Beata Łubiarz swoją przygodę z chustonoszeniem rozpoczęła 7 lat temu, kiedy po raz pierwszy usłyszała o tej praktyce podczas zajęć w szkole rodzenia. Fascynacja chustą przerodziła się w jej pasję i stała się jej sposobem na życie. Dziś Beata jest Akredytowanym Doradcą Noszenia Dzieci w chustach i nosidłach miękkich po kursie Akademii Noszenia Dzieci i na co dzień udziela porad rodzicom. Oprócz tego prowadzi sprzedaż oraz wypożyczalnię chust i nosidełek. Prywatnie jest natomiast mamą dwójki pociech – 7-letniej Mai oraz 5-letniego Kubusia i to dzięki nim poznała wszystkie zalety chustowania, a te doświadczenia nazywa „magią”.

Kiedy pierwszy raz miała pani styczność z chustonoszeniem?

W marcu 2013 roku urodziła się moja córka Maja. Po dwóch miesiącach od jej narodzin nosząc ją, zaczęły boleć mnie ręce i plecy, więc stwierdziłam, że może spróbuję włożyć dziecko do chusty. Wcześniej jeszcze w trakcie ciąży byłam też na zajęciach w szkole rodzenia i tam opowiadano o chustowaniu, ale w tamtym czasie stwierdziłam, że tego nie potrzebuję. Wszystko się zmieniło, kiedy na świecie pojawiła się moja córka, która lubiła noszenie na rękach. Pamiętam jak dziś, gdy włożyłam moje maleństwo do chusty i od razu poczułam dużą ulgę. Mai bardzo się to spodobało, bo zaraz w niej zasnęła, a ja byłam zdziwiona, że to jest takie fajne i przyjemne. Przestały mnie też boleć plecy, bo nie czułam ciężaru dziecka, a moja pociecha ważyła wtedy około 5 kg. Później kilka miesięcy po tym, jak w ten sposób zaczęłam nosić swoją córkę, okazało się, że w Lublinie organizowany jest kurs na Doradcę Noszenia Dzieci i wtedy na poważnie zaczęła się moja przygoda z chustami. Drugie dziecko nosiłam od 2. tygodnia życia. Miałam już wtedy doświadczenie i wiedziałam, jak to robić.

Dlaczego zdecydowała się pani odbyć kurs Doradcy Noszenia Dzieci?

Jeśli chodzi o kurs, to skusiło mnie to, że był on organizowany tutaj w Lublinie. Temat chustowania był wtedy dosyć mało popularny. Niewiele osób uczyło się wiązać i nosić dzieci w chustach więc stwierdziłam, że warto zainteresować się tym tematem. Między innymi po to, żeby w naszym mieście miał kto uczyć tej praktyki. I tak zajmuję się nią już od 7 lat aż do dzisiaj. Co więcej, od 2016 roku jestem członkinią Stowarzyszenia Edukatorów i Doradców Noszenia SEDNO. Na chwilę obecną mamy około 50 członkiń i średnio co 3-4 miesiące spotykamy się i rozmawiamy o tematach chustonoszenia z fizjoterapeutami, ortopedami oraz terapeutami integracji sensorycznej po to, by dowiedzieć się, jak wspomagać rozwój dziecka.

Jak wpływa na nasze pociechy noszenie w chuście?

To oczywiście zależy od tego, w jakim wieku jest dziecko. Niemowlęta do 3. miesiąca życia w największym stopniu potrzebują przytulania, a chusta w tym pomaga. Nosząc naszą pociechę na rękach, możemy również odczuwać dyskomfort, gdyż robi nam się ciężko. Włożenie jej do chusty można więc porównać do noszenia plecaka. Kiedy jego ramiona są odpowiednio wyregulowane, to nie czujemy, że nosimy na przykład 10 kg. Noszenie malucha w prawidłowo zawiązanej chuście będzie więc działało analogicznie. Kiedy nasz organizm nie odczuwa obciążenia, to serce zaczyna nam wolniej bić i oddech też staje się wolniejszy, a wówczas dziecko szybciej zasypia. Dodatkowo organizm rodzica podczas chustowania, a co za tym idzie, w trakcie przytulania zaczyna wydzielać endorfiny i oksytocynę. Maluch natomiast przyjmuje te hormony szczęścia. Noszenie dziecka w chuście przeciwdziała też kolkom.

Co dzięki noszeniu dzieci zyskują natomiast mamy?

Oprócz tego, że materiał chusty odciąża nasz kręgosłup, dłonie, nadgarstki czy mięśnie dna miednicy to chustonoszenie przynosi nam też ulgę. Dzięki niej zyskujemy wolne ręce, ponieważ nie musimy trzymać w nich dziecka, a chusta zaspokaja jego potrzebę bliskości. Ułatwia nam również przemieszczanie się z pociechą, ale również dotarcie z nią tam, gdzie wózek nie dojedzie.

Mamy też do wyboru regulowane nosidełko ergonomiczne. Czym różni się ono od chusty?

Mówi się, że chusta jest produktem, który dopasowuje się do dziecka, natomiast w nosidełku to nasza pociecha musi się dopasować do produktu. Każdy przypadek jest jednak indywidualny i tak trzeba do tego też podejść. Materiał chusty obejmie malucha w całości i dokładnie go do niej dociągniemy. Między innymi właśnie to naprężenie tkaniny spowoduje, że dziecko przyjmie prawidłową pozycję. Podczas noszenia w nosidłach nie zawsze uzyskamy ten efekt.

