Od 50 lat możemy oglądać występy Formacji Tańca Towarzyskiego Politechniki Lubelskiej „Gamza”. Tancerze uświetniają wydarzenia kulturalne oraz duże imprezy w całym regionie. Powstały tam nie tylko przyjaźnie na długie lata, ale również liczne małżeństwa. A nad tym wszystkich pieczę sprawuje Piotr Mochol, kierownik artystyczny i choreograf formacji.

Piotr

Piotr Mochol to kierownik artystyczny, instruktor tańca oraz choreograf. Z Gamzą związany jest już ponad trzydzieści lat. Przyznaje jednak, że pasją do tańca zaraził się znacznie wcześniej niż w formacji.

– Zapisałem się w trzeciej klasie technikum na kurs tańca towarzyskiego, jednak nigdy nie wiązałem swojej przyszłości z tańcem. Na pierwszym roku studiów podczas sprawdzianu z wychowania fizycznego okazało się, że dobrze biegam. Chciano mnie ściągnąć do sekcji lekkoatletyki – wspomina. – Nie bardzo chciałem to robić i musiałem w związku z tym wybrać inną sekcję. Wybrałem taniec i tak już zostało. Ale samych początków Gamzy nie pamiętam, bo miałem wtedy ze cztery lata! – śmieje się Piotr Mochol, kierownik artystyczny, instruktor oraz choreograf.

Gamza została założona w 1970 roku przez dwóch studentów Politechniki Lubelskiej: Wiktora Życzyńskiego i Krystynę Majdan. – Moje początki w Gamzie to rok 1986, bo w szeregi zespołu wstąpiłem na pierwszym roku studiów. Tańczyłem i tańczyłem i już na czwartym roku, w 1990, byłem instruktorem i przejąłem po pani Zenobii Stepowicz prowadzenie tego wspaniałego zespołu, a konkretnie Formacji Gamza – wspomina.

Początki jednak nie były łatwe. Głównym problemem były sale taneczne, w jakich studenci mogli doskonalić swoje umiejętności. – Próby początkowo były w starym rektoracie Politechniki Lubelskiej przy ulicy Bernardyńskiej. To była jeszcze ulica Dąbrowskiego. Zacząłem ćwiczyć w sali gimnastycznej Politechniki. W tej chwili jest to biblioteka Wydziału Zarządzania. W międzyczasie, tańczyliśmy jeszcze w salach przy studium wojskowym przy Politechnice. Potem była to ulica Okopowa, a teraz od sześciu lat mamy swoją siedzibę w budynku dawnej stołówki Politechniki – wylicza Mochol.

Obecnie chętnych do tańca w Gamzie jest około 350 osób w jednym semestrze. – Przygotowujemy do tańczenia w formacji, czyli traktujemy to jako grupę początkującą i grupę wstępną. Szacujemy, że w każdym semestrze jest to od 150 do 200 osób, a były lata, kiedy wchodził program Taniec z Gwiazdami i wtedy tych osób było i 350 w semestrze! – podkreśla.

Stroje

Przez lata zmieniało się nie tylko miejsce prób. Ewoluowały również stroje, które stały się coraz to ciekawsze, bardziej wymagające i pracochłonne. – Kiedyś był kryzys i dziewczyny same robiły stroje, szyły je z materiałów, które były dostępne. Doczepiały kamienie. Z kroniki Gamzy można wyczytać, że nawet kiedyś zdarzyło się, że z zasłony była uszyta sukienka. Teraz jest zupełnie inaczej. Są dostępne materiały i ozdoby. Potrzebne są tylko pieniądze. Pod względem formy Gamza się nie zmieniła, czyli nadal jesteśmy amatorskim tanecznym zespołem, na dosyć wysokim poziomie artystycznym – uważa pan Piotr. – Jesteśmy chwaleni przez widzów i zapraszani na koncerty. Zapraszają nas na uświetnianie eventów biznesowych różnych firm. Jeśli chodzi o ludzi, to myślę, że oni też się nie zmienili. To są ludzie, którzy mają pasję do tańca.

– Pamiętam jak kiedyś brałyśmy nasze sukienki do rumby do domu i wyklejałyśmy kamieniami ich część, na przykład miseczkę biustonosza, która cała pokryta jest kryształkami. Była to mozolna praca, ale też i niezła frajda – wspomina wieloletnia tancerka Gamzy Barbara Wawrzoszek.

– Pasja zaczęła się już na studiach. Trochę zaszczepiła we mnie to koleżanka i tak się zaczęło. Początki wspominam świetnie, bo to była dobra zabawa, nowi ludzie i nowe znajomości. W Gamzie przeżyłem fantastyczną przygodę! – podsumowuje tancerz Sylwester Janiak, który w Gamzie tańczy już 13 lat.

Chatka Żaka

Początkowo swoje koncerty Gamza miała w jednym z najbardziej kultowych miejsc w Lublinie. W ACK UMCS „Chatce Żaka”.

