Zanim zajmiemy się hasaniem po lasach i odkrywaniem walorów płynących z kontaktu z naturą, oraz omawianiem jak wygląda przebywanie w jej otoczeniu podczas wielodniowych wycieczek, warto byłoby wprowadzić pewien porządek w nazewnictwie tego, czym zajmować się tutaj będziemy 🙂

W tytule pojawiło się wiele nazw, które coraz częściej rzucają nam się w oczy, czy to w internecie, na plakatach imprez terenowych, czy nawet w telewizji – nic dziwnego, gdyż od jakiegoś czasu takie formy spędzania czasu stają się po prostu modne.

Generalnie wszyscy “uprawiający daną dziedzinę” mają jedną cechę wspólną: uciekają z miasta, z dala od wygód dnia codziennego (przynajmniej w innej formie), by cieszyć się z kontaktu z naturą – czyli dokładnie tym, co robili nasi rodzice zabierając nas pod namiot….

Oczywiście nie jest to też takie proste, bo przecież te terminy muszą coś oznaczać i w istocie tak jest. Każda grupa ma swoje priorytety działań, choć wiele z nich się przeplata. Niestety w dzisiejszych czasach mamy straszną tendencję do upraszczania wszystkiego i dokładnie, z tym zjawiskiem spotykamy się, gdy chcemy o jakiejś dziedzinie się dowiedzieć. Pokrótce postaram się przybliżyć podstawową definicję tych nazw i zwrócić uwagę na różnice, bo siłą rzeczy będą się one gdzieś tutaj pojawiać….

 

Survival/Surwiwal – czyli sztuka przetrwania

No i mamy tutaj chyba najbardziej kontrowersyjną nazwę sportu, a nawet stylu życia, gdyż samo słowo nie oznacza zabawy, a raczej ucieczkę z trudnej sytuacji. Sportem możemy to nazwać dopiero wtedy, gdy poznane techniki metod radzenia sobie w owych sytuacjach, doskonalimy i poznajemy nowe. Czas na definicję:

Według słownika języka polskiego: survival [wym. surwiwal, serwajwal] to “pokonywanie trudno dostępnych i niebezpiecznych terenów, związane z samodzielnym zdobywaniem pożywienia, traktowane jako sport lub element szkolenia żołnierzy jednostek specjalnych”.

I niby mamy jasność, ale posłużę, się tutaj jeszcze wpisem z Wikipedii:

“Sztuka przetrwania (inaczej: surwiwal z ang. survival) – rodzaj aktywności człowieka skierowanej na gromadzenie wiedzy i umiejętności związanych z przetrwaniem w warunkach ekstremalnych.”

Ta druga definicja jest znacznie bliżej ówczesnej formy tego sportu. W ubiegłym wieku, szczególnie w jego połowie, techniki survivalowe oraz to, jak sobie radzić w trudnych sytuacjach, przekazywane było z pokolenia na pokolenie przez rodziców – ale wynikało to przede wszystkim z faktu, iż czasy były niespokojne i w każdej chwili można było się spodziewać konieczności ich wykorzystania. Dziś człowiek stał się uzależniony od prądu, centralnego ogrzewania, świeżych bułeczek w sklepie…. A co by było gdyby w mieście zabrakło prądu na tydzień ? I to w środku zimy ? Nie mielibyśmy wtedy oświetlenia, ogrzewania, jedzenia na półkach, a nasze karty kredytowe przestałyby mieć jakąkolwiek wartość (tutaj zaczepiamy o prepping – będzie o nim oddzielny wpis).

 

 

Jak w praktyce wygląda „uprawianie surwiwalu”? Bardziej radykalni surwiwalowcy dążą do rozwinięcia technik oraz umiejętności potrzebnych do wydostania się z sytuacji awaryjnej, w myśl ideologii SERE (Survival, Evasion, Resistance, Escape – przetrwanie, unikanie, opór w niewoli oraz ucieczka), czyli do ciągłego samodoskonalenia, poznawania zasad działania służb, metodyki i „bycia gotowym na każdą sytuację”, czy to wojenną czy kryzysową.

„Druga linia” nieustannie szkoli się w prymitywnych oraz zaawansowanych technikach: pozyskiwania ognia, zasobów naturalnych, w tym pożywienia, budowie schronień i skupia się przede wszystkim na używaniu dóbr naturalnych do wykorzystania ich w razie sytuacji awaryjnej (rozbity samolot, powódź, wojna itd…), gdzie człowiek pozostaje sam na sam z otoczeniem i musi jakoś z sytuacji wybrnąć oraz jakiś czas przetrwać w ukryciu. Ta forma „uprawiania surwiwalu” jest bardzo ciekawa jako hobby, bo rozwija zarówno manualnie, jak i duchowo, gdyż walka z przeciwnościami losu i „małe zwycięstwa” podczas treningu owych technik, pozwalają lepiej zrozumieć priorytety funkcjonowania człowieka. Tutaj musimy liczyć na siebie, a więc samemu zdobyć żywność (i nie mówimy tutaj o pójściu do sklepu, który najpewniej będzie nieczynny lub rozkradziony w ewentualnej sytuacji kryzysowej), zbudować schronienie, czy rozpalić ognisko celem ogrzania się, czy przyrządzenia jedzenia.

Ten sport nie zawsze ma związek z przyrodą, bo jak wiadomo kryzysy zdarzają się wszędzie 😉 O Bushcraftcie w kolejnym wpisie 😉

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o