Modelka Diana Kasoro mieszka w Lublinie. Jej mama jest Polką, a tata pochodzi z Ugandy. – Ich historia jest dla mnie niczym film z Disneya – mówi. Na początku roku lublinianka wzięła udział w konkursie Miss Egzotica i dotarła do ćwierćfinału.

Dzieciństwo spędziła w leśniczówce, co ukształtowało ją jako osobę wrażliwą na sprawy ekologii.

– Zobaczyłam, jak naprawdę wygląda środowisko leśne, jak zachowują się dzikie zwierzęta. W takim klimacie dorastałam, ale po skończeniu 9 roku życia wrzucono mnie do betonowego miasta i zamieszkałam w Świdniku. Później po moim powrocie z Afryki, zamieszkałam w Lublinie – opowiada Diana Kasoro.

Jak z Disneya

Mama Diany jest Polką, a tata pochodzi z Ugandy. – Historia moich rodziców jest dla mnie niczym film z Disneya. Księżniczka spotyka księcia z bajki i kochają się całe życie, jednakże moja mama zrzuciła księcia z konia stawiając swoje warunki. Oboje poznali się w Warszawie na studiach. Tata wygrał stypendium na Politechnice Warszawskiej. Gdy kończył studia, poprzez znajomych poznał moją mamę, wtedy studentkę zootechniki na Uniwersytecie Warszawskim. A ona ze swoim temperamentem dzikiego kota (stąd moje imię plemienne Abwoli) uchwyciła za serce mojego tatę – uśmiecha się Diana.

Rodzice Diany poznali się na studiach i zamieszkali razem w Ząbkach. – Tata uczył się wszystkiego na temat polskiej kultury, był bardzo ciekawy naszego kraju. Do tej pory uwielbia polskie jedzenie. Afrykanie są bardzo przywiązani do swoich rodzin, ale poświęcenie dla rodziny w Afryce zawsze przewyższa inne kwestie. Moja mama jest feministką, więc postawiła na swoim zostając w kraju. Rodzice ostatecznie się rozstali, lecz utrzymują pozytywne kontakty – opowiada modelka.

Kampala i magia Lublina

Szkoła średnia wiązała Dianę z Polską, ale jej tata chciał pokazać córce chociaż trochę Afryki. Dlatego zabrał ją do Ugandy.

– To było bardzo egzotyczne doświadczenie. Dowiedziałam się masę rzeczy, zobaczyłam jak szybko może rozwinąć się takie miasto jak Kampala. Zauważyłam też, że u nas w Polsce jesteśmy bardzo nieufni, boimy się, że ktoś nas chce oszukać. Na ulicy w Kampali tak nie ma – opowiada modelka. – Tam jestem osobą obcą, mam jaśniejszą skórę, więc z góry zakładają, że jestem turystką. Wszyscy są bardzo uprzejmi, pomocni. Ludzie tam są bardzo uczciwi i godni zaufania – dodaje.

Diana chwali sobie życie w Lublinie. – Lubię to miasto, bo jest takie zielone. Spacerując ulicami wieczorem, po upalnym dniu, czuć zapach kwiatów, liści. Widzi się uśmiechniętych studentów idących w stronę miasteczka akademickiego. To jest ten klimat, który wyróżnia Lublin od reszty miast w Polsce – wychwala dziewczyna.

Docenia też lubelską kulturę. – W Lublinie jesteśmy bardzo rozwinięci kulturalnie, otwarci i dużo więcej się tutaj dzieje. Wychodząc na deptak wieczorem możemy zobaczyć pokaz osób tańczących z ogniem, można pójść do Teatru Starego na świetną sztukę, lub po prostu pójść na spacer i zobaczyć pokaz fontann – dodaje.

Miss Egzotica

W lutym 2019 roku Diana brała udział w konkursie Miss Egzotica i dotarła do ćwierćfinału.

Pozowanie do zdjęć jest zdecydowanie jedną z ważniejszych moich pasji. Ostatnio nie miałam czasu na to, lecz w wolnej chwili kontaktuję się ze znajomymi fotografami i idziemy spontanicznie zrobić sesje przyznaje modelka. – Chcę pokazać, że jako osoba o ciemniejszej skórze jestem częścią tego miasta.

