Lublin Julii Hartwig. Wspomnienie wielkiej poetki w rocznicę jej urodzin

0
662
Julia Hartwig w Lublinie, 2006 rok. Fot. Joanna Zętar

Nikt nie opowiadał o Lublinie tak jak ona. Tu przyszła na świat i spędziła całe dzieciństwo, ucząc się ludzi i czasów, które na zawsze zamknęła w swoich wierszach. 14 sierpnia Julia Hartwig obchodziłaby 97 urodziny. Z tej okazji przypominamy sylwetkę wielkiej lubelskiej artystki, która zmarła w 2017 roku.

– Julia Hartwig była osobą wyjątkową, bardzo ciepłą i wyrozumiałą, a przy tym erudytką o ogromnej kulturze słowa – mówi Joanna Zętar z Ośrodka „Brama Grodzka-Teatr NN”, która poznała artystkę pod koniec jej życia. Rozmowy z poetką wywarły na niej duże wrażenie. Szczególnie te poświęcone Lublinowi.

Jej Lublin

– Hartwig bardzo chętnie opowiadała o mieście. Kiedy przyjechała promować swoją książkę „Zaułek Hartwigów” zaproponowaliśmy, by oprowadziła nas po jej własnym Lublinie. Pokazując miejsca związane z dzieciństwem, mierzyła się jednak nie tylko z radosnymi historiami, do których lubiła wracać, ale też ze sprawami bolesnymi, przez lata odkładanymi na bok. Wtedy, w 2006 roku wróciła do rodzinnego miasta nie tylko jako jego dawna mieszkanka, ale też w roli przewodnika – mówi.

Hartwig mieszkała w Lublinie do matury, którą zdała w 1939 roku. Po wybuchu wojny, wraz z braćmi – Edwardem i Walentym – włączyła się w działania konspiracyjne. Została łączniczką Armii Krajowej, działała także w kulturalnym podziemiu.

Powroty

– Lublin był miastem jej dzieciństwa. Nawet po wyjeździe do stolicy i do Stanów Zjednoczonych wracała do Lublina na spotkania autorskie, podczas których prezentowała swoje najnowsze dzieła. Chętnie przyjeżdżała też na zaproszenia Teatru NN. W 2011 roku wydaliśmy nawet jeden z jej ostatnich tomików „Powroty” – wspomina Joanna Zętar.

Pani Julia urodziła się w domu przy skrzyżowaniu ulic Staszica i Krakowskiego Przedmieścia. To stąd pochodzą pierwsze wspomnienia artystki.

– Bardzo często opowiadała, że nieopodal rodzinnego domu znajdowała się cukiernia Semadeniego, z której każdego ranka unosiły się aromaty cukierniczych wypieków. Kilka lat później, kiedy rodzina przeprowadziła się do kamienicy przy Narutowicza 23, Hartwig mogła bawić się na dużym podwórku, po którym kręcili się obnośni handlarze i domokrążcy. Tak kształtował się jej świat, który znamy z wierszy lubelskich – opowiada Joanna Zętar.

Ważne miejsca

Ale mapa Lublina Julii Hartwig jest znacznie większa. Do miejsc, w których najchętniej przebywała należały m.in. zakład fotograficzny jej ojca, Ludwika Hartwiga, w którym kilkukrotnie miała okazję spotkać swojego mistrza, Józefa Czechowicza, Państwowe Gimnazjum Żeńskie (dzisiejsze Liceum Ogólnokształcące im. Unii Lubelskiej), niegdyś mieszczące się przy ul. Narutowicza 12, w budynku obecnego Wydziału Pedagogiki i Psychologii UMCS i centrum miasta.

– Życie młodej Hartwig kręciło się głównie w obrębie dzisiejszego Centrum. Tu mieszkała, uczyła się i bawiła jako mała dziewczynka, a jej ojciec i brat mieli tu swoje zakłady fotograficzne, w którym pani Julia przesiadywała godzinami. Kilka razy pojawił się w nim sam Józef Czechowicz, mistrz młodego pokolenia, który stał się skrupulatnym recenzentem jednego z jej tomików. Krakowskie Przedmieście uważała za miejski salon. Uwielbiała wpatrywać się w barwny korowód przechodniów i przejeżdżających ulicą samochodów. Często wspominała też sąsiadującą z deptakiem szkołę, do której uczęszczała – bardzo dobre Gimnazjum Żeńskie. W nim kształciła się w duchu obywatelskim, tutaj też przygotowano ją odpowiednio do dorosłego życia, o czym świadczy późniejsza funkcja łączniczki w szeregach Armii Krajowej. Ważnym punktem na miejskim planie pani Julii był też cmentarz, na którym spoczęli członkowie rodziny Hartwigów – relacjonuje Zętar.

Honorowa obywatelka

Lokalizacje te pojawiają się niejednokrotnie w poezji lubelskiej artystki, za co zresztą otrzymała nagrodę „Kamień” przyznawaną podczas Lubelskiego Festiwalu „Miasto Poezji” i honorowe obywatelstwo Lublina.

Wierszy lubelskich jest kilkanaście. Wśród nich utwór „Niepotrzebne skreślić”, który zadedykowała swojemu ojcu, Ludwikowi Hartwigowi, jednemu z najlepszych lubelskich fotografów i zasłużonemu mieszkańcowi Lublina. W „Przywoływaniu” wspomina swoją matkę, Marię, a w krótkim liryku „Koleżanki” szkolne przyjaciółki pochodzenia żydowskiego. Przed przeprowadzką do Warszawy powstał też wiersz „Lublin 1946”, którym żegna się z rodzinnym miastem.

– Jednak najmocniejszym akcentem lubelskiej twórczości poetki jest „Elegia lubelska”, w której opisuje Lublin z czasów swojej młodości. Z jednej strony to tekst o samym mieście, jego ulicach, starych kamienicach i pomniku Czechowicza, z drugiej natomiast wspomnienie ludzi związanych z tymi miejscami. Dla mnie jednak najciekawsze jest to, że Julia Hartwig o Lublinie zaczyna pisać tak późno, jako osoba całkowicie ukształtowana, dojrzała i doświadczona – mówi Joanna Zętar.

Spacer w rocznicę urodzin

Tropem wyznaczonym przez wspomnienia, poezję oraz zdjęcia ojca i brata Julii Hartwig, podążą uczestnicy spaceru upamiętniającego naszą poetkę. W rocznicę jej urodzin, 14 sierpnia o godz. 18 wyruszą z Zaułku Hartwigów przy ul. Kowalskiej. Ty także możesz do nich dołączyć. Z pewnością nie zabraknie poezji i długich rozmów o międzywojennym Lublinie, który w twórczości Julii Hartwig zajmował miejsce wyjątkowe. Wstęp wolny.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o