– W Chatce Żaka organizowaliśmy pierwszy koncert charytatywny noworoczno-karnawałowy na rzecz niepełnosprawnych uczniów Szkoły Podstawowej Specjalnej numer 26. Przez wiele lat tych koncertów było 16 albo 18 właśnie w tym miejscu. Potem było kilka koncertów w nieistniejącym już klubie, działającym przy Chatce Żaka. Potem rozpoczęła się współpraca z Centrum Kongresowym Uniwersytetu Przyrodniczego, która trwa do dziś – mówi Piotr Mochol.

– W Chatce Żaka miałem okazję zatańczyć kilkakrotnie. Mieliśmy tam dobry kontakt z publicznością, bo ona po prostu była blisko nas. Zawsze byliśmy tam ciepło przyjmowani i była dobra atmosfera – wspomina Sylwester Janiak, wieloletni tancerz Formacji.

– Moja przygoda z Gamzą trwała 11 lat i były to cudowne lata. Wiadomo, że czasem nie było kolorowo, ale jednak zawsze ten trud był rekompensowany. Szczególnie mile wspominam występy w Chatce Żaka. Tam była jakaś taka magiczna atmosfera. Taniec w Gamzie to nie tylko przyjemność z występów i przyjaźnie na długie lata. To również obowiązki, z których z radością się wywiązywaliśmy – dodaje Basia Wawrzoszek.

Tancerka Kasia Wolska podkreśla natomiast, że najważniejsza jest publiczność. Wolska tańczy w Formacji już 9 lat. – Podczas studiów dowiedziałam się od koleżanki, że jest taka grupa taneczna, a później gdy spotkałam już takich naprawdę zaangażowanych ludzi w taniec, tancerzy oraz trenerów, którzy naprawdę zaszczepiają w nas tę pasję, to teraz nie wyobrażamy sobie bez tańca życia – wspomina swoje początki. – Najbardziej lubimy występować tam, gdzie publiczność z uśmiechem na ustach reaguje na nasze występy.

Gamza zwiedza świat

Taniec w Formacji to nie tylko występy w Lublinie i regionie. To również wyjazdy taneczno-integracyjne poza granicami kraju.

– Wyjazd do Grecji wspominam wspaniale! Była wspaniała atmosfera, ludzie. Dla nas to nowość, bo jako tancerze towarzyscy jako formacja nie mamy festiwali tanecznych. Są Mistrzostwa Polski, Mistrzostwa Europy, na które nie jeździmy z uwagi na to, że jesteśmy czysto amatorską grupą taneczną – wyjaśnia Mochol. – Natomiast te festiwale wyjazdowe dają nam takiego powera do działania. Mamy możliwość pokazania się i bycia oklaskiwanym przez zagraniczną publiczność. W Grecji wystąpiliśmy na VI Festiwalu Folklorystycznym i Muzycznym w Parali. To właśnie tam Gamza w swoim repertuarze po raz pierwszy zaprezentowała poloneza.

– Miałam możliwość zwiedzenia Macedonii, Grecji i Ukrainy. Wspominam te wyjazdy bardzo fajnie i darzę je dużym sentymentem – mówi tancerka Kasia Wolska. – Taniec wymaga od nas bardzo dużo energii. Często czuje się ból w nogach na treningach i po, ale kiedy już się wychodzi na scenę i tańczy to wszystko mija.

Taniec formą terapii

Piotr Mochol zajęcia taneczne prowadzi nie tylko dla studentów, ale również niepełnosprawnych uczniów Szkoły Podstawowej Specjalnej nr 26 w Lublinie.

– Oni zdecydowanie przełamują bariery. Są radośni, są szczęśliwi. Łamią stereotypy wstydu, onieśmielenia. Chcą występować, nawet jeśli są to osoby z pewnym niedowładem ruchowym. Tańczą i są szczęśliwi, że mogą pokazywać swoje umiejętności rówieśnikom – mówi z radością. Zapewnia, że taniec to terapia poprzez ruch.

– Taniec to forma rehabilitacji. Nie udało się wprowadzić tańca jako dyscypliny olimpijskiej sportowej, ale taniec ma działanie terapeutyczne – stwierdza.

50 lat minęło

W lipcu Formacja będzie świętowała swój okrągły jubileusz. Od początków Gamzy minęło 50 lat. – 3 lipca będziemy mieli przyjemność i zaszczyt wystąpić w sali operowej Centrum Spotkania Kultur. Będzie to niesamowite wydarzenie. Nie chcę za wiele zdradzać, ale będzie to koncert z orkiestrą i z zaproszonymi wokalistami – zdradza Piotr Mochol.

Od początków istnienia grupy tanecznej przez Gamzę przewinęło się kilkaset miłośników tańca. Nawiązały się nie tylko przyjaźnie, ale i powstały taneczne małżeństwa. Na 50-leciu jednak się nie skończy. Tancerze zapewniają, że nie zamierzają przestać tańczyć.

Fot. Archiwum GAMZA

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o