Zespół Dżem jest ikoną polskiej sceny muzycznej. Na ich koncerty zawsze przychodziły tłumy, a takie hity jak „Whisky moja żono” , „Sen o Victorii” czy „Wehikuł czasu” znają prawie wszyscy. Przy okazji 25 rocznicy śmierci wokalisty, Ryszarda Riedla rozmawialiśmy z jego synem, Sebastianem w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie.

Jesteśmy bezpośrednio po koncercie, więc może od tego zacznijmy… Koncert z okazji rocznicy śmierci Ryszarda Riedla to piękna inicjatywa.

– Pomysł wymyśliliśmy z menagerem, bo zbliża się rocznica. Chcieliśmy to jakoś zaznaczyć w tym roku. Stąd seria koncertów. Ku pamięci. I wspomnienie. I to jest właśnie wzruszające.

Jak wspominasz swojego tatę?

– Bardzo ciepło i przede wszystkim brakuje go… Czasem, właśnie w takich momentach, teraz mamy akurat Zaduszki. Także dużo wspomnień wraca. Tak jak to jest w życiu…

Jakim był człowiekiem?

– Spokojnym i wrażliwym przede wszystkim! Na świat, na otoczenie, na muzykę. Na to, co się dzieje wokół. Był bardzo wrażliwym człowiekiem.

Dzisiaj, gdy miałam okazję uczestniczyć w tym koncercie, zauważyłam duże podobieństwo Twoje do taty.

– Może tak być. Myśmy się wychowywali na tej muzyce i na Dżemie przede wszystkim. Także nie da się od tego uciec. To są te same korzenie.

Czy masz jakieś wspomnienie ze swoim tatą, które w szczególności zapadło Ci w pamięć?

– Dużo jest tych wspomnień. Wkrótce ukaże się książka, to też jest ciekawostka, ze wspomnieniami. Na początku będzie moja opowieść. Ale dużo znajomych ojca będzie się też wypowiadać, wspominać go. Ma się ukazać na święta. Już dziś zapraszam do lektury.

To, że zespół nazywa się Cree również zawdzięczamy panu Ryszardowi?

– Tak. Tata pomógł nam właśnie wybrać taką nazwę. Wybieraliśmy to z książki plemienia indiańskiego. Nazwa musi być krótka, żeby łatwo było zapamiętać, napisać. I to się udało.

Własny zespół Cree stworzyłeś w tym samym roku, w którym umarł Twój tata. Zdążył poznać jego muzyków i przyjść na próby?

– Tak. Chodził do nas na próby i szkolił nas w pewnym sensie. Mówił, że trzeba dużo, dużo ćwiczyć. I jeszcze raz ćwiczyć.

Jakie były jego wrażenia?

– No jak to ojciec. Małolaty grały, myśmy wtedy mieli 13-14 lat. Zaczynaliśmy dopiero. Cieszył się, że nie robimy jakichś głupot, tylko po prostu siedzimy i gramy, że mamy zajęcie.

„Żeby żyć trzeba grać, żeby grać trzeba żyć”?

– No tak właśnie czasem jest. Tak się dzieje w życiu. Akurat nas to dotyczy, że to co robimy to kochamy i w tę stronę idziemy.

Można się dzisiaj utrzymać z grania?

– Jest różnie. Akurat mamy takie szczęście, że nikt z nas nic innego nie robi. Jakoś tam żyjemy z tygodnia na tydzień.

Pamiętasz początki zespołu Dżem?

– Może nie same początki, ale koncerty pamiętam, bo z ojcem jeździłem.

Jakiś koncert zapadł Ci szczególnie w pamięć?

– No parę koncertów takich było. Przede wszystkim dziesięciolecie w Spodku. Czy „Wehikuł Czasu” – takie większe koncerty.

Jakie znaczenie miał zespół Dżem dla polskiej sceny muzycznej?

– Wydaje mi się, że duże. Ma do dzisiaj. Wiele zespołów się na ich muzyce wychowało. Wielu ludzi dorastało. Wielu muzyków tego zespołu słucha nadal.

Utrzymujesz kontakt z muzykami z zespołu Dżem?

– Jak najbardziej. Cały czas jesteśmy w kontakcie. Gramy wspólnie. Czasem grywaliśmy też w Cree – Dżem. Ja też gościnnie tam występuję.

Kiedyś słuchaczami bluesa i rocka byli przede wszystkim hipisi. Przychodzą jeszcze tacy na Wasze koncerty?

– Czy ja wiem, czy jeszcze są hipisi? Nie mam pojęcia. Tak się świat zmienił, że to różnie jest. Ale jak ktoś słucha tej muzyki, to wydaje mi się, że wewnętrznie na pewno.

Niedawno Metallica na koncercie w Polsce wykonała utwór „Wehikuł czasu”. Jak zareagowałeś na ten cover?

– To było wielkie zaskoczenie, że akurat wybrali ten numer! Ale bardzo miłe zaskoczenie, bo słucham też tego zespołu i się wychowywałem na ich muzyce. Do dzisiaj słucham.

Fot. Natalia Wieczorek

3
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
2 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
starahippiskaPiotr Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
starahippiska
Gość
starahippiska

Byłam na koncercie, uwielbiam prawdziwy Dżem. To ciekawe, że ma wyjść książka wspomnieniowa o Ryśku, już nie mogę się doczekać. A w kwestii warsztatowej: raz Państwo są na ty, raz pan-pani, chyba trzeba już konsekwentnie wybierać jedną opcję 😉

Piotr
Gość
Piotr

Nie zauważyłem tego w tekście. Może został już poprawiony?

starahippiska
Gość
starahippiska

Możliwe, teraz tego nie ma. Pewnie autorka poprawiła 🙂