Przez jak długi okres można nosić dziecko w chuście i w nosidełku?

Tak naprawdę nie ma konkretnych wytycznych, co do tego, jak długo można praktykować noszenie w chuście i nosidle. Wyznacznikiem stają się warunki i potrzeby dziecka oraz rodzica. Nosidełko ma jednak taką konstrukcję, że lepiej odciąży nasze plecy i szybciej się je zakłada, dlatego przy większych dzieciach na przykład 4-latkach jest lepszym rozwiązaniem. Trzeba jednak zwrócić też uwagę na to, żeby nasza pociecha miała odpowiedni panel, na którym będzie siedziała w czasie jej noszenia. Powinien znajdować się mniej więcej od zgięcia do zgięcia kolanowego tak, żeby był wystarczająco szeroki.

Niektóre mamy próbują uczyć się chustonoszenia samodzielnie. Dlaczego jednak tak ważna jest nauka pod okiem doradcy?

Istotne dla prawidłowej pozycji dziecka w chuście jest jej poprawne zawiązanie. Jeżeli staję naprzeciwko osoby, którą uczę, to widzę, w jaki sposób ona się nią posługuje. Pewne schematy wiązania mogą się sprawdzać, ale każdy maluch jest inny i inaczej się w niej układa. Sylwetka rodzica podczas noszenia dziecka też ma znaczenie. Wiedza, którą dysponuję, zdobywana była przez kilka lat podczas specjalistycznych szkoleń, konferencji i wymiany doświadczeń w trakcie spotkań w naszym gronie Stowarzyszenia Edukatorów i Doradców Noszenia SEDNO, czy wśród doradców w Akademii Noszenia Dzieci. Te wiadomości na bieżąco aktualizuję. Dlatego po spotkaniu za mną, każda mama ma pewność poprawności zawiązania chusty.

Ile spotkań z doradcą potrzebują rodzice, aby prawidłowo zawiązać dziecko w chuście?

Tak naprawdę, jeżeli chcemy nauczyć się pojedynczego wiązania, to wystarczą tylko jedne zajęcia. Dodatkowo podczas takiego spotkania omawiamy rodzaje chust i dobieramy je indywidualnie, więc na początku nie trzeba mieć swojej.

Czym różnią się od siebie poszczególne chusty?

Gdy chcemy kupić chustę, to zazwyczaj wybieramy ją, kierując się kolorem. Nie wszyscy jednak mają świadomość tego, że te produkty mogą mieć różną grubość, skład materiałów
i różne sploty. Jedna chusta będzie bardziej przewiewna, a druga będzie lepiej odprowadzać wilgoć. To wszystko może mieć duże znaczenie i wpływ na dziecko. Mamy na przykład chusty elastyczne. Ten materiał jest bardziej rozciągliwy i używa się go raczej tylko do noszenia noworodków. W innym przypadku maluch, który ma powyżej 8 kg, po prostu zaczyna w nim sprężynować. Mamy też szybkie w zakładaniu chusty kółkowe do noszenia pociech na boku. W ten sposób dzieci widzą świat z innej perspektywy. Są również tak zwane chusty długie tkane, które przez odpowiednie zawiązanie, pozwalają nam równomiernie rozłożyć ciężar pociechy na naszym ciele. Możemy w nich nosić dziecko z przodu, z boku lub na plecach.

Jakie są typy wiązań?

Sposobów wiązania chust jest kilkanaście. To, jaką metodą wiążemy materiał, zależy od tego, na jakim etapie rozwoju jest nasza pociecha na przykład czy trzyma samodzielnie głowę lub, czy już siedzi. To też kwestia fantazji osób, które się tym zajmują. Jest 5 podstawowych wiązań, których uczy się w szkołach Doradców Noszenia Chust i na tej bazie tworzy się różne inne wiązania. Można jednak nauczyć się jednego i właściwie nosić dziecko tylko w ten sposób.

Jak przekonać rodziców, którzy mają obawy przed rozpoczęciem praktyki chustonoszenia?

Trzeba po prostu tego spróbować. To jest cudowne uczucie, które czasami rodzicom ciężko opisać słowami. W momencie, kiedy pierwszy raz wkładamy swoje dziecko do chusty, odczuwamy bliskość, poczucie bezpieczeństwa, ulgę i odprężenie i wtedy widzimy, że to działa. Chusta pomaga nam również w życiu codziennym. Kiedy na płacz pociechy nic nie działa, chustowanie staje się „ostatnią deską ratunku”. Dla mnie jako rodzica to była świetna, praktyczna sprawa i szkoda, że maluchy tak szybko dorastają i etap noszenia dosyć szybko się kończy. Czułam, że moje dzieci potrzebują takiego rodzaju przytulania. Obecnie widzę, ilu rodziców nosi swoje pociechy w chustach i ilu z nich podziela tę pasję. Bardzo się cieszę, że mogłam ich w tym wspomagać. Jeżeli ktoś ma obawy, to tym bardziej powinien się zwrócić do doradcy noszenia dzieci w chustach. Już podczas zajęć okazuje się, że wiązanie maluchów w chuście jest świetnym rozwiązaniem.

Fot. Archiwum Beaty Łubiarz

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o