Barbara i Mirosław Nadratowscy świeckie ceremonie pogrzebowe organizują od 1997 roku. Jak sami przyznają zaczęło się zupełnie przypadkowo. Podczas jednego z pogrzebów, znajomi poprosili, by pan Mirosław powiedział kilka słów o zmarłym. Kilka dni później zgłosili się ludzie z taką samą prośbą.

Jak bardzo są popularne świeckie pogrzeby?

Barbara i Mirosław Nadratowscy: Wydaje nam się, że nie można tu mówić o popularności. Wybór świeckiego pogrzebu nie jest naszym zdaniem kwestią mody, ale przekonania. Jest grupa ludzi, która chce by podczas ostatniego pożegnania zaakcentować wyjątkowość zmarłego człowieka, by nie mówić wówczas o wierzeniach, tradycji i świętych księgach, ale o nadziei, która wynika z faktu, że można żyć przyzwoicie bez metody kija i marchewki, czyli strachu przed piekłem i oczekiwaniem nieba.

Kto najczęściej się na nie decyduje?

– Nie wiemy kto najczęściej. Kontaktują się z nami ateiści, agnostycy oraz osoby, które deklarują wiarę w Boga, ale zgłaszają zastrzeżenia do jego pośredników. Osoby, które wybierają świeckie ceremonie to często ludzie z ogromną wiedzą religijną. To ci, którzy poszukują, stawiają pytania, mówią głośno o swoich wątpliwościach i muszą bronić własnych decyzji i przekonań w związku ze spotykającą ich dezaprobatą ze strony religijnej większości. To ludzie, którzy szanują swoje życie do tego stopnia, że nie mają ochoty przystosowywać go ani do standardów tłumu, ani do niszowej nowoczesności.

Ile jest takich pogrzebów w miesiącu?

– Nie mówimy tylko o Lublinie. Jeździmy od Tarnowa, czy do Suwałk. Czasami prowadzimy kilkanaście, a czasem ponad dwadzieścia pogrzebów.

Czym różnią się od pogrzebu katolickiego?

– Pogrzeb katolicki to msza i modlitwa przy grobie. Natomiast pogrzeb świecki jest symbolicznym przejściem drogami, którymi chadzała żegnana osoba. Humanistyczna ceremonia jest szeroko rozumianym wspomnieniem zmarłego (zmarłej), z opowiedzianą historią życia, z przypomnieniem ulubionej muzyki itd.

Czy są wprowadzane te elementy pogrzebu katolickiego?

– Elementy religijne pojawiają się na świeckim pogrzebie tylko w konsekwencji wyraźnej prośby rodziny zmarłej osoby.

Czy taki zawód ma przyszłość?

– W dalekiej przyszłości sami chcemy mieć świecki pogrzeb, więc raczej tak.

Dlaczego Państwo zdecydowali się na taki zawód?

– Zdecydowaliśmy się na ten zawód, gdy większość ludzi nic nie słyszała o świeckim pogrzebie. Zdarzało się nawet, że pracownicy zakładów pogrzebowych, tuż przed ceremonią pytali nas jakiego jesteśmy wyznania. Chyba trochę przecieraliśmy szlaki. Natomiast sama decyzja była formą odpowiedzi na pytanie: jak będzie wyglądał nasz pogrzeb; nasz – to znaczy ludzi nie utożsamiających się z żadną religią. Bezpośrednią przyczyną wyboru zawodu była prośba naszych znajomych, by powiedzieć „parę słów” podczas ceremonii, którą organizowali. Po kilku dniach zgłosiła się do nas kolejna osoba, która chciała, żebyśmy poprowadzili pogrzeb jej mamy. I tak to trwa od kilkunastu lat do dzisiaj.

Czy pogrzeb może być piękny?

– Staramy się nie używać słowa „piękny” w odniesieniu do pogrzebów. Aż tak nowocześni nie jesteśmy. Jednak po uroczystości ludzie, którzy dziękują nam za organizację ceremonii, mówią, że była „piękna”. Wolimy jednak słowa takie jak: godny, wyciszający, prawdziwy, albo zdania typu: „mama bardzo by się cieszyła z takiego pożegnania”.

Pierwsza rozmowa z rodziną zmarłego jest najistotniejsza?

– Prawie zawsze jesteśmy w trasie, dlatego pierwsza rozmowa z rodziną organizującą pogrzeb to najczęściej umawianie się na tą właściwą. A ta „właściwa” jest istotna z tego powody, że proponujemy wówczas przebieg uroczystości, zbieramy informacje o zmarłej osobie – co jest niezbędne do sporządzenia przemówienia, które później zostaje wygłoszone podczas ceremonii.

Mistrz Ceremonii to taki psycholog, który stara się zrozumieć rodzinę i ich jej wymagania?

– Mówienie o swojej wiedzy jest trochę snobizmem. Z drugiej jednak strony wiedza niewątpliwie jest potrzebna. Nie tylko psychologiczna. Trzeba mieć wiedzę z historii, żeby nie robić wielkich oczu, gdy rodzina wspomni zmarłego jako uczestnika bitwy pod Barakiem albo wydarzeń poznańskich. Warto mieć pojęcie o falerystyce, by w odpowiedniej kolejności wymienić odznaczenia. Trzeba znać zasady ortografii, aby nie było wstydu po wysłaniu mowy pogrzebowej do autoryzacji. A psychologia? Śmierć bliskiego, wyjątkowego człowieka jest często tak wielką traumą dla rodziny, że nie pomogą żadne słowa, troskliwe spojrzenia, sympatyczne uśmiechy, ani tym bardziej pocieszanki domorosłych psychologów. Bliscy zmarłego (zmarłej) nie po to kontaktują się z mistrzem ceremonii. Czasami trzeba po prostu pomilczeć.

Jak wygląda organizacja pogrzebu?

– Pierwszą sprawą jest ustalenie terminu ceremonii. Później spotkanie lub rozmowa telefoniczna z rodziną, w czasie której ustalamy szczegóły pożegnania. Napisanie mowy pogrzebowej, autoryzacja tekstu przez zleceniodawców. A na końcu realizacja ustaleń w domu pogrzebowym i na cmentarzu.

W jakiej formie można wspomnieć zmarłego?

– Istnieje możliwość prezentacji multimedialnej. Jeśli rodzina ma takie życzenie to tworzymy film ze zdjęć zmarłej osoby, który jest następnie emitowany w czasie pogrzebu. Często jednak przeszukiwanie domowego archiwum jest w czasie żałoby zbyt wielkim wyzwaniem dla ludzi, którzy stracili kogoś, z kim byli emocjonalnie mocno związani.

To duże obciążenie psychiczne?

– Dlatego cyklicznie myślimy o zmianie zawodu.

Jakie sytuacje są największym wyzwaniem podczas ceremonii?

– Typowo ludzkie: łzy matki, ból małżonka, płacz dziecka.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o