Kasia Moś to wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka. W 2017 roku reprezentowała Polskę na 62. Konkursie Piosenki Eurowizji. Pochodzi z bardzo muzykalnej rodziny. Artystka ukończyła szkołę muzyczną imienia Fryderyka Chopina w Bytomiu w klasie wiolonczeli i fortepianu. Z artystką rozmawialiśmy podczas koncertu „Tribute to…” w Lublinie.

Bierzesz udział w koncercie „Tribute to…”. Jak wyglądały prace nad tym projektem?

– Mieliśmy kilka prób przed rozpoczęciem tej trasy. Pierwszy koncert odbył się w Katowicach w Spodku, czyli w moim rodzinnym regionie. Najpierw trzeba było wybrać repertuar. Bardzo się cieszę, że mogę zaśpiewać Arethy Franklin „Natural Women” i że mogę też zaśpiewać w duecie z Tomsonem piosenkę Whitney Houston i George’a Michaela „If I Told You That”. Również śpiewam z Piaskiem i z Tomsonem „Don’t Stop ‘Til You Get Enough” Michaela Jacksona, a z dziewczynami śpiewamy „Freedom”. Naprawdę fajne emocje, fajne piosenki!

200 artystów na jednej scenie to ogromne przedsięwzięcie!

– Baaardzo duże przedsięwzięcie! Parę razy przytrafiło mi się już w życiu występować z dużą orkiestrą i chórem, ale to zawsze robi wrażenie. Lubię muzyków klasycznych, również ze względu na moje wykształcenie. Takie spotkania są zawsze bardzo sympatyczne i jak stoi za nami taki ogromny organizm muzyczny to się dobrze śpiewa. (śmiech)

Każdy z tych artystów, jakich muzykę dzisiaj wykonujecie ma wiele hitów. Jak wybieraliście repertuar na koncert?

– Na pewno każdy z nas ma w repertuarze tych wielkich artystów takie utwory, które kocha najbardziej. I oczywiście nie zawsze jest tak, że można ten utwór zaśpiewać, bo niektórzy z nas się bili o tę samą piosenkę! (śmiech) Trzeba jednak było iść na pewne ustępstwa. Tak naprawdę każda piosenka jest fantastyczna, jest wyjątkowa i jest perełką wśród utworów muzyki rozrywkowej.

Czym inspirują Cię artyści, których dzisiaj wspominamy podczas koncertu?

– Wszystkim! Profesjonalizmem, talentem, odwagą, bezkompromisowością. Niektórzy odeszli w bardzo młodym wieku, co jest bardzo smutne. Wielu z nas, stojących tu dzisiaj na scenie się na tych artystach wychowywało, czerpało inspiracje. Marzyliśmy, żeby kiedyś zaśpiewać jeden z ich utworów. Ale trzeba je też trochę po swojemu zaśpiewać. Michael, Whitney, Amy to takie talenty, że zdarzają się bardzo rzadko.

Co wzrusza w tej muzyce?

– Wszystko! (śmiech)

Będziesz brała też udział w 3. trasie koncertu Muzyki Filmowej. Jak możesz zapowiedzieć?

– Chciałam zaprosić wszystkich słuchaczy na trasę muzyki filmowej, która ruszy już 14 lutego roku 2019. To będzie wspaniałe wydarzenie!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o