McDonald’s to jedna z największych sieci restauracji na świecie. Średni czas realizacji zamówienia to 90 sekund. Nie ma chyba osoby, która nie kojarzyłaby żółtego loga z literką M. Młodzi ludzie chętnie decydują się na pracę tutaj podczas nauki. Co więc kryje za sobą gastronomiczne imperium Ronalda McDonalda? O tajnikach, ciekawych zdarzeniach i sposobach na najświeższy fast food opowiedziała nam Krystyna, jedna z byłych pracownic restauracji.

Praca w McDonald’s jest dość wymagająca fizycznie. – Wiele godzin na nogach, niezależnie od stanowiska, na którym pracujesz, daje się odczuć każdemu pracownikowi z krótkim stażem – przyznaje bohaterka. Jednak, jak sama mówi, bardzo szybko można się do tego przyzwyczaić.

Podzielna uwaga

Jednym z codziennych obowiązków Krysi były dostawy: donoszenie produktów i półproduktów na kuchnię czy w tzw. obszar obsługi. – To nie była lekka praca. Jedno pudło z frytkami ważyło około 10 kg – przyznaje dziewczyna.

Praca była też wyczerpująca psychicznie. – Często trzeba zajmować się kilkoma rzeczami naraz. Ci, którzy nie mieli podzielnej uwagi, dosyć szybko rezygnowali z pracy – opowiada Krysia. – Szczególnie widać to na drive. Jedna osoba, która przez słuchawki przyjmuje zamówienie, musi je nabić na kasie i jednocześnie przyjąć pieniądze przez okienko od poprzedniego klienta z innego samochodu. W tym samym czasie musi pakować kanapki, nakładać frytki, podawać napoje i desery lodowe – wylicza Krysia. I dodaje, że w miarę możliwości wszyscy starają się odciążyć taką osobę, ale często po prostu nie ma komu.

Wyśrubowane standardy

Standardy są mocno wyśrubowane. Czas na każdą czynność jest dokładnie określony. – Na przykład masz 5 sekund na tzw. zainicjowanie zamówienia od czasu jego pojawienia się na monitorze – zdradza pracownica.

Od czasu do czasu każda restauracja ma kontrolę z “centrali”. Wtedy na każdym stanowisku mierzony jest czas. – Sprawdzają czas inicjacji, czas przygotowania kanapki, jak długo kasjer przyjmuje zamówienie, jak długo samochód stoi w kolejce na drive thru. Na każdą z tych czynności jest określony czas – wylicza bohaterka.

Należy jednak pamiętać, że usmażenie produktów w restauracji również zajmuje średnio około 3 minuty. – W zależności od natężenia ruchu trzeba mieć odpowiednią ilość przygotowanych produktów. Jeśli masz za dużo – generujesz niepotrzebne straty, jak za mało – gość musi dłużej czekać. Trzeba wyczuć, przeliczyć i cały czas myśleć – mówi Krysia.

Chętnych nie brakuje

W restauracji pracują najczęście młodzi ludzie, na ogół studenci lub osoby świeżo po szkole, które mają trochę wolnego czasu. – Godziny pracy są bardzo elastyczne, więc łatwo zsynchronizować grafik z planem zajęć. Ja sama podjęłam się pracy tam właśnie ze względu na to – mówi Krystyna.

Oprócz tego Mcdonalds współpracuje z Urzędem Pracy, więc raz na jakiś czas przyjmowane są grupy stażystów. – Pamiętam jedną z nich składającą się z osób w wieku 40+. Byli to sympatyczni ludzie, tylko może na początku wszystkim było niezręcznie z tym całym mówieniem sobie na „ty” – śmieje się nasza rozmówczyni. Bo w McD nikt nie mówi do siebie na pan/pani, niezależnie od stanowiska.

Jednak wymagająca fizycznie praca sprawia, że wszyscy z tej grupy zrezygnowali. – Za duże obciążenia dla organizmu, bóle pleców, nóg i stawów, które zresztą dokuczają każdemu, kto pracuje tyle godzin na nogach – podkreśla Krysia.

Przyszedłem na chwilę, zostałem na dłużej”

Nie sposób jednak oprzeć się pracy w młodym, energicznym zespole. – Jest ona po prostu przyjemna, więc część osób “zostaje na dłużej”, jak to się kiedyś McD reklamował. Stąd spora część kadry managerskiej to osoby z wykształceniem wyższym, które po ukończeniu studiów zostały w McD ze względu na atmosferę i w sumie dobre warunki zatrudnienia – przyznaje.

Jedyny minus, na który wskazuje nasza bohaterka to nieprzyjemne teksty osób przed ladą, które czasem słyszała. – Babcia mówiła do wnuczka: „Patrz, wnusiu, ucz się albo skończysz jak ta pani”. To dosłowny cytat pani wskazującej palcem na dziewczynę z tytułem magistra z historii. Komentarz zupełnie nietrafiony i nie na miejscu. Niestety wielu z nas pracowników McD usłyszało coś w tym stylu co najmniej raz – wspomina ze smutkiem.