Kobieta interesuje się też sportem. – Cały czas muszę być w ruchu. Wtedy zdecydowanie lepiej mi się myśli. Jestem szczęśliwsza mogąc przebiec godzinę bez niepotrzebnego zatrzymywania się. Czuję się wtedy dobrze, jak sama sobie daję radę, np. podnosząc ciężkie rzeczy. Bo o to właśnie chyba chodzi, prawda? Lepiej być kobietą silną, niż przepiękną – mówi z przekonaniem Diana Kasoro.

Modeling jest jedną z wielu jej pasji. Od niedawna jest również baristką. – Robienie kawy jest naprawdę fajne. Nie ukrywam, że jeszcze sporo nauki przede mną, jednak pierwszy raz w życiu mam tak, że gdy wstaję rano, to chce mi się iść do pracy – uśmiecha się Diana. I dodaje: – Najbardziej lubię rzeczy, w których jestem dobra od samego początku, jak w tym przypadku. Robienie kawy to jest coś, co przyszło mi bardzo łatwo i teraz mam okazję, by to doskonalić.

Walka z nietolerancją

– Walczę o tolerancję, ale w porównaniu do mojego taty, mam znacznie lepszą sytuację. Kiedyś ludzie nie mogli przyjąć do wiadomości, że ktoś wyglądający jak mój tata, chodzi ulicami Warszawy. Chociaż też miewam sytuacje, że ktoś mnie bez powodu wyzywa. Z drugiej strony zdarza się też, że ludzie próbują w języku angielskim pochwalić np. moje włosy, czy uśmiech – opowiada Diana.

Największy problem z nietolerancją szerzy się u młodzieży. – Mimo tego, że większość z nich słucha muzyki wykonawców o właśnie ciemnym kolorze skóry. Ta zawiść i nietolerancja jest okropna. Zdarzyło się też, że musiałam zadzwonić po policję, bo sama bym nie dała rady. Nie wiem, skąd ta zawiść i dlaczego rodzice tych osób, nie nauczyli ich, że tak nie wolno – zastanawia się Diana.

Podkreśla, że w Lublinie żyje jej się dobrze. – Miasto jest coraz bardziej otwarte na „inność”. Jest to szalenie pozytywne, bo pokazuje świat taki, jakim jest. Lublin idzie w bardzo dobrym kierunku, świat się zmienia i nasze miasto się zmienia. Każdy powinien pamiętać jedno, że osoba, która kogoś ocenia np. po kolorze skóry, sama może być też oceniona – przestrzega Diana.

Fot. Jakub Małysz i Iwona Pudło

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Goscsemi Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
semi
Gość
semi

nie ma w polsce problemu z tolerancja osob czy koloru skóry tylko przekonan probujących naszą kulture zamienic na obcą… do pani nic nie mam , sympatyczna sie wydaje. pojedyncze przypadki ze ktos kogos nazwie po kolorze skory czy opluje jakby w statystyce zewrzec z iloscią osob ktore otrzymuja zniuewage poniewaz np chodzą do KK albo głosowali na pis… to jest promil w przeliczeniu na osobe… .. jak ktos był w młodosci gruby to wolali na niego grubasie… co zrobisz… dzieci i mlodziez nie sa wychowane. a to raczej nie ma nic wspolnego z tolerancją tylko dzieci nie maja tak wysoko… Czytaj więcej »

Gosc
Gość
Gosc

Już to zaczyna być męczące,kolejny głos “polski cebulaki,bijo,kradno,so nietolerancyjne” WTF?to są wlasnie efekty mieszania cywilizacji.Owoc takiego związku ma poważny problem z identyfikacją,a potem się od reszty społeczeństwa wymaga naginania swoich przekonań dla zadowolenia jednostek które odstają od normy w danej grupie.A na miss jednak trochę za słabe warunki,chociaż świat już chwilę zwariował,vide ostatnia miss Texas..