Krew płynąca ze ścian, niewyjaśniona śmierć, obrazy w oknach, fruwające firanki czy płacz dziecka – wiele historii krąży o „nawiedzonym” domu w Izbicy. Słysząc je włos jeży się na głowie. Skąd się one wzięły? Czy w domu rzeczywiście można zaobserwować nadprzyrodzone zjawiska? Wybraliśmy się tam w poszukiwaniu duchów.

Izbica, to niewielka miejscowość w powiecie krasnostawskim, o której krążą legendy. Po całej Polsce rozniosły się niesamowite opowieści o nawiedzonym domu, który tam stoi. Skąd te mrożące krew w żyłach historie się wzięły i czy rzeczywiście można tam zaobserwować zjawiska nadprzyrodzone zapytaliśmy mieszkańców miasteczka.

Ludzie z aparatami

Na pierwszy rzut oka – dom jak dom. Stoi przy głównej ruchliwej drodze. Wielu kierowców się zatrzymuje, by móc lepiej mu się przyjrzeć. Został zbudowany w latach 80. ubiegłego wieku. Ma prostą konstrukcję, białą elewację i zielony dach. Gdy zerkamy przez ogrodzenie, żadnych duchów nie widzimy, firanki nie latają, nikt nie krzyczy.

Pytamy mieszkańców Izbicy o ten dom. Na nasze pytania, tylko się uśmiechają.

– Tu nic nie straszy – mówi spokojnie młoda kobieta. Tego samego zdania jest większość osób, z którymi rozmawiamy. Odpowiadają, że coś czytali w internecie, albo w gazetach, ale oni sami nigdy żadnych nadprzyrodzonych zjawisk tam nie widzieli.

– Przyjeżdżają ludzie z kamerami i aparatami. Albo łowcy duchów czasami dobijają się do drzwi. Podobno byli też odważni nastolatkowie, którzy w nocy tam weszli, żeby zobaczyć ducha albo pijani organizowali spotkania alkoholowe. Ale to wszystko – mówi inna kobieta.

Legendy

Mieszkańcy są raczej sceptycznie nastawieni do duchów w domu. Ale skądś jednak te legendy się wzięły. Jedna mówi o tym, że dom został pobudowany na terenie, na którym podczas II wojny światowej Niemcy rozstrzelali żydowskie dzieci. Teraz po nocach ma być słychać płacz tych dzieci.

Wedle innych przekazów, w ścianach domu zostało zamurowane dziecko. Jeszcze inna historia mówi, że mieszkała w nim kiedyś kobieta, która zamordowała swoje dzieci, a następnie popełniła samobójstwo.

Podobno kilka lat temu dom był wystawiony na sprzedaż za przysłowiową złotówkę. Nikt jednak nie chciał go kupić, bo kto chciałby mieszkać w domu, który straszy? Były też podania, według których, każdy chętny kupiec ginął w tragicznych okolicznościach.

Wizerunki świętych

Faktem jest, że kilka lat temu w oknie stały obrazy z wizerunkami świętych. Miały one przepędzać złe duchy albo po prostu chronić dom przed burzami i innymi kataklizmami, więc stąd podejrzenia, że dom jest nawiedzony.

Jeden z mieszkańców spróbował wytłumaczyć nam, skąd to wszystko się wzięło.

– Niezmiennie od wielu lat dom ma tego samego właściciela. Znałem go. Kiedyś, wiele lat temu, wyjeżdżał on do pracy za granicę. Tu miał żonę i chyba trójkę dzieci. Jego żona była chora, więc kiedy on wyjeżdżał w podróż, zabierał ze sobą dzieci. Jak kobieta miała atak choroby, waliła w okna, krzyczała histerycznie. To mogli słyszeć mieszkańcy, a nie wiedząc, że w domu jest kobieta, zaczęli mówić, że to duchy – podejrzewa mężczyzna.

– Nie wiem, czy dom jest nawiedzony, czy nie. Ja jednak wierzę w to, że na świecie dzieją się rzeczy niewyjaśnione, że jakaś zbłąkana dusza, która nie może zaznać spokoju, krąży po ziemi. Kto wie? Może w tym przypadku tak jest – zastanawia się starsza pani.

Promocja gminy

Dom nie stoi na uboczu. Z jednej i z drugiej strony ma sąsiadów, zbudowany przy głównej drodze. Jest zadbany, trawa wykoszona, nie stoi w ruinie.

– Właściciel mieszka za granicą, przyjeżdża tu raz do roku, wszystkiego dogląda. Jak go nie ma, to o dom dba jeden z mieszkańców Izbicy, którego do tego wynajął. Taka złota rączka. On tam trawę kosi, kwiaty sadzi. W środku też podobno wszystko zadbane. Opowiadał mi, że w zeszłym roku łazienkę remontował. Może właściciel chce tu wrócić? – zastanawia się mieszkanka.

Co się stało z dziećmi i żoną mężczyzny? Mieszkańcy nie wiedzą. – Może wszyscy mieszkają za granicą? Dzieci są już dorosłe. Ale nie widziałem, żeby tu byli.

Mieszkańcom nie przeszkadzają te wszystkie legendy. Nawet się cieszą, że miasteczko jest sławne.

– To promocja dla naszej gminy. Ludzie przyjeżdżają, pytają o dom, chcą słuchać historii. Przy okazji zatrzymują się na zakupy, na lody. Może warto pomyśleć, aby te legendy wykorzystać i organizować wycieczki dla turystów, taką ścieżkę z duchami – zastanawia się Jerzy Lewczuk, wójt gminy Izbica.

(jus)

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
Inline Feedbacks
View all comments
Anna
Anna
5 lat temu

Halo, katolicy. Powinniscie wiedziec, ze czlowiek po smierci nigdzie sie nie szwenda ani nie patrzy na rodzine z gory jak glosza niektorzy. Czlowiek po smierci idzie do grobu i nigdzie wiecej. Wstanie dopiero na Sad Ostateczny.

greg
greg
2 lat temu
Reply to  Anna

Skąd to “wiesz”? To akurat nie jest kwestia tylko katolicka co sie dzieje z człowiekiem po śmierci. A „sąd ostateczny” to nie są akurat przekazy katolickie?