Instagram robi furorę nie tylko wśród zwykłych użytkowników, ale i wśród miłośników książek. Tak powstał Bookstagram, czyli instagramowa społeczność, której założeniem jest robienie zdjęć książkom oraz wymiana opinii na ich temat. Zarówno w Polsce, jak i za granicą grono osób z książkowymi instagramami się powiększa. W Lublinie grupa booksagramerek postanowiła przenieść swoją pasję z social mediów do prawdziwego życia i rozpoczęły spotkania w ramach klubu książki. Na comiesięcznych spotkaniach wymieniają się wrażeniami o przeczytanych książkach, a także pomysłami, jak schować kolejne zakupy z księgarni przed małżonkami.

Wszystkie macie aktywne konta na Instagramie oraz innych social mediach, na których wymieniacie się opiniami o książkach, ale postanowiłyście, że to za mało i chcecie się spotykać na żywo. Jak narodził się BookLub?

Dorota (@doriver12) – Muszę przyznać, że ja jestem takim trochę reliktem przeszłości i zdecydowanie wolę rozmowę na żywo. Konto na Instagramie, na którym rozmawiam o książkach daje mi dużo radości i inspiracji, jednak zawsze brakowało mi takiej żywej interakcji i rozmowy z ludźmi, którzy mają takiego samego bzika na punkcie książek jak ja. Co prawda samo czytanie jest czynnością dość intymną, jednak po skończonej lekturze uwielbiam wymienić się odczuciami z drugą osobą. Widziałam zdjęcia z klubów książki w innych miastach i marzyło mi się coś takiego w Lublinie. W pewnym momencie postanowiłam napisać post skierowany do innych książkomaniaków z Lublina z pomysłem spotkania. Odezwało się kilka dziewczyn i tak 10 maja zainicjowałyśmy powstanie BookLubu.

Marta, żyjesz bardzo intensywnie, pracujesz w radiu, prowadzisz bloga, konto na Instagramie i Facebooku i znalazłaś jeszcze czas na BookLub. Co cię do tego przekonało?

Marta (@marta_di) – Obserwowałam konto Doroty na Instagramie i podobały mi się książki, które czytała. Trafiłam też na wiele, których wcześniej nie znałam. Stwierdziłam, że dzięki klubowi mogę dotrzeć do tytułów, na przeczytanie których sama bym nie wpadła. Poza tym sama idea spotkania na żywo wydała mi się świetnym pomysłem. Lubię dyskusje w internecie, jednak twarzą w twarz łatwiej i lepiej można przekazać emocje, od razu widać ironię czy żart. Podczas dyskusji na Instagramie czy na stronach książkowych zostaje nam słowo pisane, które może być źle zrozumiane i wywołuje czasem niepotrzebne konflikty. A poza tym, mając dwójkę dzieci, chętnie skorzystam z każdej okazji wyrwania się z domu.

Olu, czy prowadzenie Bookstragrama, kanału książkowego na Youtube, a teraz jeszcze podcastu na Soundcloudzie nie wyczerpało twojej potrzeby rozmawiania o książkach?

Ola (book.z.toba) – Absolutnie nie, rozmów o książkach nigdy za dużo. Inaczej wygląda to w przypadku kanałów, gdzie najpierw ja mówię o swoich opiniach i odczuciach, a potem odpowiadam na pytania lub komentarze od słuchaczy. Jeszcze innymi prawami rządzą się rozmowy w cztery oczy, kiedy można na żywo dopytać, zwrócić uwagę na jakiś szczegół i na bieżąco wymieniać się wrażeniami z lektury. Poza tym przy spotkaniach na żywo wytworzyła się między nami więź, ja bardziej czuję się w tej chwili jakbym była z koleżankami na kawie, tak samo czytamy, spontanicznie kupujemy książki i chowamy je po kątach przed rodziną. Nie próbujemy tworzyć bardzo profesjonalnych recenzji czy analiz, to raczej są luźne ale bardzo pasjonujące rozmowy o tym, co w książce nam się spodobało, wzruszyło lub rozdrażniło. Oczywiście oceniamy też styl i język autora, ale nie są to rozmowy na bardzo wydumanym poziomie.

Z rozmów wynika, że klub ma taki luźny charakter, a kiedy myślimy o klubach książki przed oczami pojawia się obraz dyskusji prowadzonej przez moderatora na wybrany temat. Taki był zamysł od samego początku, żeby BookLub był bardziej nieformalny?

