W ciągu ostatnich paru lat w Polsce dużą popularnością zaczęły cieszyć się kawiarnie tematyczne. Pomysł na to, aby w lokalu gastronomicznym pojawiły się koty, przywędrował do Europy aż z Japonii, gdzie tego typu miejsca już od dawna nie są nikomu obce. Kocie kawiarnie bardzo szybko zyskały przychylność zadowolonych klientów. Obecnie takie miejsca funkcjonują w wielu miastach w Polsce. Możemy je znaleźć również w Lublinie.

– Pomysł wziął się z Japonii – opowiada Konrad Białek, właściciel dwóch lubelskich kocich kawiarni: „Mrau Cafe”. – Kiedyś interesowałem się mocno kulturą Wschodu i przeczytałem artykuł o tym, jak powstała jedna z pierwszych takich kawiarni w Tokio. To zawsze gdzieś tam siedziało w mojej głowie. Od przeszło 6 lat prowadzimy z moją mamą rodzinną firmę i kawiarnia to miało być coś takiego mojego, coś samodzielnego. Do tego dochodzi połączenie kilku pasji, do kawy, do herbaty, do kotów i do pomagania fundacjom zwierzęcym, jak i schronisku.

Najważniejsze są koty

W „Mrau Cafe”, tak jak we wszystkich kocich kawiarniach, najważniejsze są rzecz jasna koty. Lokale są przystosowane do ich obecności, więc przestępując próg takiego miejsca, naszym oczom, prócz lady z deserami, czy menu z napojami, ukażą się wysokie drapaki, miękkie legowiska, a także podwieszane mosty, którymi koty spacerują ponad fotelami. Znajdziemy tu także mnóstwo zabawek, którymi goście mogą się bawić z czworonogami. Wszystkie zwierzęta można do woli głaskać, drapać za uszami, jak również robić im zdjęcia (jest jednak prośba, by nie używać flesza). Rzeczą, która wyróżnia kocie kawiarnie, jest fakt, iż każde zwierzę, jakie spotkamy w lokalu, zostało wzięte ze schroniska. Klienci „Mrau Cafe” mogą ponadto adoptować kotka, który się z nimi zaprzyjaźni.

Fot. Materiały Mrau Cafe

Zaadoptuj mruczka

– Wszystkie nasze koty są ze schroniska przy ul. Metalurgicznej oraz wszystkie są do adopcji – podkreśla pan Konrad. – Chociaż u nas nie jest właściwie tak, że klienci wybierają koty. To raczej koty wybierają sobie klientów. Kiedy widzimy, że jakiś lgnie do człowieka, zaczynamy rozmowy o adopcji. W przypadku, jeśli ktoś sam pyta się o adopcje kota, też bardzo rygorystycznie oceniamy zażyłość klienta ze zwierzęciem, jak reaguje ono na tę osobę itp. Wbrew pozorom, idzie to dość sprawnie, przeprowadziliśmy w sumie około trzydziestu adopcji i do tej pory mieliśmy tylko jedną taką sytuację, że nie mogliśmy się zgodzić ze względu na warunki mieszkaniowe. Oczywiście nie liczę tutaj ludzi wchodzących i pytających się, ile za kota, bo chcą sprawić dziecku prezent. Takim osobom grzecznie, aczkolwiek stanowczo odmawiamy.

Kociostrady

Koty w kawiarniach są wyjątkowo zadbane, łagodne, a przede wszystkim przyjazne. Bardzo chętnie bawią się z ludźmi, dają się głaskać i nie boją się, gdy robi im się zdjęcia. Często same lgną do klientów, domagając się pieszczot, są przy tym bardzo ciekawskie. Mimo to zdarza się, że tak jak ludzie, nie mają ochoty na towarzystwo i się chowają. Aby w takich momentach ułatwić im znalezienie własnej przestrzeni, w „Mrau Cafe” został stworzony pod sufitem specjalny system mostów, który zapewnia kotom ciszę i spokój.

– Nazywamy je „kociostradami” – wspomina właściciel. – Nikt do nich nie sięga. Koty mają też swoje pomieszczenie, do którego goście nie mają wstępu. Chociaż nie zauważyłem, aby zwierzęta jakoś wyjątkowo się chowały, nawet jak w lokalu jest więcej ludzi. Powiedziałbym, że jest wręcz przeciwnie. Im więcej osób, tym zaczynają bardziej wariować, bo częściej znajdzie się ktoś chętny, aby z nimi figlować.

Zadowoleni klienci

Klientów kocich kawiarni wciąż przybywa. Są tacy, którzy pojawiają się w „Mrau Cafe” regularnie, a nawet codziennie, aby wypić smaczną kawę lub herbatę. Każdy ma swoich kocich ulubieńców, a same czworonogi także lgną do przychodzących do kawiarni gości. Nie wolno przy tym zapomnieć o samym menu lokalów, które kusi klientów wieloma rodzajami smacznych tart, sernikami, ciastem marchewkowym, czy brownie. Goście mają również szeroki wybór kaw, a także herbat liściastych.

– „Mrau Cafe” to moja ulubiona kawiarnia w Lublinie – stwierdza Patrycja, studentka UMCS. – Myślę, że to idealne miejsce dla każdego miłośnika zwierząt, szczególnie dla studentów takich jak ja, którzy tęsknią za swoimi pupilami. Miło jest wypić pyszną kawę, czy herbatę w tak wyborowym towarzystwie.

Wsparcie dla organizacji

Kocie kawiarnie współpracują z wieloma organizacjami. „Mrau Cafe” nie jest w tym wypadku wyjątkiem. Lokal współorganizował akcję „Masterchef for dogs” (w kawiarni nadal można zostawiać nakrętki), co roku współpracuje także z WOŚP, kiedy to cały utarg z kaw i herbat jest przeznaczany na cele fundacji (oferowane są również wtedy darmowe ciepłe napoje dla wolontariuszy). Wciąż trwa zbiórka do puszek dla Lubelskiej Straży Ochrony Zwierząt i Fundacji Na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt EX LEGE.

Bezpieczeństwo

Pracownicy zawsze przed wejściem pytają, czy ktoś jest u nich pierwszy raz, aby wyjaśnić podstawowe zasady, choćby poprosić, by nie podnosić, ani nie karmić kotów. Warto również dodać, że ze względów bezpieczeństwa, młodsze dzieci mogą przychodzić do lokalu dopiero po ukończeniu 6 roku życia.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o