Co w duszy gra. Film animowany z dwoma Oscarami (recenzja)

0
48

„Co w duszy gra” to film animowany produkcji Pixar z głębokim przesłaniem, który dzięki płynnej kresce i barwnym bohaterom na pewno przypadnie do gustu waszym pociechom, a przy okazji przyciągnie was przed ekrany dzięki dobrej muzyce i poruszającej historii.

Film ten tak podbił serca Amerykańskiej Akademii Filmowej, że otrzymał aż dwa Oscary: za najlepszy film animowany oraz najlepszą muzykę do filmu.

W opowieści poznajemy głównego bohatera Joe Gardnera, sfrustrowanego nauczyciela muzyki z gimnazjum, któremu nie udało się zostać zawodowym jazzmanem. Niespodziewanie dostaje on szansę spełnienia swoich marzeń o karierze jazzowej.

Na horyzoncie pojawia się jednak szansa, by to zmienić. Dorothea Williams, legenda jazzu, potrzebuje nowego pianisty do zespołu i Joe jest na jej krótkiej liście. Niestety, roztargniony muzyk wpada do kanału i jego życie kończy się przedwcześnie. To go jednak nie powstrzyma. Nie zamierza się poddać, planuje wrócić do porzuconego ciała, by spełnić swoje marzenie i zagrać koncert, gdyż uważa, że to jego przeznaczenie. Na tę chwilę przygotowywał się całe życie i nie ma zamiaru jej przegapić. Nawet śmierć go nie powstrzyma.

Pod wpływem nieszczęśliwego wypadku Joe trafia „w zaświaty”. Nie jest gotowy na śmierć i błąka się po krainie, by utknąć w Przedświatach – miejscu, gdzie młode dusze przygotowują się do życia.

To właśnie w tym miejscu poznajemy duszę, która na ziemię trafić nie chce i szuka sposobów, by zostać w świecie, w którym żyje. Poznajemy dwóch bohaterów, którzy mają jeden cel – być tam gdzie chcą, a nie tam, gdzie jest im pisane. Mogą go osiągnąć tylko współpracując. Ich dalsze perypetie pozwalają dostrzec czego naprawdę chcą, a czego potrzebują.

Ta bajka sprawi, że zarówno dorośli, jak i dzieci znajdą w niej coś dla siebie. Świat Joego to domena widza dorosłego: rządzi tu jazz, umowy o pracę i kryzys wieku średniego. Przedświaty będą z kolei bliższe dzieciom: z jednej strony uwodzą fantastycznymi, plastycznymi krajobrazami, a z drugiej przypominają przedszkole, gdzie młode dusze beztrosko bawią się i psocą pod okiem swoich opiekunów.

Rewelacyjna jest również ścieżka dźwiękowa – zwłaszcza jej elektroniczna część przygotowana przez duet Trent Reznor/Atticus Ross (za segmenty jazzowe odpowiada Jon Batiste). Znani ze współpracy z Davidem Fincherem panowie skomponowali pulsujące syntezatorowe pasaże, które aktywnie współtworzą świat przedstawiony, stanowiąc naturalne przedłużenie strony wizualnej. To muzyka tak malownicza, że niemal ją widać.

W przypadku filmu Co w duszy gra twórcy chcą powiedzieć widzom, że parcie na oślep do celu nie jest tego warte, bo w tym całym pędzie przestajemy zwracać uwagę na to, co czyni życie wartościowym – na te małe rzeczy jak pyszny kawałek pizzy, jesienne liście tańczące na wietrze czy ludzie, których często spotykamy na swojej codziennej drodze np. w zakładzie fryzjerskim, ale nigdy nie interesujemy się ich historiami, tylko opowiadamy wyłącznie o sobie. Czasem warto jest zatrzymać się i po prostu nacieszyć się tym, co jest wokół nas.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments