Monika Kowalczyk to wokalistka i autorka tekstów. W 2017 roku ukazała się jej debiutancka płyta „Piosenki”. Chociaż urodziła się w Lublinie, większość swojego życia spędziła w Świdniku.

Masz wiele koncertów w naszym Lublinie. To miasto inspiracji?

– Tak! Jak najbardziej. Uważam, że jest to miejsce inspiracji, w którym się dużo dzieje. Powstało wiele nowych miejsc, np. Centrum Spotkania Kultur, ale też inne są remontowane czy odnawiane. Uważam, ale gdzieś to usłyszałam u znajomych, że Lublin to jest taki luzak wśród wielkich miast. Tych największych miast Polski! Ne ma tu wyścigu szczurów. Jesteśmy bliżej sztuki i natury.

A co Cię jeszcze inspiruje?

– Wiele rzeczy. Życie. To jest banalne, że życie, ale na każdym kroku obserwuję wiele rzeczy, staram się uważnie patrzeć na ludzi. Uważnie słuchać, co mi mają do powiedzenia. Na pewno sztuka też mnie inspiruje. Wszystkie jej gałęzie, jak teatr, film i literatura. Rozmowy z innymi ludźmi mnie często inspirują. I również moje wewnętrzne przeżycia.

Grechuta, Grzegorz Turnau, Mela Koteluk, Florence and the Machine i Sting. Wybuchowa mieszanka inspiracji!

– Taaak! A jest ich jeszcze więcej! (śmiech) Wyznaję taką zasadę, że nie ograniczam się do jakiegoś jednego stylu, czy też do jakiegoś wykonawcy. Wiadomo mam swoich ulubionych, ale kiedy jakaś piosenka mi się spodoba, to jej słucham. No może z wyjątkiem sławnego disco polo i techno, to naprawdę jestem otwarta na różne gatunki muzyki. Wiem, że powinnam zacząć słuchać coraz więcej klasycznej muzyki, która niebywale rozwija.

Co czerpiesz od poszczególnych artystów?

– To zależy od którego. Od tych polskich, kultowych artystów to podejście do słowa w muzyce. Szacunek do słowa w muzyce. Natomiast ci zagraniczni twórcy to inspiracja aranżacyjna. Myślę, że cały czas zaczynam i chciałabym, żeby moje utwory były bardziej aranżacyjnie bogate. Chciałabym, żeby moja muzyka była taka, że gdybym to nie była ja, to bym siebie słuchała. Coś takiego! (śmiech)

Mija prawie rok, od kiedy ukazała się twoja debiutancka płyta „Piosenki”. Ciężko było ją wydać na własny koszt?

– Taaaak, zawsze są jakieś małe przeciwności. Nie chcę powiedzieć, że finansowo było bardzo źle, bo i rodzice mnie wsparli i darczyńcy, ale ta droga do nagrania płyty to ciężka praca. To pracochłonne zadanie, żeby to wszystko po prostu brzmiało. Ale później jest satysfakcja, że wyszło. Jesteśmy zadowoleni z tego, co stworzyliśmy we współpracy z wieloma super ludźmi. W moim przypadku z moimi super znajomymi.

Masz jakieś piosenki, które pisałaś do szuflady i jeszcze nie ujrzały światła dziennego?

– Cały czas mam jakieś piosenki w szufladzie, do których na przykład nie jestem przekonana do końca. Muszę je zmodyfikować, żeby móc je pokazać. Mam takie, które powstały baaardzo dawno temu i do tej pory chyba zagrałam je na koncercie raz albo dwa. Nie pamiętam dokładnie, jak to się stało, że wybrałam akurat te piosenki, które znalazły się na płycie, ale uważam, że to był dobry wybór.

Kiedy kolejna płyta?

