Ewelina Łapińska pochodzi z Białegostoku i na co dzień jest szefową kuchni dwóch restauracji w tym mieście. Kucharka wystąpiła w siódmej edycji programu kulinarnego Top Chef. O tym jak przygotować się do świątecznego szaleństwa i nie przypłacić tego zdrowiem rozmawialiśmy z Eweliną podczas charytatywnego wydarzenia „Kucharze Dzieciom” w Galerii Olimp.

Kiedy zaczynają się Twoje świąteczne przygotowania w kuchni?

– Prywatne czy zawodowe? Jak prywatne to na dzień przed! (śmiech) Tak naprawdę dzień przed to jest już taka świąteczna gorączka i finałowe gotowanie. A przygotowania zaczynają się o wiele wcześniej, kiedy nastawiam sobie zakwas na barszcz. (śmiech)

Od czego warto zacząć przygotowania?

– Myślę, że od spisania sobie listy zakupów i dań, które będziemy szykować, ponieważ zawsze myślimy, że jest czegoś za mało. I robimy zazwyczaj czegoś za dużo. Myślę, że planowanie tego jest jak najbardziej potrzebne i od tego sama zawsze zaczynam.

Stawiasz na tradycyjne potrawy czy u Ciebie w domu dominuje nowoczesność?

– U mnie to raczej jest standardowo, ale co roku pojawiają się jakieś nowoczesne twisty. I to jest zazwyczaj za moją sprawą! (śmiech) I jest to fajne, ponieważ nawet jak już brzuch jest pełny, to każdy się skusi na coś nowego i przynajmniej jest jakaś dyskusja. Bo z tych tradycyjnych to już wszyscy wiemy co będzie, jak będzie smakowało, bo tego oczekujemy, a jakaś nowa potrawa wprowadza dyskusje i nowe emocje przy wigilijnym stole.

Co mogłabyś polecić na wigilijny stół?

– Oczywiście każdą zupę. U mnie jest to zazwyczaj albo barszcz, albo grzybowa. I zazwyczaj od tego zaczynam i to są moje ulubione potrawy. Od paru lat również łazanki są podawane u mnie w domu. Oczywiście pierogi z kapustą i z grzybami koniecznie. A tak jakbym miała polecić jakieś nowoczesne rzeczy to bardzo lubię śledzika. Ale zazwyczaj robię go w jakimś orientalnym sosie. Albo na ostro, albo z curry. To jest teraz u mnie taki hit!

A jak jeść, żeby zjeść, ale żeby się nie przejeść?

– (śmiech) No myślę, że na święta nie da się tego zrobić! Każdy się przeje. Mimo wszystko ja dzielę sobie na kęsy. Rozkładam jedzenie w czasie. Bo często jest tak, że my się wszyscy rzucamy w ciągu paru chwil na te potrawy i bierzemy sobie nienormalne porcje i potem sobie już tylko dopychamy czymś, żeby spróbować wszystkiego. Małe porcje sprawiają, że te posiłki są dla nas przyjemniejsze i nie musimy później leżeć z bólu przed telewizorem i umierać, że się objedliśmy. (śmiech)

A czym dietetycznym można zastąpić te ciężkie, smażone potrawy, głównie ryby?

– Myślę, że trzeba umiejętnie gotować. Jak coś jest ciężkostrawne to trzeba dodać odpowiednią przyprawę, która po prostu pomoże nam to strawić lub pić na przykład napoje, które przyśpieszają trawienie. Na przykład kompot z suszu jest po to też podawany, żeby ułatwić nam trawienie różnych rzeczy. Uważam, że nie powinniśmy sobie odmawiać rzeczy smażonych, ale przede wszystkim jeść je w odpowiednich ilościach.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o