Dorota – Tak, w sumie wszystkie z miejsca zgodziłyśmy się, że chcemy żeby na naszych spotkaniach było luźno i każdy czuł się dobrze, nie bał się, że musi przygotowywać profesjonalne recenzje książek na każde spotkanie. Jedyna zasada jest taka, że co miesiąc wspólnie wybieramy jedną książkę, którą czytamy na następne spotkanie i jest ona motywem przewodnim, ale nie ustalamy czasu na wypowiedź, nie trzymamy się też sztywno tylko jednego tytułu. Faktycznie każde spotkanie zamienia się w godzinne rozmowy o pozycjach już przeczytanych, tych które chcemy przeczytać, albo mamy je zapisane „w koszyku” na stronie księgarni, ale ciągle się wahamy czy to jednak nie za dużo. A potem płynnie przechodzimy do wszelkich innych tematów, tak jak każda grupa znajomych podczas spotkania.

Marta – Ja lubię momenty, w których wymieniamy się anegdotami z życia książkoholika, na przykład – jak chowamy nowe książkowe zakupy przed małżonkami, albo o panu z Empiku, który na nasz widok woła od razu „O, pani po zamówienie?”. Książka w naszych rozmowach jest zawsze na pierwszym miejscu, ale mamy jeszcze sporo przestrzeni na inne tematy. Bardzo często są to rozmowy o tak zwanym życiu, o naszej pracy, rodzinnie i innych pasjach. Fakt, że spotykamy się nie w bibliotece, a w kawiarni, też wpływa na luźniejszą, bardziej koleżeńską atmosferę.

Wydaje się więc, że po pewnym czasie stałyście się grupą bliskich znajomych. Jakie jeszcze korzyści przyniósł wam BookLub?

Ola – Olbrzymią zaletą jest poznanie ogromnej liczby nowych książek, bo u nas nie kończy się na omawianiu tylko tego jednego wspólnego tytułu, każda z nas przynosi na spotkanie swoje pomysły, a często i stosiki książek, bo na bieżąco się wymieniamy i oddajemy sobie nawzajem przeczytane już książki. Czasami wychodzę ze spotkania z 10 nowymi tytułami, które koniecznie muszę przeczytać.

Marta – Podoba mi się, że często na przewodnią książkę wybieramy tytuły, które wyprowadzają nas ze strefy komfortu, wzbudzają emocje i prowadzą do gorących dyskusji. Do tej pory tylko raz trafiła nam się książka, co do której miałyśmy wszystkie dokładnie taką samą opinię i to złą. Poza tym w naszej grupie jesteśmy tak zróżnicowane zainteresowaniami książkowymi, że zawsze mamy o czym dyskutować. Niektóre z nas wolą opowieści, inne literaturę faktu, ktoś woli książki o ciężkiej tematyce, z kolei inna osoba mniej wymagające lektury. Jesteśmy w stanie wszystko przeczytać i o każdej książce porozmawiać. To jest właśnie fantastyczne, bo na wiele tytułów nie wpadłybyśmy same. A nawet gdybyśmy wpadły, to niekoniecznie daną lekturę byśmy przeczytały. Dzięki klubowi każda z nas miała okazję wyjść poza „swoje” gatunki i sprawdzić, czy może jednak nie damy się innym oczarować.

Dorota – Największą korzyścią jest, że poznałyśmy siebie nawzajem. Ja się ogromnie cieszę, że co miesiąc mam okazję spotkać się z osobami, które tak jak ja pasjonują się książkami. Szukają nowych tytułów, polują na promocje, oferty specjalne i regularnie wracają do domu ze stosami książek z księgarni lub biblioteki. Dla mnie te spotkania są niesamowicie inspirujące, nawet jeżeli mamy podobne opinie o danym tytule to zwracamy uwagę na różne elementy i zdarza mi się, że po spotkaniu mam ochotę daną książkę przeczytać jeszcze raz.

Z tego co mówicie wynika, że na spotkania przychodzą same dziewczyny. Taki był zamysł klubu?

Dorota – Absolutnie nie. To wyszło przypadkiem, akurat same dziewczyny się zgłosiły. Bardzo chciałybyśmy, żeby dołączył do nas męski głos, bo na pewno wniósłby też inne spojrzenie na wiele tematów z książek, ale na razie jeszcze żaden się do nas nie odezwał.

Marta – Ogólnie jesteśmy bardzo otwarte na nowe głosy w dyskusji i szukamy osób, które, tak jak my kochają czytać i lubią dyskutować o książkach. Im nas więcej, tym ciekawsze pomysły na kolejne tytuły i więcej różnych opinii w rozmowach. Więc jeżeli znajdzie się chętna osoba to zapraszamy na kolejne spotkanie 10 lutego. Wystarczy przyjść o godzinie 16 do kawiarni Między Słowami i znaleźć stolik pasjonatek rozmawiających z wypiekami na policzkach o książkach. Tym razem będzie to „Nieczułość” Martyny Bundy.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o