– Mam nadzieję, że już niedługo zaczniemy nad nią pracę. Ale ja też nie chcę, nauczona doświadczeniem, mówić, że będzie w kwietniu 2020 roku, bo wiem, że te plany się zawsze zmieniają, terminy się przesuwają.

W jakim stopniu przekazujesz siebie w piosenkach?

– Myślę, że w dużym. Nie to, że zawieram w nich historię mojego życia, że wszyscy już będą znali mój życiorys. Chodzi o taką bardziej emocjonalną historię mojego życia. Myślę, że w dużym stopniu przekazuję siebie właśnie na tym poziomie emocjonalnym. To jest trudne. Bo to takie trochę obnażenie się.

W podziękowaniach na pierwszym miejscu wymieniasz Boga. Jaką rolę odgrywa on w Twoim życiu?

– Bardzo ważną. Staram się, aby był bardzo ważny. Wiadomo, różnie wychodzi, w życiu popełnia się błędy. Ale wiem, że to, że śpiewam i że to, że jestem tu gdzie jestem to dzięki niemu. Obdarzył mnie tym talentem, który mam jakiś tam… (śmiech) I pomaga mi go rozwijać. Więc myślę, że to wszystko się dzieje dzięki niemu.

Kto jeszcze Cię wspiera w drodze do sukcesu?

– Rodzina. Moja siostra przede wszystkim, moja mama, tata, ciocia, wujek. Ale czasami też bywa tak, wiadomo, że mówią: „Co ty dziecko będziesz robić w przyszłości, przecież z tego się nie wyżyje”. Albo jakieś takie różne inne rzeczy. Ale ogólnie wychodzi na plus! (śmiech) Mój dziadek, który niedawno zmarł, bardzo się cieszył każdym, nawet najmniejszym moim sukcesem. Ale są też muzycy, z którymi współpracuję, którzy już samym tym zaangażowaniem, że chcą ze mną grać, okazują, że warto. No i wszyscy ludzie, którzy mówią, że im się podobało, że ich to dotknęło, którzy udostępniają moją muzykę.

Pochodzisz ze Świdnika. Jakie skrywa tajemnice to miasto?

– Świdnik jest super miastem! (śmiech) Chociaż wiem, że w Lublinie się z niego żartuje. Nie wiem, czy ma jakieś tajemnice. Jest dla mnie takim miastem w sam raz. Chociaż ja lubię duże miasta, ale Świdnik jest takim nie za małym i nie za wielkim miastem. Tam był podatny grunt, w którym mogłam się rozwinąć, bo chodziłam i do ogniska muzycznego i do Miejskiego Ośrodka Kultury wiele lat. To takie miasto zielone bardzo, wszędzie jest blisko. To jest po prostu mój dom. Chociaż urodziłam się w Lublinie to do września mieszkałam w Świdniku. Teraz mieszkam w Lublinie. (śmiech) Ale Świdnik to mój dom i zawsze będę do niego wracać z takim rozrzewnieniem. W Świdniku jest też lotnisko, które się nazywa Lublin (śmiech).

A jakieś wspomnienie z dzieciństwa?

Oj dużo tego było! Kiedyś pojechałam na festiwal nad Jezioro Białe i tam zdobyłam pierwsze miejsce i byłam tym zszokowana. To było takie wielkie WOW! Ja naprawdę miałam świetne dzieciństwo i wspominam je właśnie z melancholią i z tęsknotą, o czym też wielokrotnie w moich tekstach piszę.

Jakie jest Twoje postanowienie noworoczne?

– Chcę lada moment wypuścić teledysk, który kręciłam sama kamerą VHS (śmiech), w którym zagrały moje koleżanki i moja siostra. Do jednej piosenki. Już jest na ukończeniu. Również w nowym roku pojawi się wideo-sesja do innej z moich piosenek. Liczę na to, że wyjdzie coś pięknego i coś nowego, świeżego, co będę mogła pokazać w nowym roku!

Fot. Sylwia Sokołowska (2)

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o