Calligrafather właściwie Adam Poręba pochodzi z Lublina. Kaligrafią interesuje się od podstawówki. Obecnie ze względu na epidemię koronawirusa prowadzi warsztaty online na Facebooku. W wywiadzie opowiada nam nie tylko zajęciach ,ale również o swoich projektach i rodzajach kaligrafii.

Prowadzi pan zajęcia online. Jak można w nich uczestniczyć?

AP: Udział w warsztatach online jest bardzo prosty, bo wystarczy o godzinie 10 wejść na mojego Facebooka, na profil Calligrafather i tam w formie live’a jest lekcja. Siedzę przed kamerą i pokazuję litery, a uczestnicy robią to razem ze mną. Jeżeli ktoś nie może uczestniczyć w nich o godzinie 10 może potem na moim profilu również na nie zerknąć i tę kaligrafię sobie poćwiczyć.

Jak zaczęła się pana przygoda z kaligrafią?

AP: Zaczęła się bardzo dawno, bo od dziecka ciągnęło mnie do tego. Już w podstawówce przerysowywałem loga różnych marek, później pojawiły się pierwsze fascynacje graffiti i liternictwo. Potem wraz z zainteresowaniem trochę mocniejszą muzyką, pojawiły się różne gotyki i pierwsze próby kaligrafowania. Potem uczestniczyłem w warsztatach prowadzonych w Lublinie przez pana Grzegorza Barasińskiego i to po nich się tak naprawdę zaczęło! Barasiński jest szefem krakowskiej szkoły kaligrafii i jak przyjeżdżał do Lublina to ja się za każdym razem pojawiałem. Później pojechałem na pierwszą letnią szkołę kaligrafii i kontynuowałem tę fascynację. Aż w końcu dostałem propozycję, żebym to ja poprowadził warsztaty próbne w Lublinie z ramienia krakowskiej szkoły kaligrafii.

Jakie projekty pan obecnie wykonuje?

AP: Oj, przeróżne rzeczy. Praca kaligrafa jest taką pracą, która nie pozwala się nudzić. Jest naprawdę bardzo dużo różnych rzeczy, które można robić. Począwszy od takich konwencjonalnych projektów, czyli wypisywanie zaproszeń, winietek przez projektowanie napisów, logotypów aż po różne zlecenia mniej standardowe na przykład projekt tatuażu. Miałem nawet zlecenie, żeby zrobić rekwizyty na plan filmowy.

Do jakiego filmu tworzył pan projekty?

AP: To był film historyczny. Dokument o Janie Kantym.

Tworzy pan również dla siebie?

AP: Tworzę sporo rzeczy dla siebie po to, żeby ćwiczyć i próbować nowych rzeczy. Odkryłem też świat myślenia wizualnego, który też otworzył mi kolejne drzwi do tego, jak można wykorzystać kaligrafię. Teraz głównie w tym się rozwijam, bo wydaje mi się, że jest zapotrzebowanie na tę kaligrafię w różnych wydaniach. Warto wspomnieć również o tym, że kaligrafia to nie są tylko literki, gotyk kaligrafowany czy skrobany w świetle świec, ale to są też rzeczy bardzo współczesne, które mam wrażenie, że dzisiaj mają swoją drugą młodość.

Kaligrafii może się nauczyć każdy?

AP: Jak najbardziej! Kaligrafia to taka dziedzina, w której nie potrzeba mieć talentu. Z nią jest trochę tak, jak z jazdą na rowerze albo ze śpiewaniem. Wiadomo, że nie każdy ma piękny głos i nie każdy będzie odnosił nie wiadomo jakie sukcesy, ale poprawnie wydawać z siebie dźwięk jest w stanie podobno nauczyć się każdy. W kaligrafii każdy może się nauczyć ładnie pisać, bo istotą kaligrafii jest tworzenie liter z bardzo podstawowych kształtów, które są łatwe do nauczenia się. Chodzi o to, by umieć połączyć te kształty w litery, litery w wyrazy, a wyrazy w całe zdania. A całe zdania w taką całość, żeby to pięknie wyglądało. Jeśli mamy jakieś uzdolnienia plastyczne to będzie to na pewno pomocne, ale przekonywałem się wielokrotnie na warsztatach, że osoby, które miały uzdolnienia plastyczne często radziły sobie gorzej, niż osoby, które miały tylko stricte ścisłe umysły i bardziej techniczne podejście. Tutaj najważniejsze jest, by dużo ćwiczyć. Jeżeli ktoś ćwiczy więcej to będzie sobie radził lepiej i szybciej, a jeżeli mniej to niezależnie od tego, czy ma talent czy nie, to będzie mu to szło gorzej.

Czym różni się sketchlettering od typowej kaligrafii?

AP: Sketchlettering jest trochę nazwą marketingową. Jest to kaligrafia tylko taka, którą używamy głównie przy myśleniu wizualnym. Ta kaligrafia ma podnosić jakość notatek graficznych i prac typu plakaty, czy notatki wizualne. Istotą sketchletteringu jest to, że ta kaligrafia nadaje się do tego, by praktykować ją markerami i w takich warunkach polowych, w jakich czasami trzeba sobie radzić. Wiele osób uważa, że to jest hobby, które nie przystoi do naszych czasów, a zwłaszcza do realiów szybkiego pisania markerami. Ludzie często w ogóle wykluczają kaligrafię i mogą długo dyskutować o tym, czy można ją uprawiać markerami i czy to pasuje do naszych czasów. Wszystkie reguły kaligrafii, które zostały wypracowane przez wieki tutaj się sprawdzają.

Fot. Materiały archiwalne artysty 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o