Pielęgnacja psiej sierści to prawdziwe wyzwanie, szczególnie dla opiekuna długowłosego czworonoga. Nie ogranicza się wyłącznie do sporadycznych kąpieli i wyczesywania zbędnej sierści podczas okresów przejściowych. Należy jeszcze dobrać odpowiedni szampon i szczotkę, dzięki której unikniemy kołtunienia okrycia. O tym jak dbać o zdrowy i piękny wygląd swojego pupila opowiada właścicielka jednego z lubelskich salonów groomerskich Pimp my Dog, Aleksandra Wartacz.

Zacznijmy nieco przewrotnie. Czy to prawda, że jedne psy mają sierść, a inne włosy?

To jeden z największych mitów, które od lat nieświadomie powielamy. Teoria, że yorki czy maltańczyki nie mają sierści, a włosy, wyszła prawdopodobnie od pseudohodowców. Licząc się z tym, że niektóre dzieci mają alergię na psią sierść, wymyślają nieprawdziwe historyjki, dzięki którym mogą sprzedać więcej szczeniąt. Prawda jest jednak taka, że alergia nie dotyczy sierści, a wydzielin takich jak psia ślina. Po drugie natomiast mamy dwie grupy psów: z jedno lub dwuwarstwową okrywą włosową. Czworonogi pozbawione warstwy podszerstkowej nie gubią sierści, ale nadal nie oznacza to, że są posiadaczami włosów.

Typów sierści jest kilka.

I od tego uzależniona jest pielęgnacja. Inaczej będziemy dbać o maltańczyka, inaczej o owczarka niemieckiego. W związku z tym wizyty u groomera wymagają innej częstotliwości. Sierść szorstka, taka jak u terierów czy sznaucerów, wymaga trymowania bądź strzyżenia. Te, które są typowymi petami, nie psami wystawowymi, najczęściej golimy maszynką. Psy długowłose, z obfitą sierścią, wymagają odpowiedniej kąpieli, porządnego wyczesywania i wydmuchiwania podszerstka. Przy ich pielęgnacji kluczowa jest porządna, profesjonalna suszarka.

W domowych warunkach będzie o to trudno.

Dlatego najlepiej powierzyć swojego psa groomerowi, który w swoim salonie ma nie tylko odpowiedni sprzęt do pielęgnacji, ale też do sprzątania. Po wydmuchiwaniu podszerstka u husky’ego wszystkie ściany, podłogę, okna i meble pokrywa sierść. A całkowite pozbycie się jej jest niemal niemożliwe. No i sprzątanie zajmuje sporo czasu, czego nie każdy jest zwolennikiem. Zdecydowanie wygodniejszą opcją jest przyjście do groomera i zostawienie mu całego tego bałaganu.

A co z psami alergikami?

Nadal możemy je kąpać. Weterynarze polecają swoje szampony – u jednych psów sprawdzą się, u innych nie. Mam klientów, którzy na swoim pupilu cierpiącym na atopowe zapalenie skóry przetestowali już chyba wszystkie możliwe opcje: sterydy, szampony, przeróżne rodzaje leczenia. Pies natomiast wygryza sobie sierść, raniąc się przy tym dotkliwie, bo przez cały czas skóra go swędzi. Ja mam na to swoją autorską metodę.

Receptura, która czyni cuda?

Kąpiele ziołowe, które nie są lekarstwem, ale przynoszą ulgę. Klienci wracają mówiąc, że pies przestał się drapać, nie ma nowych ran. Po trzech kąpielach jest wyciszony, nie drapie się bezustannie, a przy tym nie okalecza sam siebie. Dla mnie to już sukces. Skoro nic dotychczas nie pomogło, a moje kąpiele przyniosły zauważalne efekty – jest się z czego cieszyć. To, co ważne dla wielu moich klientów – przygotowywane są one na bazie wegańskich produktów.

W takim razie jak często należy kąpać psa?

I tu znowu wracamy do rasy. Choć w kwestii kąpieli tak samo ważne jest miejsce bytowania naszego czworonoga. Jeśli jest to duży pies pokroju owczarka niemieckiego, który na co dzień żyje na podwórku, ma własną budkę i tylko od czasu do czasu pojawia się w drzwiach domu, niewskazane są częste kąpiele, które zmywają łój chroniący go przed różnymi warunkami atmosferycznymi i wahaniami temperatury. Jeśli natomiast jesteśmy opiekunami tak zwanego kanapowca, z którym nierzadko dzielimy łóżko, będziemy kąpać go częściej. Czasami każdego dnia zmuszeni będziemy myć mu przynajmniej ubrudzone błotem łapy, niekiedy raz w miesiącu lub rzadziej. Maltańczyk, który żyje na wysokości rury wydechowej, zbierze wszystko: pyłki, kurz, błoto, wszelkiego typu opary i zanieczyszczenia, którymi oddychać będzie później i on, i jego właściciel. Dlatego maltańczyki, yorki, shih tzu wymagają kąpieli raz w tygodniu oraz codziennego czesania. Pomimo ich popularności, to psy bardzo wymagające pod względem pielęgnacji.

Czy to nie nazbyt często? A flora bakteryjna?

Zaniedbana, skołtuniona sierść, która nie przepuszcza powietrza i nie pozwala odprowadzić wilgoci ze skóry, może przynieść bardzo dramatyczne skutki. Odparzenia, rany, stany grzybiczne, w skrajnych przypadkach nawet gnicie skóry i żerujące na niej larwy much. Te psy najczęściej są wypieszczone i śpią ze swoim opiekunem w łóżku. Zdarzają się też kołtuny tak ogromne, że uniemożliwiają pupilowi normalne funkcjonowanie, bo na przykład naciągają całe ucho w kierunku szyi, albo wręcz „przytwierdzają” łapy do klatki piersiowej. Jak taki pies ma się poruszać? Wszystko to ciągnie, boli jak diabli. Ogólnie rzecz biorąc, kwalifikuje się pod znęcanie. A tego typu przypadków jest całe mnóstwo. Jeżeli nie kąpiemy psa, nie wyczesujemy go należycie sami albo nie korzystamy z pomocy groomera, robimy psu krzywdę.

Co jeszcze może zamieszkiwać w niewypielęgnowanej sierści?

Higiena jest podstawą życia naszego i czworonogów nam towarzyszących. W dzisiejszych czasach ludzie, którzy mają psa w domu, przytulają go, całują, dopuszczają do swoich dzieci, pozwalają spać w jednym łóżku. Musimy pamiętać o tym, by utrzymywać go w czystości. Na dzień dobry mamy znane wszystkim pchły. Narażone na nie są szczególnie psy dzielące dom z kotem tzw. „wychodzącym”. W związku z tym, należy pamiętać o odpowiednim zabezpieczeniu przeciwpchelnym, zarówno psa, jak i kota.

Jak dobrać odpowiednią szczotkę?

Najlepiej dopytać o to zawodowego groomera. Niestety bardzo często w sklepach zoologicznych właściciele psów otrzymują błędne porady. Ktoś, kto nie zajmuje się pielęgnacją psiej sierści na co dzień nie będzie wiedział, że maltańczyka czy pudla najlepiej jest czesać pudlówką, teriera trymerem hakowym, a u amstaffa najlepiej sprawdzi się ezzy groom.

Fot: MoodyBean/ Monika Bednarz

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o