Elżbieta Niczyporuk to dyrygentka chóru Akademos z Międzynarodowych Szkół Paderewski w Lublinie. Kilka miesięcy temu chór został wyróżniony jako jeden z sześciu na świecie, który w kwietniu miał polecić do Nowego Jorku i reprezentować Polskę na jednym z najbardziej prestiżowych konkursów – „New York International Music Festival”. Przez panującą epidemię wyjazd został odwołany.

Dominika Polonis: Chór Akademos został wyróżniony i miał reprezentować Polskę w Nowym Jorku. Jaka była pierwsza reakcja, jak dowiedzieliście się, że to właśnie Akademos poleci?

Elżbieta Niczyporuk: „New York International Music Festival” to bardzo prestiżowy konkurs, więc dla nas to był szok i niewyobrażalna radość! Polały się oczywiście łzy szczęścia i wciąż w głowie powracało pytanie, czy oby na pewno to nie jest jakiś żart i czy ktoś nas nie wkręca.

Jak szykowaliście się do tego wyjazdu?

EN: Przez ostatnie miesiące pracowaliśmy pełną parą. Odbyło się mnóstwo dodatkowych prób, dziesiątki, a może już setki godzin zajęć podczas których szlifowaliśmy repertuar wciąż doszukując się czegoś, co możemy zrobić jeszcze lepiej.

Prowadziliście również zbiórkę pieniędzy na ten wyjazd.

EN: Tak. I powiem szczerze, że to była chyba najtrudniejsza, najbardziej zagmatwana i najbardziej męcząca część naszych przygotowań. Nigdy do tej pory nie wyobrażałam sobie, że zbieranie funduszy na jakiś wyjazd może być tak wymagającym zajęciem zarówno pod względem poświęconego czasu, jak i mojej odporności psychicznej. Wydawało mi się, że skoro zostaliśmy wybrani jako jeden z 6 chórów na świecie (z poziomu High School) to zebranie pieniędzy nie powinno być trudne! Ale myliłam się i przyznam szczerze, że było mnóstwo chwil zwątpienia i niedowierzania w sukces tej zbiórki. Ale jednak się udało! Dzięki ludziom dobrej woli i ich hojności cel został osiągnięty. Tu moje ogromne podziękowania składam wielu firmom i ogromnej rzeszy osób prywatnych za każdą złotówkę, no i nie mogę nie wspomnieć o naszych lokalnych, lubelskich instytucjach takich jak Urząd Miasta czy Urząd Marszałkowski, które dołożyły całkiem spore cegiełki do realizacji naszego marzenia. Dziękuję też lubelskim i ogólnopolskim mediom, które pozwoliły nam nagłośnić tę zbiórkę i dotrzeć do ogromnej ilości osób. Dziękuję lubelskim artystom – Beacie Kozidrak, Hani Lewandowskiej, Łukaszowi Jemiole, Marcinowi Wójcikowi z kabaretu Ani Mru-Mru, Piotrowi Cugowskiemu i Piotrowi Selimowi za nagrane przez nich filmy, w których prosili w naszym imieniu o wsparcie finansowe na ten wyjazd. Nigdy im tego nie zapomnimy i zawsze będziemy bardzo wdzięczni.

Po wprowadzeniu stanu epidemii w Polsce i na świecie zaczęto odwoływać wszystkie wydarzenia. Były obawy, że i ten konkurs zostanie przeniesiony bądź odwołany?

EN: Tak. Obawy pojawiły się bardzo szybko, ale do końca wierzyliśmy, że może jednak? Może jakimś cudem? I pamiętam noc z 12 na 13 marca, kiedy o godz. 02.16 naszego czasu dostałam wiadomość od mojej koleżanki ze Stanów, że prezydent Trump właśnie ogłosił zakaz komunikacji z Europą na 30 dni… W tym momencie wszystko już było dla mnie jasne. I tak jak kilka miesięcy temu płakałam ze szczęścia, tak po tej wiadomości popłakałam się z żalu i bezsilności. Najtrudniej było mi o tym powiedzieć chórzystom, ponieważ wiedziałam, że ta wiadomość sprawi im wielki ból i ogromną przykrość.

Mimo ogromnego żalu, że nie polecicie do Nowego Jorku uważa pani, że to słuszna decyzja?

EN: Ależ oczywiście, że tak! W końcu w grę wchodzi nasze bezpieczeństwo! Nigdy nie wzięłabym na siebie odpowiedzialności za życie moich chórzystów podejmując decyzję, że mamy tam lecieć wiedząc, że wokół nas szaleje straszliwa choroba, która może dotknąć każdego z nas.

Jak pogodzić się z taką trudną sytuacją?

EN: Teraz jest nam oczywiście bardzo przykro i na samą myśl, że za miesiąc stalibyśmy na deskach Carnegie Hall mamy łzy w oczach. Ale cóż… pozostaje w nas nadzieja, że w grudniu jednak tam polecimy, bo takie są obecnie propozycje organizatorów.

Wpadła pani na pomysł poprowadzenia podróżniczego vloga.

EN: Nie wiem, czy można tego vloga nazwać podróżniczym. Według mnie jest to taka mieszanka podróży, wspomnień i wskazówek dla osób organizujących takie wyjazdy. Mam już spore doświadczenie, więc jeśli mogę doradzić komuś, jakich problemów może uniknąć, lub jakich błędów nie popełnić, to czemu nie? Gdybym wiele lat temu wiedziała to, co wiem teraz, na pewno byłabym ostrożniejsza w wielu kwestiach. Na szczęście od trzech lat mam już profesjonalistę, który odciążył mnie w organizacji chóralnych wyjazdów i jest moją prawą ręką, a może to raczej ja jestem jego prawą ręką, sama nie wiem. Cały czas podnosimy poprzeczkę i podczas podróży jest coraz ciekawiej. Najważniejsze, że chórzyści i rodzice chórzystów są bardzo zadowoleni, bo to ich radość jest dla mnie wyznacznikiem tego czy wyjazd był udany, czy nie.

O jakich wyjazdach będziemy mogli usłyszeć w pierwszej kolejności?

EN: Będę opowiadać o chóralnych wyjazdach do Wenecji, Barcelony, Rzymu, Paryża, Wiednia, Norwegii, Baden Baden i Grecji. No i mam nadzieję, że gdzieś na przełomie grudnia i stycznia będzie mi dane opowiedzieć o podróży do Stanów Zjednoczonych, ale to póki co jeszcze bardzo odległy czas. Będę go tworzyć sama i materiał będzie można zobaczyć na moim kanale YouTube, który bardzo łatwo znaleźć, bo nazywa się tak jak ja (śmiech) Myślę, że w każdą sobotę będzie kolejna część i póki co, materiału mam na 7 odcinków, a resztę pewnie napisze życie…

Jaką formę będzie miał vlog?

EN: Będą to krótkie filmy, od 10 do 15 minut, w których oprócz moich wspomnień i wskazówek dla młodych dyrygentów czy nauczycieli zaczynających swoją przygodę z grupowymi podróżami zagranicznymi, będzie można czasami zobaczyć zdjęcia lub krótkie filmiki nawiązujące do omawianych przeze mnie treści.

Jakie plany ma Akademos na najbliższy rok?

EN: Oj, to jest najtrudniejsze pytanie ze wszystkich jakie pani mi dziś zadała… no bo czy w dzisiejszym czasie można w ogóle cokolwiek zaplanować?

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o