Dom Mody Ada i Adam oraz Royal Route Residences to dynamicznie rozwijające się firmy na lubelskim rynku. Za tymi znanymi markami przy Krakowskim Przedmieściu w Lublinie stoi firma Jarex NiM i rodzina państwa Ptaszków.

Rodzinne przedsiębiorstwa są prowadzone przez kolejne pokolenia. Często założyciele tych firm mierzą się z pytaniem, co dalej, jak zapewnić firmie ustawiczny wzrost i rozwój przez kolejne lata. Na takie pytanie musiał odpowiedzieć sobie znany biznesmen Jarosław Ptaszek.

Początki rodzinnej firmy

Już od dziecka Agnieszka Ptaszek-Kwolek wykazywała predyspozycje do handlu. Jeszcze w szkole podstawowej pomagała babci przy sprzedaży na Stadionie Tysiąclecia. Jako mała dziewczynka odwiedzała sklep na Krakowskim Przedmieściu, a nawet pracowała w nim mając 9 lat.

– Mój pradziadek mawiał, że dobry właściciel umie w praktyce wykonać pracę na każdym stanowisku i zna swój biznes od podszewki. Ja tego doświadczyłam – wspomina Agnieszka Ptaszek-Kwolek. – Mój Tata powtarza: „Praca z zaangażowaniem jest ważnym elementem życia, a dobrze zaplanowany i zorganizowany wysiłek jest najlepszą drogą do osiągnięcia tego, co dla nas ważne i czego pragniemy”.

Kiedy skończyła studia z zarządzania na SGH, tata zaufał jej i przekazał firmę. Młoda bizneswoman metodą prób i błędów zmieniała oblicze kamienicy i Salonu Mody. Jest perfekcjonistką, dlatego skończyła kurs stylistów w Istituto Marangoni w Mediolanie. We włoskiej stolicy mody zainspirował ją słynny adres Corso Como 10, który postanowiła przenieść do Lublina.

– Czułam wielką odpowiedzialność za firmę, za to miejsce i każde działanie na Krakowskim Przedmieściu. Chcemy być dobrymi sąsiadami, współtworzyć lokalną społeczność. W końcu od dziesięcioleci jesteśmy jej częścią, angażujemy się w miejscowe inicjatywy i sami też je organizujemy. Popieramy pomysły, które jednoczą ludzi i przyczyniają się do pozytywnych zmian. Dla nas jest to również pretekst, żeby się chwalić i promować historyczne wnętrza naszych kamienic, gdyż jest to część lokalnego dziedzictwa – podkreśla.

Historia Krakowskiego Przedmieścia 51

W 1907 roku przy Krakowskim Przedmieściu 51 stanęła kamienica, w której pierwotnie znajdowały się mieszkania. Dopiero w latach 30. ubiegłego wieku na parterze zapoczątkowano działalność handlowa. W 1968 roku damski salon został nazwany ADA i od tamtego momentu jest synonimem ponadczasowej elegancji. W 1979 roku do salonu został przyłączony męski salon, który był pod opieką Mody Polskiej – ówczesnego eksperta od modowych trendów.

– Na początku lat 90. te dwa sklepy stały się własnością firmy PH Jarex i rozpoczęły współpracę pod szyldem Ada i Adam. Salony te jako nieliczne w Lublinie oferowały odzież i dodatki najlepszych polskich firm, a także zagranicznych marek z Włoch, Niemiec, Wielkiej Brytanii, czy Francji – podkreśla pani Agnieszka. – Zawsze wyróżniały się na lubelskim rynku, wyznaczając standardy sprzedaży, modowe trendy, a także wprowadzając w życie najnowsze technologie.

W 2014 roku oba sklepy przekształciły się w Dom Mody Ada&Adam, gdzie pod wspólnym dachem zagościły najlepsze marki damskie i męskie.

– Przez te 5 lat firma dynamicznie podąża za potrzebami klientów i rynku. Działa zgodnie z filozofią Ingvara Kamprada, założyciela IKEA „To nie sztuka zrobić z małej firmy dużą, tylko z dużej małą” i właśnie to motto codziennie nam towarzyszy w dążeniu do celu – podkreśla pani Agnieszka.

Topowe marki i środowisko

– Obserwując zmieniający się świat i trendy, widzę, że ludzie wracają do korzeni.
Po etapie zachłyśnięcia się globalnymi korporacjami, doceniają wartość
i jakość, którą tworzą lokalne podmioty. Szukamy bliskości i możliwości budowania więzi. Nie chcemy czuć się anonimowi – zauważa.

Jak podkreśla, ich klientki są bardzo eleganckie, wymagające, mają bardzo dobry gust i dla nich trzeba szukać wyjątkowych propozycji. – Mamy najlepszą ofertę w mieście, a nasze marki są dostępne w najlepszych butikach na świecie. Firmy takie jak Basler czy Arma są w dwóch sklepach w Polsce – u nas i w Warszawie. W jednym miejscu ubieramy od stóp do głów w najmodniejsze, wykonane z naturalnych tkanin ubrania – informuje pani Agnieszka.

