Zostaliście mężem i mężem” – te słowa usłyszeli w 2014 roku w Urzędzie Stanu Cywilnego w Brighton Tomasz Kitliński i Paweł Leszkowicz. Na swój ślub zaprosili 50 osób. Nie przeszkodził im nawet huragan, który tego dnia przeszedł przez miasto.

Tomasz Kitliński od dziecka mieszka w Lublinie w dzielnicy Dziesiąta. Skończył anglistykę na UMCS i pracował jako tłumacz, a potem przez wiele lat jako pracownik naukowy. Swoją orientację odkrył będąc jeszcze dzieckiem.

– Odkryłem to dzięki klockom Lego, bo w zestawie był taki rozebrany robotnik i on mi się od razu spodobał. To był ten moment – uśmiecha się. – Nie widziałem w tym nic złego ani dziwnego. Bardzo szybko uznałem to za normalne. Do tej pory tak to traktuję, jestem częścią społeczeństwa

Paweł Leszkowicz mieszka w Poznaniu. Jest historykiem sztuki, kuratorem i pracuje jako profesor w Zakładzie Sztuki Nowoczesnej w Instytucie Historii Sztuki UAM. – Zorientowałem się, że jestem gejem w liceum. Po prostu zauważyłem, że podobają mi się bardziej moi koledzy ze szkoły niż koleżanki – wspomina.

Kobiety

Kitliński przyznaje, że mimo swojej orientacji, zachwyt budzą w nim również kobiety. – Podobają mi się ale tak bardziej intelektualnie. Od pani od polskiego aż do współczesnych wykładowczyń. Moje idolki umysłowe to zawsze kobiety. Idę za kobietami w poglądach, w teoriach, filozofii. Mam takie mentorki, które bardzo szanuję. Zawsze dla mnie przewodzą kobiety – zaznacza.

Leszkowicz wspomina swój związek z koleżanką. – W szkole podstawowej spotykałem się z jedną dziewczyną. Chodziliśmy na randki, całowaliśmy się. Ale to się jakoś w naturalny sposób rozpadło. Zostawiła mnie wtedy dla innego chłopca ze szkoły – podkreśla. – To rozstanie nie było w żaden sposób dla mnie bolesne. W szkole podstawowej miałem tego typu kontakty z koleżankami, ale potem już takich prób nie było – zapewnia.

Liberalni

Mężczyźni pochodzą z liberalnych rodzin. Ich rodzice to nowocześni ludzie, którzy wolność stawiają na pierwszym miejscu.

– Rodzice opierali się zawsze na szwedzkim modelu rodziny. Szwecja była modna i była stawiana jako wzór wychowania. Interesowali się tym, co się dzieje na świecie i rzeczywiście zaakceptowali moją orientację, za co jestem im bardzo wdzięczny – wyjaśnia pan Tomasz.

– Mama dowiedziała się, że jestem gejem, jak byłem już na studiach. Zapytała mnie o to, a ja potwierdziłem. Wtedy jeszcze były zupełnie inne czasy, lata 80. i miałem to szczęście, że nie było w Polsce jeszcze tyle homofobii – zaznacza pan Paweł. – Kościół był na marginesie. Nie należałem do specjalnie religijnej rodziny i teraz też nie należę. Dla mojej mamy było to normalne ale to dlatego, że pochodzę z liberalnej rodziny – tłumaczy.

Stop nienawiści

Leszkowicz zwraca również uwagę na politykę państwa. Zaznacza, że kiedyś nie było tyle wrogości w stosunku do osób o innej orientacji.

– Na pewno żyło się bez nienawiści ze strony państwa. W tej chwili homofobia jest inspirowana przez państwo i kościół, a kiedyś było to tabu społeczne. Ludzie kulturalni nie wypowiadali się na te tematy. Nie stanowiło to źródła prześladowań – tłumaczy.

