Wokalistka, trener wokalny i wykładowca UMCS. Natalia Wilk od 10 lat mieszka w Lublinie. Współpracuje z kompozytorem Tomaszem Momotem, Arturem Gadowskim z zespołu IRA oraz sławnym Włodkiem Pawlikiem, zdobywcą nagrody Grammy. Wśród jej muzycznych marzeń jest duet z Piotrem Cugowskim, czy Kubą Badachem.

Kocham Lublin, bo… ?

NW: … bo dużo marzeń już się spełniło w moim mieście.

Lublin to dobre miejsce do życia?

NW: Uważam, że Lublin to miasto spokojne. Teraz pod względem artystycznym też dużo się dzieje, więc jak dla mnie – w sam raz! (śmiech)

Patrząc na możliwości artysty i muzyka, mieszkanie w Lublinie to zaleta czy wada?

NW: Moim zdaniem, zaleta. Wiele osób może twierdzić, że Lublin jest zbyt mały i nic się tutaj nie dzieje, bo czasem słyszę tak od znajomych z Warszawy czy innej części Polski, ale uważam, że Lublin jest miejscem, w którym można tworzyć. Stąd też można wypłynąć gdzieś dalej. Nie jest ważne, skąd się pochodzi i gdzie się mieszka. Ważne, żeby robić to, co się kocha. Ja robię, to co uwielbiam i Lublin jest dobrym dla mnie miejscem.

Z Lublina wypłynęło wielu artystów, między innymi Cugowscy, czy Beata Kozidrak. Jak Pani myśli z czego wynika to, że jednak wielu zostaje w naszym mieście i woli tutaj tworzyć?

NW: Moim zdaniem wynika to z takiego lokalnego patriotyzmu. Myślę, że jest też tak z Lubelską Federacją Bardów. Oni są nasi i są znani oczywiście również w całej Polsce, natomiast większość koncertów grają chyba częściej na Lubelszczyźnie. To jest coś w rodzaju solidarności z naszym miastem.

Jak wspomina Pani koncert „Zakochani w Lublinie” z okazji 700-lecia nadania praw miejskich Lublinowi, w którym brała Pani udział?

NW: Było cudooooooownie! Często wracam do tego wydarzenia myślami. To było dla mnie duże wyzwanie, jak i wielkie wyróżnienie, bo na swojej drodze spotkałam wielu artystów, którzy mi pomogli nie tylko w sferze artystycznej, ale i w życiu prywatnym. Jedną z tych osób jest Tomek Momot, który muzycznie mnie uskrzydla, tworzymy razem różne projekty.

Ciężko było podczas tego koncertu połączyć tyle charakterów i tylu artystów?

NW: Moim zdaniem tak, ale to bardziej pytanie do Tomka. Z tego co obserwowałam na próbach, było to trudne, wymagało bardzo dużo skupienia i takiej można powiedzieć perfekcji w działaniu muzycznym, ale także w całej organizacji technicznej i logistycznej tego przedsięwzięcia. Ale udało się!

Na stałe współpracuje Pani z Tomaszem Momotem. Czy pamięta Pani Wasze pierwsze spotkanie?

NW: (śmiech) Tak! Pamiętam pierwsze spotkanie, ponieważ na Uniwersytecie Marii-Curie Skłodowskiej na Wydziale Artystycznym kończyłam Jazz i Muzykę Estradową i Tomek był moim wykładowcą. Tak się poznaliśmy. Prowadził zajęcia z big-bandu i jeszcze z kilku przedmiotów. No i kiedy skończyłam studia nasze drogi muzyczne, artystyczne połączyły się i zaczęliśmy ze sobą współpracować. Trwa to do dziś i mam nadzieję, że dalej tak będzie! (śmiech)

Tomasz Momot odkrył Pani talent tak, jak Pani łowi teraz talenty wśród swoich studentów?