Uśmiech, proszę!

Zanim w ogóle zostaniesz wpuszczony do pracy, musisz przejść różne szkolenia. – Od sprzątania sali, przez każde stanowisko na kuchni, po obsługę gościa – wylicza Krysia.

Na szkoleniach pracownik poznaje najdrobniejsze szczegóły. – Niektóre z nich wręcz wydają się bezsensowne w stylu: na serwisie obracasz się tylko przez lewe ramię. Jak głupio by to nie brzmiało, ta zasada nawet ma sens, bo dzięki niej nikt na nikogo nie wpada – śmieje się Krysia.

Nasza bohaterka wspomina szkolenie na kasie. – Managerka stała nade mną dwa dni i za każdym razem, gdy twarz mi poważniała powtarzała mi do ucha „uśmiech!”. Pierwszy tydzień wracałam z zakwasami na twarzy. Spróbuj się uśmiechać przez 8 godzin – mówi z przekąsem. Każdy z etapów szkolenia Krysia kończyła testem z wiedzy z danego stanowiska.

Wieśniaki raz

Większość klientów restauracji to sympatyczni ludzie. Zdarzają się jednak wyjątki. – Raz zostałam zwyzywana od panien lekkich obyczajów za brak ketchupu do frytek, a wtedy wydawało się ketchup tylko jeśli ktoś poprosił. Do dziś zastanawia mnie, co ma ketchup do mojej rzekomej rozwiązłości? – puszcza oko nasza rozmówczyni.

Były też inne nieprzyjemne sytuacje. – Czasem jak byłam sama na drive, ludzie przy okienku mieli pretensje, że rozmawiam też z gościem przez słuchawkę, podczas gdy powinnam skupić się na osobie w okienku. Z drugiej strony 1 sekunda ciszy w COD (budka do zamawiania – red.) skutkowała poirytowanym „haaaalooo?!” – wspomina Krysia.

Naszej bohaterce zdarzały się też osoby zamawiające dania spoza menu. – Jeden chłopak poprosił mnie o Makfrajerusa. Koleżanka musiała mnie zmienić na kasie, bo nie mogłam przestać się śmiać – wspomina. Wśród gości restauracji pojawiła się też pani, która u Krysi zamówiła rosół.

– Bardzo dużo ludzie zamawia też Wieśniaki, zamiast popularnych Wieśmaców – uśmiecha się dziewczyna. I dodaje: – Jeden nietrzeźwy pan na moim nocnym dyżurze zaczął się zachwycać moim głosem na drive przez słuchawkę, że taki głęboki. Jakieś dwa tygodnie później przyjechał w dzień i gdy się odezwałam zakrzyknął: „To pani! Nigdy nie zapomnę tego głosu!”.

Sekrety McDonald’s

Wylał ci się napój? Nic straconego. Jeśli zgłosisz to obsłudze, to drugi dostaniesz za darmo. Nawet, jeśli to było tylko pół kubka.

W kanapce mięso prosto z grilla? Nie dla każdego. – W McD mięso smaży się na zapas i trzyma do 15 min w szufladach w podgrzewaczu. Jeśli chcesz mieć świeżo usmażony kotlet to poproś o niesolone mięso. Kotlety przyprawiane są natychmiast po usmażeniu, więc będą musieli usmażyć ci świeże – mówi Krystyna.

Analogicznie z frytkami – są solone od razu po usmażeniu, więc jeśli weźmiesz niesolone to usmażą porcję specjalnie dla ciebie. Ale wykorzystując ten sposób, musisz liczyć się z tym, że trzeba będzie poczekać dodatkowo ok. 3 minuty.

Wbrew powszechnej opinii brak lodu w coli nie sprawi, że dostaniesz więcej płynu. Płyn nie jest nalewany manualnie. Pracownik wybiera jeden z rozmiarów. Jeśli wolisz colę z lodem – bierz z lodem.

Zostały wspomnienia

Krysia pozytywnie wspomina pracę w restauracji McDonald’s. – Poznałam super ludzi, nauczyłam się ciężko pracować. Kiedy ktoś w nowej pracy mówił mi, że 10 zamówień naraz to dużo, to ciężko było mi się nie roześmiać. Nie żałuję spędzonych tam lat. Może oprócz momentów, kiedy kręgosłup przypomina mi, że jednak trochę dali mi tam popalić – podkreśla.

Przyzwyczajenia jednak zostają. – Do tej pory jak coś robię to odwracam się przez lewe ramię, nawet w domu. Na przykład chowam naczynia z suszarki do szafki, która jest za mną i w pewnym momencie zaczyna mi się kręcić w głowie, bo kręcę się wokół własnej osi w lewo, a nie pracuję tam już prawie 3 lata.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o