Kitliński przyznaje, że nigdy nie doświadczył nietolerancji ze strony innych osób. Jednak obaw nie brakuje. – Bardzo się niepokoję, bo jest nagonka na LGBT. Wcześniej nigdy nie zauważyłem żadnej negatywnej reakcji. Do tej pory, być może miałem szczęście, ale wszyscy podchodzili do mnie życzliwie. W szkole, na uniwersytecie i w pracy – przyznaje. – Dzielę to słowo gościnność na gość i inność, bo to ma być gościnność wobec inności. Mówią, że jesteśmy inni, ale jesteśmy po prostu ludźmi. Chcemy tylko miłości. To jest jedyne nasze pragnienie – podkreśla.

Ich zdaniem jednak to Poznań jest znacznie bardziej otwarty na środowisko LGBT. – Myślę, że Poznań jest bardziej tolerancyjny. Tu parady równości nie są one tak atakowane przez wandali, jak w Lublinie. W Poznaniu jest też więcej kawiarni i klubów – zaznacza pan Paweł.

Mimo tego Kitliński zawsze chętnie wraca do naszego miasta. – Mieszkałem, studiowałem, prowadziłem badania na Manhattanie w dzielnicy łacińskiej, w Paryżu, w Londynie, w Japonii, a zawsze wracałem do Lublina, bo tu się czułem u siebie. I nadal tak się czuję – przekonuje.

Początki miłości

Tomasz i Paweł poznali się w nadmorskiej miejscowości Ustka na Festiwalu Sztuki Współczesnej. – Najpierw spięliśmy się, Paweł mnie skrytykował, a ja odpowiedziałem dosyć płomiennie, ale to się zamieniło od razu w miłość. Jestem filozofem, wykładowcą i też performerem – śmieje się Kitliński.

Potem był romantyczny spacer nad morzem i od 1995 roku są parą. – Pracowałem jako kurator sztuki i pojechałem na festiwal, który odbywał się w tamtejszej galerii miejskiej. Tam zobaczyłem Tomka po raz pierwszy. Wykonywał swoją sztukę. Golił się taką specjalną pianką i opowiadał o swoich rodzicach, a jednocześnie było do tego puszczone wideo. Poznałem go wtedy jako artystę i podszedłem porozmawiać – wspomina Leszkowicz.

– Małżeństwa nie mogliśmy zawrzeć w Polsce. W Wielkiej Brytanii się udało i zawarliśmy związek małżeński w Ratuszu w Brighton w roku 2014 – podkreśla pan Tomasz.

Jesteście mężem i mężem”

Mężczyźni związek małżeński zawarli w Brighton, gdzie wówczas mieszkali. – Osoba, która udziela ślubu mówi tylko, że jesteście teraz mężem i mężem. Tylko to jest różnicą – wspomina Kitliński.

To było wielkie wydarzenie. Na swój ślub zaprosili 50 osób. Wśród nich były osoby również z Polski. – Trzy świadkowe, dwie wykładowczynie angielskie i jedna artystka z Poznania – opowiada pan Tomasz. – Najpierw było spisanie aktu, a później już sam ślub. Była możliwość zamieszczenia swojej muzyki i tekstów, więc wybrałem Pieśni nad pieśniami z Biblii, bo to jest tekst o miłości. Dokonałem jej przeróbki, a przeczytał ją aktor z Teatru Ósmego Dnia z Poznania i speakerka BBC.

Był też taki plakat, który przygotowali angielscy przyjaciele z napisem: One Love, czyli miłość jest tylko jedna, taka sama i nie różni.

Huragan

Po ceremonii ślubu nadszedł czas na wesele. – Była dyskoteka. Było to szczęśliwe i rodzinne wydarzenie, ale pamiętam też huragan, który przeszedł. Zniszczył wszystkim kobietom kapelusze, bo wszystkie panie miały angielskie nakrycia głowy – opowiada pan Tomasz. – Był taki wiatr, że jak przechodziliśmy z urzędu do kawiarni na przyjęcie to myślałem, że wszyscy ulecimy. Ślub kojarzy mi się z tym wiatrem – uśmiecha się Leszkowicz.

