Natalia Wilk to wokalistka, trener wokalny i pedagog. Od 10 lat mieszka w Lublinie. Na stałe współpracuje z kompozytorem Tomaszem Momotem oraz Arturem Gadowskim, wokalistą zespołu IRA. Opowiedziała nam o ulubionych miejscach w Lublinie, wymarzonych duetach i swoich studentach.

Już długi czas współpracuje pani z Tomaszem Momotem. Nad czym obecnie pracujecie?

– Teraz pracujemy nad koncertem, który odbędzie się dziesiątego stycznia. Będzie to koncert charytatywny, świąteczny z udziałem Piotra Cugowskiego, Kamili Lędzion, Majki Jeżowskiej, Agnieszki Wiechnik. Ja również zaśpiewam, a wszystko będzie z towarzyszeniem Tomasz Momot Orkiestra. Oczywiście Tomek Momot będzie dyrygentem. Organizatorem jest Piotr Mach. Nad tym pracujemy. Po raz pierwszy orkiestra i takie małe dzieciaczki będą razem na scenie. Coś nowego, coś małego, coś świątecznego, coś pięknego.

Co usłyszymy na tym koncercie?

– Będą kolędy, pastorałki, na pewno utwory w tematyce świątecznej.

Dzisiaj mieliśmy okazję zobaczyć spektakl „Rzeczpospolita Babska”. Czy mogłaby pani opowiedzieć o idei spektaklu?

– Co roku się spotykamy, bo to już kolejny rok, kiedy ten spektakl jest realizowany. Zbieramy pieniądze dla osób potrzebujących. W tym roku udało się dosyć dużą sumę zebrać, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. Myślę, że z roku na rok będzie nas coraz więcej.

Zebrać tylu artystów na jednej scenie to duże przedsięwzięcie.

– Bardzo duże przedsięwzięcie, ale dla takich inicjatyw wszyscy bardzo chętnie zawsze się stawiają. Są w gotowości, chcą pomagać. To jest piękne, bo myślę, że w dzisiejszych czasach potrzebujemy tego, by sobie pomagać.

Również i do tego spektaklu muzykę stworzyła pani z Tomaszem Momotem.

– Tutaj wyznacznikiem są teksty, które pisze pani profesor Bernatowicz. Ja mam tylko mały udział. Staram się pomóc w komponowaniu tej muzyki. Głównie to jest dzieło Tomka Momota, bo po jego stronie jest aranżacja tych utworów. Teksty są takim naszym motorem, żeby pokazać ich wartość, bo też pasują do każdej ze scen. Są taką interpretacją tego co się dzieje, co odgrywają aktorzy.

Ma pani jakiś duet marzeń?

– Duet marzeń? Już się moje duety spełniły, ale mam jeszcze jeden! (śmiech) Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło śpiewać w duecie z Kubą Badachem i Piotrem Cugowskim. Gdzieś tam podczas prób, różnych wydarzeń zdarzyło się to, ale to była tylko forma próby, bo pomagałam im, jak nie było solistki, z którą mieli wystąpić. Ale chciałabym z nimi zaśpiewać tak naprawdę na scenie.

Jak wspomina pani koncert „Zakochani w Lublinie”?

– Cudownie! Ciągle wracam do tego! W samochodzie mam płytę, którą już chyba przerobiłam nie wiem ile razy. Z dużym sentymentem.

Na tym koncercie wykonała pani piosenkę „Przechadzka” razem z Krzysztofem Cugowskim. Gdzie chodzi pani na spacery w Lublinie?

– No to jest pytanie zagadka! Dlatego zagadka, że tak naprawdę podczas pracy nad utworami do koncertu „Zakochani w Lublinie” i szczególnie nad utworem, który śpiewałam z Krzysztofem Cugowskim, na nowo poznawałam Lublin. Wybrałam się na spacer i chciałam przejść te wszystkie uliczki, żeby jeszcze raz to zobaczyć. Bo człowiek jest w Lublinie, żyje, chodzi, spaceruje, ale jest zupełnie inaczej jak musi to jeszcze pięknie wyśpiewać. Wydaje mi się, że teren wokół Zamku Lubelskiego jest dla mnie takim magicznym miejscem, gdzie można stanąć na schodach i zobaczyć nasze piękne Stare Miasto z kamieniczkami. To jest dla mnie bardzo urokliwe miejsce. Moje ulubione!

Chodziła pani do kultowej Czarciej Łapy?

– Taaak! Byłam w Czarciej Łapie. Dwa razy chyba.

A w czasie studiów gdzie pani imprezowała?

– Hmm… to było całkiem niedawno. Na pewno całym naszym rocznikiem muzycznym spotykaliśmy się w jakimś miejscu na jam session. Ale gdzie to było? Nie pamiętam.

Uczy pani śpiewu na UMCS. Czy Lublin sprzyja rozwojowi nowych talentów?

– Tak. Lublin odkąd tutaj mieszkam, a już dziesięć lat jestem w Lublinie, bardzo się rozwinął. Z roku na rok jest tych imprez, wydarzeń kulturalnych, muzycznych coraz więcej. Mam pod opieką kilka wspaniale śpiewających studentek. Mam też studentów, którzy śpiewają w słynnym chórze TGD, który jest znany na całą Polskę. Lublin pomaga, ale wszyscy są zaangażowani szerzej.

W jakim kierunku najchętniej rozwijają się młode talenty?

– Wydaje mi się, że chyba jeszcze nie do końca wiedzą, w którą stronę chcą iść. Staram się im zaproponować różne rozwiązania. Tak, aby mieli możliwość występowania i śpiewania w różnych stylach, z różnym akompaniamentem i instrumentarium w różnych grupach. Oni wybierają dopiero drogę. Są jednostki, które są już ukierunkowane. To też jest bardzo fajne, bo możemy się uczyć od siebie nawzajem!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o