Wciąż radośnie odkrywam dla siebie Lublin – miasto, które poznałam rok temu, a które natychmiast skradło moje serce. Pragnę dowiedzieć się o nim jak najwięcej: o jego historii, o ludziach, o tradycjach.

Jestem też zachwycona przepiękną nowoczesną lubelską tradycją – pokazami fontanny multimedialnej. Na moją wyobraźnię działa też hejnał Lublina, wyjątkowa tradycja, która liczy sobie już pięć wieków. To prawdziwa wizytówka miasta. Dla mnie, obok koziołka, prawdziwy jego symbol.

Przyznam się, że po raz pierwszy usłyszałam go nie tak dawno, bo w południe zwykle jestem w pracy. Ale kilka dni temu szłam deptakiem i nagle dotarł do mnie wyjątkowy dźwięk. Stałam i słuchałam, jak hejnalista gra na trąbce melodię, która rozbrzmiewała nad tym miastem dawno, dawno temu, już w XVI wieku.

Później przeczytałam, że początkowo hejnał grany był z wieży nieistniejącego już kościoła farnego. Później jutrzenkę (jak okazuje się, że słowo „hejnał” pochodzi z języka węgierskiego i oznacza „poranek” lub „jutrzenkę”) odgrywano z Bramy Krakowskiej trzy razy dziennie. Na przestrzeni lat kilka razy zarzucono tę tradycję – wcześniej z powodu braku funduszy, a w czasie II wojny zakazały tego władze okupacyjne.

Wiedzieliście o tym, że w 1964 roku przez kilka miesięcy odtwarzano zapis melodii z magnetofonu, jednak sprzężony z zegarem mechanizm był na tyle niedoskonały, że czasami muzyka uruchamiała się w nocy? A może to duch zegarmistrza z Bramy Krakowskiej tak sobie żartował? ;)

Ostatecznie hejnał powrócił na Bramę Krakowską 13 czerwca 1991 roku. Jednak obecnie trębacz gra melodie z tarasu Ratusza. Dowiedziałam się też, że od 1991 roku wykonawcą hejnału był trębacz Onufry Koszarny, który za swoją pracę odznaczony został Medalem Unii Lubelskiej. Po raz ostatni hejnał w jego wykonaniu można było usłyszeć 21 stycznia 2016 roku. Obecnie ma on swoich następców.

Bardzo się cieszę, że czasami, będąc w południe w pobliżu Ratusza, będę mogła przymknąć oczy i na jakieś 2-3 minuty zanurzyć wyobraźnię w przeszłości. Mieszkając we Lwowie, też lubiłam posłuchać przy okazji hejnału. Chociaż lwowianie powrócili do tej tradycji dopiero w 2011 roku. A zaprzestano grania hejnału 14 lipca 1826 roku, kiedy wieża ratusza pękła i się zawaliła. Trębacz i jego córka, którzy mieszkali wtedy w wieży, zginęli.

A dziś Lwów, również jak Lublin, ma swoich trębaczy, i hejnał brzmi – życie trwa 🙂

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o