Są dwie rzeczy na świecie, na które mogę patrzeć bez końca: płonący w kominku ogień i płynąca woda. Bystry potok górski, rzeka lub mała cicha struga. Spoglądając na wodę, zawsze doznaję uczucia uniesienia.

Zawsze odczuwałam smutek z tego powodu, że we Lwowie – moim rodzinnym mieście – nie ma takiego miejsca (prawdę mówiąc, rzeka we Lwowie jest, a jednocześnie jej jakby nie ma, ale o tym opowiem dalej).

Otóż bardzo się cieszyłam, kiedy zobaczyłam rzekę prawie w środku Lublina. Potem dowiedziałam się, że przez Lublin przepływa cztery! Największą i najdłuższą jest Bystrzyca, która przepływa przez prawie wszystkie dzielnice miasta i dzieli Lublin na dwie części: wschodnią i zachodnią. Do Bystrzycy na terenie miasta wpadają Czerniejówka i Czechówka. A czwarta rzeka – to Nędznica, zwana również Krężniczanką.

Nawet nie byłam zdziwiona, kiedy dowiedziałam się, że z Bystrzycą jest też związana jedna z lubelskich legend – ta o powstaniu nazwy „Lublin” (wzięła się ponoć od wyłowionej z rzeki ryby, ale chyba każdy lublinianin dobrze ją zna już od dziecka).

Mam już swoje ulubione zakątki nad lubelskimi rzekami. Mogę tu przez chwilę pobyć sama, popatrzeć na płynącą wodę, oczyścić umysł i znów w pełni cieszyć się życiem, czy np. nawiązać przyjaźń z … kaczkami :)

We Lwowie niestety nie miałam takiej możliwości (karmienie łabędzi w ogrodzie miejskim, wśród tłumu ludzi się nie liczy). Bo chociaż Lwów ma swoją rzekę, to jest ona ukryta pod ziemią. Od ponad 100 lat Pełtew płynie kanałami pod miastem.

Kiedyś Pełtew płynęła środkiem miasta, powodując powodzie, które wyrządzały znaczne szkody mieszkańcom Lwowa. Dlatego rzeka została ujarzmiona i sprowadzona do kanałów: od roku 1841 do 1905 stopniowo zasklepiano Pełtew i włączono jako kolektor w system kanalizacji miejskiej. Dzięki temu rozwiązaniu miasto otrzymało też piękną promenadę spacerową. Aleję ozdobiono rabatami, posadzono kasztany, klony, akacje.

Centrum miasta zmieniło się ostatecznie z początkiem XX wieku, po budowie pomnika Jana III Sobieskiego i budowie Teatru Miejskiego (obecnie Lwowskiego Akademickiego Teatru Opery i Baletu). Tyle że rzeka zniknęła z mapy miasta… Jednym z dostępnych miejsc, w których można podziwiać podziemną rzekę Lwowa, jest piwnica Opery. Spacery w podziemiach są zakazane — rzeka płynie z ogromną prędkością.

I jeszcze jedna ciekawostka: w Lublinie pod ziemią, czyli pod chodnikami i ulicami, także jest ukryta rzeka. Na odcinku od ul. Wodopojnej do al. Unii Lubelskiej biegnie Czechówka — w podziemnym kanale o długości ponad 700 m. Do rzeki można zajrzeć przez specjalny szklany właz. A w środku umieszczone zostały taśmy ledowe, które rozświetlają widok na rzekę, tak aby każdy mógł spojrzeć w jej nurt. Mając wolną minutkę, chyba pójdę to zobaczyć.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o