Sporych rozmiarów fotel, okulary VR, dźwignie i ekran z pełnym kokpitem – tak wygląda skonstruowany przez pracowników Politechniki Lubelskiej symulator lotów. Od tradycyjnych znacznie różni się gabarytami, ale swoją funkcję spełnia doskonale.

Symulator lotu, który powstał na Politechnice Lubelskiej, nazwany VR Syntia, to nie byle jaki sprzęt. Posłuży do szkoleń lotników na wszystkich typach samolotów załogowych i śmigłowców, takich jak Lockheed Martin F-16 Jastrząb, Boeing 737, Cessna, Black Hawk, a także mniej zaawansowanych konstrukcji – szybowca czy paralotni. Skorzystają z niego także operatorzy dronów.

– Jest to w miarę uniwersalny symulator przeznaczony do wspomagania nauki pilotażu. Został zbudowany z myślą o tym, by zapewnić kandydatom na pilotów i operatorów dronów latających poza zakresem widoczności, możliwość permanentnego trenowania, w każdej dowolnej chwili, bez konieczności uruchamiania złożonej aparatury, jaką mają akademie wojskowe – wyjaśnia jeden z konstruktorów, dr inż. Jarosław Zubrzycki z Instytutu Technologicznych Systemów Informacyjnych Politechniki Lubelskiej.

Symulatory w akademiach wojskowych mają ogromne rozmiary, a samo ich uruchomienie jest skomplikowane i czasochłonne. VR Syntia jest niewielki, włącza się go w kilka minut. Praca nad nim trwała 18 miesięcy. Budowało go 10 konstruktorów – pracownicy Politechniki oraz informatycy specjalizujący się w rzeczywistości wirtualnej z Lubelskiego Klubu Biznesu.

Sercem symulatora jest komputer ze specjalistycznym oprogramowaniem oraz gogle, które umożliwiają wyświetlenie obrazu stereo. Każda gałka oczna ma własny ekran, skonfigurowany w taki sposób, by razem tworzyły jeden, trójwymiarowy obraz.

Symulator pracuje w dwóch wersjach – demonstracyjnej, kiedy po uruchomieniu systemu samolot jest już w locie oraz pełnej, w której przeprowadzany jest cały proces przygotowania lotu: skonfigurowanie kabiny pilota, kołowanie, start, wykonanie misji i lądowanie. VR Syntia wyposażony jest w system sterowania działający w samolotach F16.

– Zajmuje to tyle czasu ile na rzeczywistym samolocie. Program jest zbudowany w taki sposób, by jak najbardziej odzwierciedlał rzeczywistość, która czeka przyszłego pilota w liniach lotniczych czy w wojsku – wyjaśnia dr inż. Zubrzycki.

Obecnie trwają prace nad rozwinięciem systemu. Ma on być połączony z fotelem, który odwzorowuje ruchy pojawiające się w prawdziwej kabinie samolotu i ma możliwość przemieszczania się w trzech osiach, dzięki czemu siedząca na nim osoba odczuje symulowane turbulencje.

– Nie zapominajmy, że jest to wyłącznie symulator. Jednak możliwość permanentnego szkolenia w dowolnej chwili znacząco wpłynie na umiejętności pilotażu przyszłych adeptów sztuki lotniczej – podsumowuje dr inż. Zubrzycki.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o