Zwierzęta, których naturalnym środowiskiem jest Ameryka Południowa w ostatnich latach robią coraz większą furorę w Polsce. Mowa o alpakach. Są niezwykle sympatyczne, choć płochliwe, cieszą oko nie tylko dzieci, mają wyjątkowo miękkie futro, a także są wykorzystywane w terapii. Te pocieszne zwierzaki z rodziny wielbłądowatych hoduje Janusz Woć spod Lublina.

Od samego patrzenia na alpaki robi się weselej. Długa szyja, sterczące uszy, ciekawskie oczy i podążanie głową za naszym ruchem sprawia, że chce je się po prostu przytulić. Ale to nie takie łatwe. Chociaż zwierzęta są oswojone, to są bardzo ostrożne i płochliwe. Gdy pozostajemy w odpowiedniej odległości od nich, możemy podziwiać do woli. Ale wystarczy, że wyciągniemy rękę w ich kierunku, natychmiast odskakują. Podobnie jak lamom, zdarza się im pluć na ludzi. Potrafią wydawać różne dźwięki, czasem przypominające rżenie, innym razem szczekanie lub rechot.

Janusz Woć hoduje alpaki od 8 lat. Jego stado w miejscowości Józefów-Pociecha, czyli około 15 kilometrów od Lublina, liczy około 70 sztuk z gatunku huacaya.

– Alpaki hoduje się głównie dla wełny. Jest ona wyjątkowo miękka, włosy są puste w środku, co ma wpływ na termikę i są pozbawione lanoliny, dzięki czemu nie rozwijają się w nich szkodliwe roztocza. Z wełny robi się wysokiej jakości odzież czy koce, które są dobre między innymi dla osób z alergią. Ja zajmuję się rozrodem tych zwierząt i pomagam innym gospodarzom w założeniu i utrzymaniu hodowli – wyjaśnia Janusz Woć. – Poza tym są to zwierzęta do towarzystwa, pozytywnie oddziałują na człowieka, więc są wykorzystywane również w terapii. Do mnie często przychodzą chętni, aby po prostu na nie popatrzeć.

Pomysł na założenie hodowli alpak długo dojrzewał w głowie pana Janusza.

– Chciałem zająć się stadkiem jakichś zwierząt. Początkowo miały to być konie, ale to zwierzęta bardzo wymagające. Pomyślałem więc o alpakach. Po raz pierwszy zobaczyłem je wiele lat temu będąc na wycieczce w Peru, czyli tam, skąd naturalnie pochodzą i gdzie jest ich najwięcej. Zauroczyły mnie – opowiada. – W Polsce są to wciąż zwierzęta niszowe, ale wspólnie z żoną postanowiliśmy, że spróbujemy. To nasz sposób życia na wsi.

Hodowla alpak w gospodarstwie pana Janusza od razu była duża. – Trzeba pamiętać, że alpaki to zwierzęta stadne. Muszą być przynajmniej trzy, aby mogły żyć – wyjaśnia. – Alpaki nie są bardzo wymagającymi zwierzętami. Potrzebują wybiegu, widnych boksów i dużo spokoju, ale też zainteresowania człowieka, obserwacji i troski. Żywią się głównie sianem, ale otrzymują także suplementy uzupełniające, aby ich pokarm był najbardziej zbliżony do tego z Ameryki Południowej.

Mężczyzna chętnie dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem z początkującymi hodowcami. – To nie konkurencja, tylko troska o dobro zwierząt – zapewnia hodowca.

W zagrodzie pana Janusza znajdziemy alpaki o przeróżnym ubarwieniu. Od białych, poprzez łaciate, brązowe po czarne.

– Mam swoich ulubieńców. To zwierzęta, które z jakiegoś powodu się pamięta. Na przykład urodziły się z problemami, wymagały szczególnej troski. Ale wszystkie są tak piękne i ujmujące, że nie sposób ich nie lubić. Traktujemy je jak członków naszej rodziny – uśmiecha się gospodarz.

(jus)

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o