NW: Tak! Bardzo lubię uczyć studentów. Oni wiedzą, po co przychodzą. Mogę też im przekazać doświadczenie sceniczne, które jest bardzo istotne. Uważam, że ktoś kto uczy potencjalnych wykonawców, powinien też sam być aktywny zawodowo. Wokalista powinien być doświadczony, nie tylko w teorii, ale też i w praktyce.

Co najczęściej słyszą od Pani studenci?

NW: Że coś jest źle! (śmiech) Jestem bardzo wymagająca i „czepiam” się różnych szczegółów. Lubię, jak coś jest dopracowane. Staram się ich nie zmieniać, bo każdy przychodzi zupełnie z innej bajki ze swoim talentem, który tylko trzeba oszlifować i wskazać właściwą drogę. Nie chcę ich zmieniać, bo uważam, że każdy z nich ma w sobie „to coś” fajnego i ciekawego. Trzeba tylko dać szansę się temu rozwinąć.

Praca ze studentami to duża odpowiedzialność?

NW: Tak, ale jestem już na takim etapie swojego życia artystycznego, jeżeli mogę tak to określić, że chyba dobrze to robię. Tak mi się wydaje. Oczywiście cały czas dokształcam się i uczę pokory do tego zawodu. W tym roku w maju odbyły się koncerty dyplomowe moich studentów. Byłam bardzo dumna i niesamowicie wzruszona. To jest ogromne przeżycie! Fajnie patrzeć na nich, jak się rozwijają i występują na różnych scenach.

W Lublinie jest dużo miejsc, w jakich mogą się rozwijać nowe zespoły?

NW: Są takie miejsca jak Centrum Kultury, ACK UMCS „Chatka Żaka”, jest też Noc Kultury i różnego rodzaju wydarzenia, które organizuje miasto, gdzie możemy właśnie tych naszych studentów pokazać, zaprezentować ich talent.

Współpracuje Pani również z Arturem Gadowskim. Czy patrząc na ten świat nieco z boku, bo Pani wykonuje inną muzykę, prawdą jest kultowe hasło „sex, drugs & rock and roll”?

NW: Wydaje mi się, że kiedyś tak było. Ale to wiem tylko z opowieści! (śmiech) Natomiast współpraca z Arturem Gadowskim… odkryłam go zupełnie na nowo. Jest silnym, energetycznym wokalistą, natomiast w naszym projekcie „Najpiękniejsze Ballady Świata” pokazał się z zupełnie innej strony – z tej mega wzruszającej, łagodnej i ciepłej. Nie takiej ostrej, jak z zespołem IRA.

Jak powstał sam projekt?

NW: Tu jeszcze raz wspomnę o Tomku Momocie, bo współpracował kiedyś z Arturem Gadowskim i to właśnie Tomek wpadł na pomysł, aby go zaprosić do takiego projektu. Zgodził się, ale musieliśmy się do siebie przekonać. Taki moment nastąpił dopiero na scenie i bardzo się cieszę, że to trwa do dzisiaj!

Z którym z artystów chciałaby Pani zaśpiewać?

NW: Nigdy nie marzyło mi się, żeby występować z kimś, kto jest znany na całym świecie, a tak się stało, bo współpracuję też z Włodkiem Pawlikiem, który otrzymał nagrodę Grammy. To dla mnie duże osiągnięcie i wyzwanie. Artur Gadowski, którego uwielbiam, już zaszczycił mnie współpracą. Mój „dobry duch” Tomek Momot także spełnił moje muzyczne fantazje. Zawsze marzyłam o śpiewaniu w duecie z takimi głosami jak Piotrek Cugowski, czy Kuba Badach. Miałam też szansę zaśpiewać z Krzysztofem Cugowskim, więc myślę i mam nadzieję, że jeszcze wiele przede mną.

Czego możemy Pani życzyć?

NW: Tego abym miała dużo odwagi i nie bała się spełniać swoich marzeń, tych zawodowych, które rozwijają moją karierę naukową oraz tych osobistych!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o