Teatr Stary w Lublinie jest jednym z najstarszych, a przy tym najmniejszych w Polsce. Nie każdy wie, że jako jedna z niewielu instytucji teatralnych w kraju nadal jest w posiadaniu tradycyjnego gongu, którym rozpoczyna każdy spektakl.

Historia Teatru Starego sięga pierwszej połowy XIX wieku, kiedy to lubelski architekt Łukasz Rodakiewicz na zgliszczach dawnych kamienic wznosi budynek jednego z pierwszych teatrów w mieście. Na tyłach ówczesnego Teatru Zimowego, bo taką nazwę nosił początkowo Teatr Stary, znajdowało się jego mieszkanie. Dopiero po śmierci projektanta rozpoczyna się pełna zwrotów akcji historia, w której nie brakuje momentów wzniosłych, jak i tragicznych.

Przez niemal siedemdziesiąt lat budynek przechodził z rąk do rąk. Na zmianę był restaurowany i popadał w ruinę. Aż do 1899 roku, kiedy odbył się tu premierowy w Lublinie pokaz kinematografu. Niespełna dekadę później swój długi żywot rozpoczęło kino, początkowo działające pod wzniosłym mianem „Théâtre Optique Parisien”. Później nazywane kolejno „Rialto”, „Wiedza”, „Panteon” i „Adria”.

W 1939 roku doszło do zbombardowania budynku. Uciekający przed wojskami radzieckimi Niemcy u schyłku wojny zdążyli jeszcze ograbić zniszczoną placówkę. Na szczęście sprzęt kinematograficzny został przez ówczesnego właściciela ukryty i niedługo po drugiej wojnie światowej kino wznowiło swoją działalność.

– Pod szyldem „Staromiejskiego” funkcjonowało aż do lat 80. ubiegłego wieku – wyjaśnia Karolina Rozwód, dyrektor Teatru Starego. Ostatni seans filmowy odbył się tu 5 lipca 1981 roku.

Niewielka powierzchnia, wielkie nazwiska

– W budynku Teatru Starego początkowo nie przewidziano żadnego biura. Dzisiejsze powstały w wyniku zagospodarowania garderób, bo trudno byłoby nam prowadzić instytucję kulturalną bez zaplecza do prowadzenia dokumentacji – mówi dyrektor placówki.

Mimo niewielkiej powierzchni przez scenę Teatru Starego przewinęły się setki wybitnych artystów, a na 165 fotelach zasiadło setki tysięcy widzów. Tutaj swoją karierę rozpoczynał Ludwik Solski, występowały także siostry Rachela i Ida Kamińskie, a nawet słynny murzyński tragik Ira Aldrige. Dziś do Lublina nierzadko zjeżdżają Krystyna Janda czy Adam Ferency, którzy zgodnie zachwalają panującą w teatrze akustykę. Całe otoczenie sceny jest pomyślane w taki sposób, by ułatwić pracę aktorom i zapewnić możliwie najwyższy komfort widowni – przyczyniają się do tego odpowiednio dobrana farba natryskowa na ścianach i ażurowe drzwiczki, ale największe znaczenie ma kopuła wznosząca się bezpośrednio nad sceną.

– W budynku zachowała się oryginalna kopuła, jeszcze z XIX wieku, której zawdzięczamy tę świetną akustykę. Potwierdził to chociażby Adam Ferency, który grał tytułową rolę w spektaklu „Machia”, podczas którego ani na chwilę nie schodzi ze sceny. Próby były intensywne, trwały trzy tygodnie, odbywały się dwa razy dziennie, ale tuż po ich zakończeniu artysta przyznał, że chyba w żadnym innym teatrze nie byłoby to możliwe bez nadwyrężenia strun głosowych. U nas to się udało – opowiada Rozwód.

Diabeł tkwi w szczegółach

Dzisiaj około 30 proc. drewnianej powierzchni lóż i balkonów teatru stanowi oryginalna stolarka. Pozostałe 70 proc. zostało odtworzone. Układ budynku nieco się zmienił, o czym świadczy chociażby obecność foyer, którego przed renowacją budynku nie było. Ze względu na historyczny układ sali charakterystyczny jest rozkład miejsc – część z nich jest siedząca, część stojąca. Za te drugie zapłacimy o wiele mniej.

– W teatrze jest 165 miejsc. 105 z nich to miejsca pierwszej kategorii, pozostałe to miejsca II i III kategorii oraz tak zwane miejsca stojące. Różnice te regulujemy cenami. Bywa, że za bilet I kategorii na spektakl przychodzi nam zapłacić 100 zł, podczas gdy za miejsce stojące zapłacimy 20 zł – wyjaśnia dyrektor.

