Zapalony archeolog ma na swoim koncie kilkanaście zrealizowanych projektów, m.in. był pomysłodawcą zamontowania brony na Bramie Krakowskiej. Na kolejne nie będziemy długo czekać. Wkrótce na Starym Mieście zostaną wymienione tabliczki numeryczne, a zimą czeka nas tu wielka impreza, której szczegóły są owiane tajemnicą. W rozmowie z nami Marek Poznański, menedżer Śródmieścia opowiada o swoich planach.

Funkcja menedżera Śródmieścia jest zarówno w Lublinie, jak i w Polsce nowością. Czym Pan się zajmuje?

W ostatnich tygodniach menedżera Śródmieścia powołała Bydgoszcz. Jest to czwarte po Lublinie, Gdańsku i Łodzi miasto, które wprowadziło tę funkcję w swoich strukturach organizacyjnych. Świadczy to o tym, że trend sprawdza się i przynosi wymierne rezultaty, dlatego w szczególności duże miasta będą nim podążać. Przez menedżera Śródmieścia „przepływają” informacje dotyczące projektów i działań w obrębie Śródmieścia i Starego Miasta, które wychodzą od poszczególnych wydziałów i biur. Sam też wychodzę z własnymi inicjatywami i pomysłami, które mają ułatwić życie mieszkańcom. Niekiedy są to błahostki, które przez lata czekają na rozwiązanie.

Jak Pan załatwia te sprawy?

– Często wychodzę z założenia, że najlepsza jest rozmowa i wyjaśnienie istoty problemu, bez udziału pism, które tylko wydłużają w czasie wprowadzanie jakichkolwiek zmian. Dlatego zazwyczaj rozmawiam z osobami odpowiedzialnymi za sprawę albo robię zdjęcie, które osobiście zawożę i przedstawiam poszczególnym wydziałom i komórkom, przyspieszając w ten sposób wykonanie danego projektu. Podobnie ma się sprawa z inwestorami, którym jako osoba zorientowana mogę udzielić szybkiej informacji na temat lokali pod wynajem czy innej sytuacji na Starym Mieście albo w Śródmieściu. Skraca się ścieżka postępowania.

Co już udało się zrealizować?

– Największymi inwestycjami, które odmieniły Śródmieście są oczywiście przebudowa deptaka i placu Litewskiego. I choć zakończenie prac nieco przesunęło się w czasie, w tej chwili możemy już cieszyć się nową nawierzchnią, oświetleniem i zielenią, której wielu mieszkańcom w tym miejscu brakowało. Z kolei naprzeciwko „Novej” mieliśmy zejście zupełnie niedostosowane dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich oraz rodziców z wózkami. To, co przez dziesiątki lat stanowiło barierę dla mieszkańców, udało się w bardzo krótkim czasie poprawić. Pod Zamkiem powstał nowy chodnik i ścieżka rowerowa, ale pozostał też fragment starej nawierzchni. Zostanie ona rozebrana, a w jej miejsce zostaną nasadzone drzewa.

Na zboczu przy Zamku zostaną wykonane pochylnie?

One ułatwią poruszanie się osobom z wózkami oraz niepełnosprawnym. Niby błahostka, ale nawet włazy kanalizacyjne są teraz ustawiane zgodnie z osią chodnika. Wcześniej nikt nie przywiązywał wagi do takich szczegółów. Teraz świadczą one o dbałości o estetykę miasta. Inny przykład – kanał przejazdowy na placu pod Zamkiem. Teraz każdy organizator musi zapewnić płynny przejazd przez plac przed rozpoczęciem imprezy. Wcześniej trzeba było wymijać miejsce, co doprowadzało do zakorkowania Furmańskiej czy Kowalskiej. Ponadto rusza rewitalizacja baszty półokrągłej, a na Bramie Krakowskiej zawisła krata bronna, co wpływa pozytywnie na wizerunek Starego Miasta.

Sporym zainteresowaniem turystów i mieszkańców cieszy się też tajemniczy kamień nieszczęścia.

– Znak kata, który wisi nad kamieniem nieszczęścia wykonała absolwentka ASP z Krakowa. Konwencja znaku drogowego przyjęła się i przyciąga nie tylko turystów, ale też mieszkańców miasta. Jednak takich smaczków brakuje w Lublinie, jak zresztą w innych polskich miastach. Wcześniej turysta, który do nas przyjeżdżał, nie wiedział nawet o tym, że w Lublinie znajduje się coś takiego jak kamień nieszczęścia,. Teraz tajemniczy obiekt jest zauważalny z daleka. Od dwóch lat finalizuję też sprawę tabliczki z brązu z napisem „Kamień nieszczęścia – nie dotykać”, która niebawem zawiśnie nad kamieniem, dopełniając całości. Takie elementy miejskiej architektury sprawiają, że turyści zatrzymują się na dłużej na Starym Mieście. Są ciekawi tego, co jeszcze skrywają stare mury. Owszem, najważniejszy jest klimat kamienic, ale takie niepozorne smaczki także przyciągają ciekawskich.

