Zarówno mieszkańcy Lublina, jak i obserwatorzy sokołów z całej Polski mocno trzymają kciuki za całą lubelską sokolą rodzinę. We wtorek internauci obserwujący gniazdo sokołów na kominie elektrociepłowni w Lublinie zaalarmowali ornitologów, że coś się złego dzieje z samicą i młodymi.

Zaalarmowane Stowarzyszenie na Rzecz Dzikich Zwierząt „Sokół” poprosiło o pomoc i interwencję Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne. Po godzinie 13, członkowie LTO weszli na komin elektrociepłowni, aby sprawdzić, co się stało. Samica na widok ludzi odleciała. Niestety dwa z pięciu pisklaków padły. Na czas trwania akcji wstrzymano podgląd z kamer w gnieździe. Członkowie LTO zabrali z gniazda martwe pisklaki, zostały one przewiezione na badania toksykologiczne w celu ustalenia przyczyny śmierci. Zabezpieczono także odnalezione w budzie szczątki ofiar sokoła. Sytuacja w gnieździe ma być na bieżąco monitorowana. – W dalszym ciągu trzymamy rękę na pulsie i w razie potrzeby nasza ekipa w ciągu pół godziny dotrze do maluchów w celu udzielenia im niezbędnej pomocy – zapewniają przedstawiciele Lubelskiego Towarzystwa Ornitologicznego.

Fakt, że Wrotka odleciała dawał nadzieję miłośnikom sokołów, że przezwycięży ona trudności. Dzięki ponownemu uruchomieniu podglądu okazało się, że po południu wróciła do gniazda i nakarmiła pozostałe przy życiu trzy pisklaki. Jej stan martwił jednak osoby obserwujące podgląd przez cały wieczór. W komentarzach pisali, że jest lekko otumaniona, porusza się niepewnie i wyrażali nadzieję, że jednak dojdzie do siebie.

Ujęcia ze środy (8 maja) pokazują, że Wrotka ma się już dużo lepiej. Zarówno mieszkańcy Lublina, jak i obserwatorzy sokołów z całej Polski mocno trzymają kciuki za całą lubelską sokolą rodzinę. Wczoraj pojawiły się podejrzenia, że sokoły zjadły zatrutego przez kogoś gołębia. W ten sposób np. hodowcy gołębi eliminują drapieżniki: sokoły, jastrzębie. Należy jednak poczekać na wyniki z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego, gdzie zostaną wykonane badania toksykologiczne.

Sokoły wędrowne – Łupek i Wrotka – zamieszkały w Lublinie kilka lat temu. W październiku 2015 roku zauważono pierwszego sokoła na kominie PGE EC Lublin, w dzielnicy Wrotków. Po konsultacjach z miejscowym ornitologiem z Lubelskiego Towarzystwa Ornitologicznego, 1 marca 2016 zostało zamontowane na kominie gniazdo dla sokołów. Podczas montażu udało się zaobserwować również drugiego osobnika – samca. Na lęg jednak trzeba było poczekać do roku 2018. Wtedy podczas kontroli gniazda okazało się, że w środku jest pięć młodych sokołów i szóste jajko, które było jednak niezalężone. Pięcioraczki zdarzają się u sokołów bardzo rzadko, w Polsce był to drugi taki przypadek. Natomiast sześć jaj było już ewenementem na skalę światową. Po tak udanym sezonie rozpoczęte zostały rozmowy na temat montażu kamer w gnieździe. Ostatecznie podgląd został uruchomiony 12 kwietnia 2019 r.

Na stronie Stowarzyszenia na Rzecz Dzikich Zwierząt „Sokół” – www.peregrinus.pl można oglądać co się dzieje między innymi na lubelskim kominie. Członkowie stowarzyszenia to sokolnicy, myśliwi, leśnicy i ornitolodzy zajmujących się ochroną zagrożonych gatunków w całej Polsce. Lublin był dwunastym miastem gdzie członkowie stowarzyszenia zamontowali kamery. Montaż gniazda oraz system podglądu został sfinansowany przez PGE EC Lublin.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o