Podczas prac renowacyjnych, kiedy podjęto decyzję o realizacji zupełnie nowych kondygnacji podziemnych, zostały odnalezione m.in. fragmenty pieca kaflowego, drewnianych domów i pamiątek pozwalających na odtworzenie historii miejsca, w którym obecnie stoi budynek Teatru Starego. Snuto wiele spekulacji. Niektórzy utrzymywali, że pod budynkiem znajdują się sklepienia grobowe po kościele Szarytek. Nie znaleziono jednak dowodów, które potwierdzałyby tę hipotezę. Za to pod sceną oraz w podziemiach zascenia natknięto się na świetnie zachowane relikty średniowiecznych i renesansowych domostw, a pod widownią na pełne piwnice. Odkryto także sklepienie piwnicy prowadzącej do sąsiedniego budynku przy ulicy Złotej 5. Podczas wykopalisk znaleziono srebrne denary jagiellońskie, bogato zdobione kafle oraz gryfy. Część z nich można obejrzeć na stałej wystawie, która rozciąga się na wszystkie kondygnacje budynku.

Nieśmiertelny duch teatru

Jak każdy teatr, także ten na rogu Jezuickiej i Dominikańskiej ma swoje duchy. Szczególnie często daje się wyczuć obecność Danuty Szaflarskiej, uznanej aktorki, która z lubelskim Teatrem Starym była mocno związana. Ta najdłużej żyjąca i pracująca artystka była dwukrotnie z wizytą zanim Teatr Stary został oficjalnie otwarty.

– Za pierwszym razem myślałam, że umrę ze strachu. Krucha, 96-letnia wówczas aktorka niemal przebiegła po długiej desce ułożonej wzdłuż widowni. Po tej desce musieliśmy przez długi czas się poruszać, bo nie było jeszcze wylewki i budynek przechodził gruntowny remont, ale nikt nie robił tego z takim wdziękiem jak Danusia – opowiada Karolina Rozwód.

Szaflarska przez cały czas dopingowała dyrektorkę teatru. Także w dniu otwarcia – 11 marca 2012 roku. I choć efekty długotrwałych renowacji zostały przez aktorkę docenione, zwróciła uwagę na bardzo ważny szczegół. Dziś teatralne gongi przechodzą do historii, ale niegdyś bez charakterystycznego dźwięku nie mógł rozpocząć się żaden spektakl.

– Powiedziała, że w teatrze musi być gong, bo wtedy zaczynają się czary. Obiecałam jej, że kiedy odwiedzi nas po raz kolejny, będzie na nią czekał. I faktycznie, już niebawem pierwszy pokaz filmowy – „Inny świat” Doroty Kędzierzawskiej i Arthura Reinharta poprzedziło uderzenie w gong – wspomina dyrektor. – Danusię jednak do samego końca utrzymywaliśmy w przekonaniu, że nie udało nam się znaleźć odpowiednio starego i pasującego do naszej placówki instrumentu. Dlatego kiedy go jej wreszcie pokazaliśmy, niezwykle się ucieszyła. I oczywiście była pierwszą, która w niego uderzyła – dodaje.

Podobno w dniu śmierci Danusi Szaflarskiej pracownicy teatru, mimo że jeszcze o odejściu aktorki nie wiedzieli, zapomnieli uderzyć w gong przed spektaklem. Uznali, że musiała to być sprawka jej ducha.

Dobić do brzegu

Jeszcze przed rozpoczęciem prac restauracyjnych, ze względu na wieloletnie pogarszanie się stanu budynku, Teatr Stary został wpisany na listę 100 Najbardziej Zagrożonych Obiektów Światowej Straży Zabytków, programu Światowego Funduszu Zabytków. Prace remontowe ruszyły dopiero w roku 2007, po odzyskaniu budynku przez Skarb Państwa. Remont kosztował ponad 26 mln zł. W grudniu 2010 ogłoszono konkurs na dyrektora Teatru Starego, którym została związana wcześniej m.in. z Rokiem Gombrowicza, TVP Kultura i Polskim Instytutem Sztuki Filmowej Karolina Rozwód. Funkcję tę pełni nieprzerwanie do dziś.

16 lutego 2012 ogłoszono Dniem Otwartym Teatru Starego i po raz pierwszy zaprezentowano odrestaurowane wnętrza. Pierwszy w odnowionym teatrze spektakl, obok Danuty Szaflarskiej obejrzał m.in. ówczesny Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski z małżonką.

Fot. Dominika Polonis

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o