Pozytywnych zmian nigdy dość. Proszę opowiedzieć o tym, co jeszcze zmieni się w obrębie Śródmieścia. Czy planowane są kolejne duże inwestycje czy skupi się Pan raczej na tych mniejszych projektach?

– Jedną z większych planowanych inicjatyw jest impreza zimowa, która miałaby przyciągać ludzi na Stare Miasto poza sezonem turystycznym. Jeśli pomysł spodoba się mieszkańcom, możliwe, że wpisze się na stałe w miejski kalendarz imprez. Ale nie zdradzę szczegółów, żeby pozytywnie zaskoczyć lublinian w grudniu. W tej chwili planowana jest także kompleksowa wymiana tabliczek numerycznych na Starym Mieście. Chcemy by stylizowane, emaliowane tabliczki zawisły w miejscu dotychczasowych, które nie oddają ducha przeszłości miasta. Później dokonamy wymiany w obrębie całego Śródmieścia.

Ale to nie jedyne zmiany?

– Lada dzień na ostatni guzik dopięte zostaną standardy regulujące wszelkie działania na deptaku i placu Litewskim. Już teraz wydzielone zostały trzy punkty pod gastronomię i sprzedaż mobilną, parcele ogródków zostały dostosowane do szerokości kamienic, a po wprowadzeniu w życie nowych standardów będziemy mieli szersze pole manewru, by uporządkować nie tylko kwestie reklam na frontach kamienic, ale też upiększyć pozostałe elementy Śródmieścia. We wrześniu rozpocznie się nasza stała współpraca z grupami rekonstruktorskimi, które będą dawać występy przy bronie, natomiast w przyszłym roku ruszą pełną parą działania przy baszcie półokrągłej. Na ten rok miasto planuje jeszcze rozpoczęcie prac nad poprawą zieleni w zaułku Panasa i zaułku Hartwigów.

Brzmi nieźle. Stare Miasto będzie ładniejsze?

Jeśli uda się zrealizować projekt na potraktowanie przestrzeni publicznej jako dużego centrum handlowego, będzie nie tylko piękniej, ale też wygodniej. Na obszarze Podzamcza, Starego Miasta i deptaka chciałbym umieścić interaktywne totemy z mapkami, sprzężone z aplikacjami, profilami firm, restauracji czy zabytków na portalach społecznościowych, które, podobnie jak te znane z galerii handlowych, pomagałyby nam zlokalizować, gdzie się znajdujemy i jak dotrzeć do wybranego przez nas celu. Dla turystów czy przyjezdnych, którzy rzadko bywają w Lublinie, byłoby to naprawdę duże ułatwienie.

Jest Pan archeologiem. Skąd takie zainteresowania?

– Archeologią interesowałem się od dziecka. Od pierwszej klasy podstawówki zaczęła się moja przygoda z odkrywaniem przeszłości. Bardzo miło wspominam też czas studiów, podczas których miałem okazję pracować z doświadczonymi archeologami na wielu stanowiskach archeologicznych. Organizowałem kilkukrotnie wystawy archeologiczne, parałem się też archeologią eksperymentalną. Teraz nie mam już zbyt wiele czasu na dalsze rozwijanie pasji, ale wykształcenie archeologiczne pomaga mi w pracy na moim obecnym stanowisku.

A jak odbiera Pan Lublin obecnie?

– Lubię Lublin za jego różnorodność i kameralność. Stare Miasto i Śródmieście to przestrzenie, które można bez trudu zwiedzić w ciągu jednego weekendu. Ludziom właśnie to się podoba. Jest jednak jeszcze kilka kwestii do poprawienia. Ulice Kowalska i Lubartowska maja duży potencjał, podobnie zresztą jak całe miasto, o czym świadczą nowe hotele i coraz większe grupy odwiedzających nas turystów, którzy chcą wracać. Rozwijamy się, bezustannie coś ulepszamy i dokładamy starań, by lublinianom dobrze się tu żyło, a przyjezdni miło wspominali pobyt w Lublinie.

Myśli Pan, że za 20-30 lat Lublin będzie wyglądać zupełnie inaczej?

– Pod względem liczby mieszkańców będzie na pewno o wiele bogatszy. I na pewno nowocześniejszy. Moc inwestycji, które do tej pory zrealizował prezydent Krzysztof Żuk zaprocentuje w przyszłości. Poza tym Lublin to miasto uniwersyteckie. Z uczelniami wyższymi kojarzą go Polacy i zagraniczni goście. Wszystko rozwija się w dobrym kierunku.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o