Kitliński zaznacza, że ślub to było duże przedsięwzięcie. – Trzeba się dogadać z Ratuszem, zamówić miejsce i czas. To był 10 maja 2014 roku. Mama Pawła była naszym gościem honorowym i siedziała w pierwszym rzędzie. Zakończyło się wszystko dyskoteką w rytmie Eurowizji, ponieważ 10 maja był jej finał. Wygrała wtedy Conchita Wurst. Kontrowersyjna postać z brodą. To był naprawdę wyjątkowy dzień – dodaje pan Tomasz.

Na przyjęciu furorę zrobiła karpatka. – To było bardzo egzotyczne, bo nie wszyscy wiedzieli, jak to jeść. Nie wiedzieli, że jest to deser i nakładali to sobie razem z mięsem! – wspomina Kitliński.

Na co dzień mieszkają daleko od siebie. Paweł w Poznaniu, a Tomek w Lublinie. – Jest to taka relacja na odległość, ale to sprzyja naszemu związkowi. Za każdym razem odnawiamy energię, która nas łączy. Zawsze się niezwykle cieszymy ze spotkania i doceniamy to, że możemy być razem – podkreśla Kitliński.

Fot. Archiwum prywatne

Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
Inline Feedbacks
View all comments
Arnau
Arnau
2 lat temu

O ile popieram związki LGBT, o tyle nie bardzo rozumiem takie sformułowanie:

,,Kitliński przyznaje, że mimo swojej orientacji, zachwyt budzą w nim również kobiety. – Podobają mi się ale tak bardziej intelektualnie. Od pani od polskiego aż do współczesnych wykładowczyń. Moje idolki umysłowe to zawsze kobiety. Idę za kobietami w poglądach, w teoriach, filozofii. Mam takie mentorki, które bardzo szanuję. Zawsze dla mnie przewodzą kobiety – zaznacza.”

Powiało mi tu jakąś awersją do mężczyzn. Człowiek powinien mieć dobre relacje z ludźmi wszystkich płci i wszystkich orientacji seksualnych.

Damian
Damian
2 lat temu
Reply to  Arnau

ale on wlasnie ma dobre relacje z jedna i z druga plcia (lacznik “rowniez”), wlasnie tak to sie czyta. a ze ktos mu przewodzi, czy ma idolki. to chyba jak kazdy, kazda z nas.

Arnau
Arnau
2 lat temu
Reply to  Damian

Widzisz, ja właśnie nic tego typu nie widzę. Widzę jedynie, że ma męskiego homoseksualnego partnera. ,,Moje idolki umysłowe to zawsze kobiety”,,Zawsze dla mnie przewodzą kobiety”. Wychodzi na to, że w jego życiu nie było żadnego mężczyzny, którego uznałby za autorytet. Nie było ojca, dziadka, wujka, sąsiada, nauczyciela. Nie było żadnego faceta pisarza, piosenkarza, aktora czy polityka, którego by podziwiał. Gdyby powiedział na końcu, że są jeszcze mężczyźni, których podziwia, to dałoby się to wybronić, że ma dobry kontakt z mężczyznami. A tak wygląda to, jakby miał problem z uznaniem, że mężczyzna też może być inteligentny, dobry, że może stanowić wzór.… Czytaj więcej »

Arnau
Arnau
2 lat temu
Reply to  Arnau

Jeżeli się nie mylę, to sądzę, że trzeba tu wykonać pewną pracę terapeutyczną

Ełgeńjusz
Ełgeńjusz
2 lat temu

“Wtedy jeszcze były zupełnie inne czasy, lata 80. i miałem to szczęście, że nie było w Polsce jeszcze tyle homofobii – zaznacza pan Paweł. – Kościół był na marginesie”. No był. Popiełuszko to tak na marginesie był, że tego nie przeżył. Taka wolność była od Kościoła.