Na Ukrainie rozpoczął się stan wojenny. Sprawdziliśmy, co to oznacza dla obywateli Ukrainy, którzy studiują i pracują w Lublinie.

28 listopada na Ukrainie rozpoczął się stan wojenny. W taki sposób prezydent Ukrainy odpowiedział na rosyjski atak zbrojny na Morzu Azowskim. W wyniku ataku 6 osób zostało rannych. – Rosja już piąty rok prowadzi hybrydową wojnę przeciwko naszemu państwu. Teraz przeniosła się na nowy etap agresji – mówi Petro Poroszenko, prezydent Ukrainy.

Początkowo stan wojenny miał być wprowadzony na 60 dni na terytorium całego państwa. Taki okres czasu mógłby spowodować zmianę daty prezydenckich wyborów. W związku z tym, prezydent zaktualizował dekret skracając czas trwania stanu wojennego z 60 do 30 dni. Poprawka dotyczyła także zmiany miast, które będą nim objęte. W ostateczności stan wojenny został wprowadzony w 10 obwodach.

Sprawdziliśmy, jakie znaczenie ma stan wojenny dla osób przebywających na terytorium Polski. – Nie wiem co mam teraz zrobić, muszę wkrótce pojechać z wizytą na Ukrainę, ale nie wiem czy dam radę – mówi Anastasia Makar, studentka Uniwersytetu Marii Curie–Skłodowskiej w Lublinie.

Ministerstw Spraw Wewnętrznych informuje, że granice działają normalnie. – W związku z wprowadzeniem stanu wojennego żadnych zmian w przekroczeniu granicy nie ma, obywatele Ukrainy mogą podróżować – mówi Wasyl Serwatiuk ze Straży Granicznej. Co oznacza, że osoby, które pochodzą z terytoriów, gdzie został wprowadzony stan wojenny, mogą spokojnie przekraczać granicę zarówno swoich obwodów, jak i ogólnokrajowe.

Na razie nie pojawiały się również sytuacje, w których studenci nie mogliby brać udziału w zajęciach w związku ze stanem wojennym. Czy uczelnia jest gotowa na taką sytuację? – Każda sprawa będzie indywidualnie rozpatrzona – mówi Katarzyna Skałecka z UMCS.

Stan wojenny przewiduje ograniczenia niektórych podstawowych praw obywateli, tj. wprowadzenie godziny ciszy nocnej oraz zamknięcie granic. Prezydent Ukrainy twierdzi jednak, że prawa Ukraińców pozostaną na razie bez zmian, ale sytuacja może ulec zmianie, jeśli Rosja znowu zaatakuje Ukrainę albo pojawi się groźba inwazji na dużą skalę na Ukrainę przez siły zbrojne Federacji Rosyjskiej, czy niebezpieczeństwo utraty suwerenności państwowej i niezależności Ukrainy.

– W Odessie nic się nie zmieniło, rodzice mówią, że życie przebiega tak, jak wcześniej – mówi Aleksandra Artuszenko, studentka z Lublina.

Petro Poroszenko wydał jednak dekret wszystkim władzom samorządowym, aby utworzyły Rady Obrony na wypadek zagrożenia militarnego.

Tekst i fot. Inna Yasnitska

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o