jak się czujesz przed tym wyzwaniem?

AM: Teraz już normalnie! (śmiech) Na początku jak tylko się dowiedziałam, że zdobyłam kwalifikację olimpijską, to oczywiście pojawiły się łzy, niedowierzanie i nieopisana radość. Teraz już trochę ochłonęłam z tych wszystkich emocji i wiem, że czeka mnie bardzo trudny i ciężki rok. Muszę całkowicie zmienić dotychczasowy tryb życia. W tym roku pierwszy raz będę trenowała w bardzo komfortowych warunkach. Dzięki kwalifikacji na IO wspinanie stało się moją pracą. Dotychczas wyglądało to tak, że oprócz treningów, normalnie pracowałam. W sumie to już trochę nie mogę się doczekać tych przygotowań. Lubię nowe wyzwania, a ten rok właśnie taki będzie.

Jak się będziesz przygotowywać?

AM: Trwają rozmowy z trenerami, którzy mnie prowadzą. Mój główny trener prowadzący Mateusz Mirosław, który jest odpowiedzialny za przygotowanie motoryczne oraz czasówki prowadzi rozmowy z drugim trenerem, który będzie odpowiedzialny za moje przygotowanie w konkurencji bouldering i prowadzenie. Układają moje plany startowe i treningowe, tak żeby to wszystko stanowiło jedną całość. Na pewno postawimy na zgrupowania i akcje szkoleniowe za granicą. Głównie w Tokio i Innsbrucku, gdzie będę mogła się komfortowo przygotować w tych wszystkich trzech konkurencjach. Niestety, nie ma w Polsce ściany wspinaczkowej, na której będę mogła trenować wszystkie trzy konkurencje.

Ile czasu chciałabyś przeznaczyć na treningi?

AM: W tym momencie chyba skończył się koncert życzeń. Będę trenowała tyle, ile muszę i tyle, ile będę miała w planie. Na szczęście nie muszę się o to martwić. Wygląda to mniej więcej tak, że dostaję kartkę z rozpiską treningów, które mam dziś do zrobienia i to po prostu robię. Fajne jest to, że będę mogła się w pełni na tym skoncentrować.

Znajdziesz czas na odpoczynek?

AM: To też jest zaplanowane. Na pewno nie znajdę czasu na wakacje. W tym roku przed Mistrzostwami Świata zdarzyło się, że pojechaliśmy na kilkudniowy odpoczynek. Ale to też nie wyglądało tak, że nic nie robiłam. Każdy wyjazd był wpasowany w mój plan treningowy. W każdym miejscu, gdzie byłam na moich mini wakacjach, szukałam siłowni czy też ściany wspinaczkowej.

Te wszystkie sukcesy sportowe, o których mówisz zawsze też niosą za sobą jakieś trudności, czasem porażki. Co jest dla Ciebie najcięższe?

AM: Teraz to już nic. Kilka lat temu najcięższe było to, że nie miałam warunków do treningu w Lublinie. Teraz, na przestrzeni ostatnich dwóch lat zmieniło się to o tyle, że Polski Związek Alpinizmu wybudował ścianę do czasówek. Pod koniec ubiegłego roku na mapie wspinaczkowej Lublina pojawił się również kolejny obiekt. Dzięki staraniom mojego klubu KW Kotłownia powstała ściana wspinaczkowa do boulderingu. Jest to najlepszy obiekt wspinaczkowy w Lublinie.

Wydaje mi się, że najgorszym miejscem w sporcie jest miejsce czwarte. Zgadzasz się z tym stwierdzeniem?

AM: To zależy. Jeżeli byłabym w czasówkach czwarta, to by było jedno z gorszych miejsc. Niestety w sportach nieolimpijskich liczy się tylko medal, a najlepiej to złoty. W sporcie olimpijskim jest trochę inaczej. Biorąc pod uwagę mój przykład, 4 miejsce w konkurencji olimpijskiej było dla mnie zdecydowanie bardziej korzystne niż złoty medal w konkurencji, w której się specjalizuję. Ale gdyby nie ten złoty medal, to nie miałabym szans walki o to czwarte miejsce, więc w jakiś sposób jest to wszystko ze sobą powiązane. Z Mistrzostw Świata wracałam z satysfakcją i zadowoleniem. Start w Japonii był najlepszym w mojej karierze. Czuję, że dokonałam czegoś niemożliwego.

Jak bardzo rozwinięty i popularny jest ten sport w Lublinie i na Lubelszczyźnie?

AM: W Lublinie jest coraz lepiej. Mówię oczywiście pod kątem zawodniczym. Mam coraz lepsze warunki do treningów. Duże wsparcie dostałam również z Urzędu Miasta na przygotowania do eventów kwalifikacyjnych na IO. Od momentu wygranej w Innsbrucku wiele rzeczy się zmieniło, w tym sezonie byłam objęta kompleksową opieką fizjoterapeutów i trenerów, więc naprawdę nie mam na co narzekać. Uważam również, że wspinanie jako sport sam w sobie bardzo intensywnie się rozwija. Coraz więcej ludzi się wspina. Mamy wielu młodych adeptów u nas w klubie. Na pewno duży wpływ na rozwój tej dyscypliny miało wejście wspinania do programu Igrzysk Olimpijskich, dlatego mam nadzieję, że najlepsze jeszcze przed nami.

Co mogłabyś doradzić osobom, które chciałyby zacząć przygodę z tym sportem?

AM: Wspinanie jest dla wszystkich, niezależnie od wieku. W każdej chwili można zacząć się wspinać i najłatwiej to zrobić przychodząc na ścianę wspinaczkową. W Centrum Wspinaczkowym Kotłownia prowadzimy sekcje sportowe i rekreacyjne dla dzieci, młodzieży i oczywiście dorosłych. Istnieje również możliwość treningu indywidualnego z instruktorem. Sama prowadzę sekcje sportowe dla dzieci i młodzieży. Wystarczy przyjść i powiedzieć, że się chce spróbować. I tyle! (śmiech)

O MISTRZYNI

Swoją przygodę ze wspinaniem rozpoczęła w 2007 roku na jednej z lubelskich ścian wspinaczkowych. Specjalizuje się głównie we wspinaniu sportowym „na czas”. W 2009 roku sięgnęła po swój pierwszy złoty medal Mistrzostw Świata Juniorów w kategorii Junior Youth B, następnie zwyciężyła w 2011 r. w kategorii Junior A oraz w 2013 r. w kategorii Junior. W 2013 roku zdobyła srebrny medal Mistrzostw Europy, a w 2014 roku brązowy medal Mistrzostw Świata. Na swoim koncie ma też liczne medale poszczególnych edycji Pucharu Świata i w końcu Mistrzostwo Świata Seniorów w 2018 roku. W 2019 roku obroniła w Japonii tytuł mistrzyni świata i pobiła rekord Polski.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o