Firma zwraca uwagę na ekologię i coraz bardziej popularny trend „zero waste”. – Moda bardzo przyczynia się do zanieczyszczenia środowiska. Mamy satysfakcję, że nasze ubrania są tak wysokiej jakości, że służą przez lata – zapewnia kobieta. – Dopiero jako mama zdałam sobie sprawę z problemu, jakości odzieży, kiedy zaczęłam kupować ubrania w sieciówkach dla dzieci. Po kilku praniach są do wyrzucenia. Rzeczy z własnego sklepu mam od wielu lat. Raczej złoszczę się, że tak dobrze się noszą, że wyglądają jak nowe i nie mam pretekstu, żeby się z nimi rozstać – uśmiecha się.

Na lubelskim rynku modowym działa niewiele lokalnych firm. – U nas nie ma rotacji wśród pracowników. Niektóre koleżanki były z nami aż do emerytury. Z kolei Żaneta, przedstawicielka młodego pokolenia, zaczęła u nas pracować w wieku 19 lat i jest z nami do dziś – podkreśla pani Agnieszka.

Pasja i zaangażowanie

Pamiętam, gdy skończyłam szkołę średnią i składałam dokumenty na wyższą uczelnię. Przyjechałam wtedy do Lublina i idąc Krakowskim Przedmieściem zatrzymałam się przy salonie. Do tej pory znałam go z opowieści rodziców i cioci, która tutaj kiedyś pracowała. Moją uwagę przykuły duże witryny z pięknie ubranymi manekinami – wspomina Żaneta Wójtowicz, dziś manager do spraw rozwoju. – Wtedy pomyślałam: Gdy skończę studia i otrzymam pracę, to przyjdę tu na wymarzone zakupy. Wtedy, to miejsce wydawało mi się tak bardzo prestiżowe, że aż niedostępne.

Jak sama mówi, teraz inaczej postrzegamy luksus. – To przede wszystkim drogocenny czas naszych klientów oraz ich komfort. Dlatego w Domu Mody dbamy o to, aby w jednym miejscu znaleźli najlepszą selekcję marek i kolekcji na rynku oraz doświadczyli niepowtarzalnego przeżycia zakupowego. Nasze wnętrza to zadanie ułatwiają. Emanują pewnym rodzajem magii. Poza tym nasze klientki nie są anonimowe – mówi pani Żaneta. I jak dodaje, że najbardziej cieszy ją, gdy słyszy, iż niektóre z nich przychodzą do salonu poprawić sobie nastrój.

– Ten cały „rytuał” zakupowy tworzą historyczne wnętrza, nastrojowa muzyka, strefa relaksu czy wyśmienita kawa. To miejsce ma tyle ciekawych historii. Jesteśmy już pięć lat po remoncie, a często ludzie, którzy do nas wchodzą podnoszą nogę, jakby chcieli wejść po schodach. A to dlatego, że przez ćwierć wieku właśnie w tym miejscu były schodki do drugiej części sklepu. Świadczy to o tym, że ludzie są z nami długie lata – uśmiecha się pani Żaneta.

Do swojej codziennej pracy podchodzi z pasją i zaangażowaniem. – Gdy Agnieszka zapytała mnie na rozmowie kwalifikacyjnej, dlaczego chcę właśnie tu pracować, odpowiedziałam: Będzie to dla mnie nowe, ciekawe i inspirujące doświadczenie. Dzisiaj odpowiedziałabym, że chcę kontynuować dzieło jej, jej taty i współtworzyć miejsce, które jest pełne modowej pasji. Moim celem jest, by klientki za kolejne 25 lat powiedziały, że przyzwyczaiły się do tego, że nie ma tu schodów – mówi z pasją.

Royal Route Residences – piękno w przestronnym opakowaniu

Royal Route Residences to przede wszystkim piękne apartamenty w zabytkowych kamienicach w samym sercu miasta Lublin. Każde mieszkanie to staranna wizja doskonałości w wykonaniu architekt Jagody Szymańskiej. W poszczególnym wnętrzu można łatwo dostrzec łatwo dostrzec zachowany ślad historii i ponad czasowego stylu połączonego z wyjątkowym ciepłem domowej atmosfery.

Apartamenty to nie tylko wnętrza. To również praca zaangażowanego zespołu, który z pasją dba o codzienny komfort gości.

