Zaproszenie na Festival Via Carpathia. Dobra kuchnia i zabawa z historią w tle

0
372

Co kryje się za nową lubelską inicjatywą Via Carpathia Festival, skąd pomysł na kultywowanie słowiańskich tradycji – zapytaliśmy o to Artura Tymińskiego, jednego z organizatorów wydarzenia, założyciela Stowarzyszenia Przedsiębiorców na rzecz Starego Miasta w Lublinie.

Via Carpathia Festival to zupełnie nowa impreza na Lubelszczyźnie. Czym wyróżnia się spośród innych inicjatyw?

To, co nas wyróżnia to przede wszystkim fakt, że festiwal jest inicjatywą oddolną. Oczywiście miasto wsparło nas przy organizacji koncertu, ale wydarzenie jest realizowane niemal wyłącznie przez członków Stowarzyszenia. Z drugiej strony podkreślić należy, że naszą intencją jest stworzenie całego łańcucha imprez, ponieważ chcielibyśmy, by festiwale
o podobnej formule odbywały się we wszystkich krajach ze szlaku Via Carpathia.

Skąd nazwa?

Via Carpathia to dawny szlak kupiecki ciągnący się od Kłajpedy aż do Salonik. Za czasów zygmuntowskich odbywały się wzdłuż niego jarmarki, na które zjeżdżali kupcy z całej Europy. Jednym z jego punktów był także nasz Lublin. Ponieważ organizowany przez nas festiwal nawiązuje do tradycji Bałkanów i Europy Wschodniej, postanowiliśmy nadać mu nazwę Via Carpathia – na cześć niezwykle barwnego fragmentu historii naszej i naszych sąsiadów.

Kto jest organizatorem Via Carpathia Festival?

Pomysł wyszedł od nas – przedsiębiorców, którzy chcą promować Lubelszczyznę nie tylko
w kraju, ale także poza jego granicami. Nasza organizacja – Stowarzyszenie Przedsiębiorców na rzecz Starego Miasta w Lublinie zajmuje się aktywizowaniem i promowaniem lubelskiego Starego Miasta, które jest wyjątkowe na tle podobnych miejsc w Polsce. Jako jedno z nielicznych zachowało swoją oryginalną strukturę i to staramy się podkreślać. Chcemy być częścią tego, co dzieje się na Starym Mieście.

Organizacja wydarzeń kulturalnych jest pracochłonna i wymaga czasu. Ile osób włączyło się w tworzenie projektu?

Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jak wiele pracy nas czeka. Idea pojawiła się cztery miesiące temu i od tej chwili każdego dnia dokładamy starań, by podołać wyznaczonemu zadaniu. W komitecie organizacyjnym oprócz mnie są jeszcze Agata Góźdź oraz Andrzej Dariusz Borowicz. Mamy nadzieję, że nasza praca zostanie doceniona przez lublinian.

Jaki jest główny cel Via Carpathia Festival?

Przede wszystkim promocja europejskich firm, głównie z branży gastronomicznej. Jako przedsiębiorca i wieloletni mieszkaniec Nowego Jorku widzę, że nasze lokalne produkty nie są znane w innych zakątkach świata. W Polsce mamy do wyboru różnorodne kuchnie
z całego świata, ale nie działa to w drugą stronę. Musimy robić wszystko, by zaistnieć na dłużej w świadomości sąsiadów, a najlepszym sposobem by wypromować rodzime smaki
na Bałkanach, musimy dać coś od siebie i przybliżyć Polakom tamtejsze kuchnie. Dlatego na festiwalu nie zabraknie mołdawskich win, które cieszą się wielkim uznaniem wśród koneserów, bułgarskich naturalnych serów czy oryginalnej greckiej chałwy. To jednak nie wszystko – bez dobrej zabawy z historią i folklorem w tle, nasza inicjatywa byłaby tylko zwykłą prezentacją produktów. Zapraszamy zatem na liczne warsztaty i gry związane z bogatą tradycją słowiańską, przedstawienia i koncerty, m.in. występ zespołu Caci Vorba.

W programie festiwalu jest m.in. poszukiwanie kwiatu paproci. Gdzie będziemy go szukać?

Nikt nie wie, gdzie ukrywa się legendarny kwiat paproci. Ale z pewnością będziemy go tropić na Starym Mieście.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o