– Dzięki naszemu przywiązaniu do szczegółów tworzymy komfortową, przyjazną przestrzeń do codziennego życia naszych klientów. Nasi lokatorzy to doceniają, wystawiając nam bardzo dobre recenzje zarówno w serwisie Airbnb, jak i booking.com. Jest to efekt tego, iż to miejsce tworzymy wspólnie z naszymi gośćmi, stając się wyjątkową, lokalną społecznością. W naszej ofercie mamy też lokale usługowe i biurowe w bardzo dobrym standardzie i lokalizacji – mówi Kinga Aftyka, manager Royal Route Residences

Lublin – miasto inspiracji i turystów

Turyści odwiedzający Lublin są bardzo pozytywnie zaskoczeni tym, że jest to miasto nowoczesne i zadbane.

– Nasze miasto ma bardzo dużo do zaoferowania, panuje tu wspaniała, gościnna atmosfera, nie ma zgiełku i pośpiechu charakterystycznego dla większych, zachodnich miast. Mamy dużo kameralnych kafejek i zabytkowych kamienic. To co charakteryzuje Lublin, to wyraźnie zarysowane centrum zorientowane wokół jednej ulicy – Krakowskiego Przedmieścia. Przejście wzdłuż niej oddaje atmosferę miasta i odzwierciedla jego potencjał
i różnorodność – podkreśla pani Kinga.

Klienci odwiedzający Royal Route Residances to w głównej mierze obcokrajowcy, którzy zachwalają sobie łatwość w przemieszczaniu się po Lublinie, a także coraz lepsze połączenia międzymiastowe oferowane przez lotnisko w Świdniku.

– Turyści to zauważają, doceniają i coraz częściej odwiedzają Lublin. Na pewno dużym atutem dla turystów zagranicznych jest to, że łatwo im poruszać się po mieście ze względu na nieduże odległości. Zwracają też uwagę, że Lublin jest serdecznym i gościnnym miastem, mimo że miewają problemy z porozumieniem się po angielsku – podkreśla Kinga Aftyka.

Cały świat w naszych progach

– Nasza oferta pozwala nam gościć osoby z całego świata. Nasze 30 mieszkań odwiedzili już reprezentanci 73 krajów. Posiadamy też stałych gości, którzy decydują się mieszkać w apartamentach i z nich zarządzać swoimi biznesami. Przeprowadzają się do Lublina z rodzinami i tworzą u nas namiastkę domu – opowiada pani Kinga.

Wśród gości jest też duża grupa studentów zagranicznych, którzy mieszkają w odrębnym skrzydle jednej z kamienic, tworząc małą społeczność. – Nierzadko zostają z nami na cały okres studiów. Odwiedzający ich rodzice i przyjaciele też często się u nas zatrzymują. Bardzo lubią u nas mieszkać turyści z dziećmi, bo dbamy o komfortowe warunki dla ich wypoczynku, a przestronne mieszkania i kompleksowe wyposażenie to umożliwiają – podkreśla.

Klucz do sukcesu

Głównym hasłem, które przyświeca załodze RRR, jest stworzenie „domu z dala od domu”. Jest to podejście, które wyróżnia ofertę firmy na tle konkurencji. Odwiedzający goście mają często wiele wymagań i oczekiwań, które Kinga Aftyka w codziennej pracy stara się wysłuchiwać.

– Każdy gość ma swoje potrzeby. Jedni potrzebują wygodnego łóżka, inni potrzebują szybkiego internetu. Dlatego też nasza załoga stara się spełnić każde życzenie odwiedzających nas osób. Zaczynając od zapewnienia poczucia stabilizacji, czy też wsparcia podczas wizyty w urzędzie lub u fryzjera. Powracający do nas goście proszą na przykład o ulubioną pościel. Inni zostawiają u nas rzeczy osobiste takie jak pidżama – opowiada z uśmiechem. – Na święta Bożego Narodzenia ubieramy choinkę lub organizujemy wizytę mikołajkową dla dzieci. Jesteśmy bardzo elastyczni i otwarci na współpracę. Wyjątkowość tego miejsca polega na tym, że tworzymy je wraz z gośćmi i stajemy się małą wspólnotą.

Wielu gości przyjeżdża w odwiedziny do rodziny, ale dla wspólnego komfortu, nie zatrzymują się u krewnych tylko wynajmują mieszkanie. To dla wszystkich bardzo wygodne rozwiązanie. Co ciekawe na klatkach kamienicy i w apartamentach można zastać Panny Młode, które dzień ślubu i przygotowań z druhnami celebrują z dala od gorączkowej atmosfery w domu. Chcą się pozytywnie nastroić przed ceremonią i przedłużyć radosne chwile. Zwykle towarzyszy im fotograf. Zdarza się też, że wnętrza są wynajmowane na profesjonalne, sesje zdjęciowe lub rodzinne zdjęcia dla mam oczekujących pociech.

– W końcu kamienica przy Krakowskim 51, zdobyła swego czasu tytuł Miss Lubelskich Kamienic i bardzo lubi się fotografować – uśmiecha się Agnieszka Ptaszek-Kwolek.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o