Kain i Abel, Rafał i Sławek, Słowacki i Mickiewicz, Ludwik, Melchior, Baltazar, Montgomery, czyli Marek i Janek z G.F. Darwin. Spotkanie z twórcami Grupy Filmowej Darwin było jednym z punktów programu tegorocznego Festiwalu Fantastyki FALKON.

Czym jest dla Was komedia? Co ten gatunek ma w sobie, że zwróciliście na niego uwagę?

Janek Jurkowski: (śmiech) Nie wiem. Myśmy nigdy nie mieli ambicji, by za każdym razem bawić widzów. To wszystko zależy troszeczkę od naszych nastrojów i mam wrażenie, że kiedy trochę zbaczamy z tego kursu, to wielu widzów nagle się dziwi, że te teksty, te odcinki przestają być śmieszne i tak dalej. Nigdy nie staraliśmy się być śmieszni. Po prostu powstaje tekst i tyle. No mów coś…

Marek Hucz: Ja cię słucham, bo mówisz mądrze i nie mam potrzeby Ci przerywać, jak mówisz mądrze. Nigdy nie kierowaliśmy się tym, czy coś ma być śmieszne. Jeżeli coś jest śmieszne, to kompletnie przez przypadek. Naszym ulubionym gatunkiem filmowym jest smutny dramat o ludziach ze Śląska…

Janek: I skoro wszyscy się śmieją to znaczy, że nigdy nam się nie udało osiągnąć tego marzenia. Nigdy nie zrobiliśmy dobrego filmu o Śląsku.

Często jesteście porównywani w wywiadach do polskiego Monty Pythona. Czy brytyjski humor jest Waszym ulubionym? Czy czerpiecie z różnych źródeł?

Janek: My tak naprawdę inspirowaliśmy się wieloma różnymi seriami, filmami, komikami, które znaliśmy z dzieciństwa. Jednym z nich na pewno jest Monty Python, ale też duet Fray i Lori, też mój ukochany brytyjski serial ,,Allo Allo”. Ciężko mi, bo nigdy nie wiedziałem naprawdę co oznacza pojęcie ,,brytyjski humor”. Nie wiem, czym się dokładnie charakteryzuje, bo albo coś mnie bawi, albo coś mnie nie bawi. Kogo mieliśmy tam jeszcze? Jakieś ,,Nagie bronie”, Louis de Funes, to są tacy nasi bohaterowie. Nigdy się też konkretnie nie inspirowaliśmy jakimś jednym rodzajem komedii. Poczucie humoru też się różni między tymi naszymi filmami.

Ile zajmuje produkcja jednego odcinka, np. Shorta?

Janek: Tak naprawdę staramy się zamykać w jednym dniu. Ale nie ma co ukrywać, że są dłuższe odcinki, jak np. Rafał vs. Sławek i to było 12 dni zdjęciowych. Nasze bajki też miały więcej: jedna 2 dni zdjęciowe, druga 3 dni zdjęciowe i zawsze do tego trzeba doliczyć dzień na budowę scenografii i dzień na demontaż scenografii.

Marek: W tym tygodniu mamy pierwszy raz sytuację, że scenografię będziemy budować 3 dni, albo 4 dni nawet. Więc tak naprawdę czas potrzebny na zrealizowanie odcinka zależy przede wszystkim od tego, jaki to jest odcinek.

Poza byciem twórcą jesteście też aktorami. Czy jest jakaś rola, która jest dla Was marzeniem, ukoronowaniem aktorskiej kariery?

Janek: Już od dawna nie są to role. Są projekty, które chciałbym zrealizować, filmy na przykład, albo jakieś serie i to one są moim marzeniem. Chyba nigdy nie miałem, nawet w szkole teatralnej, takiego czegoś, że „muszę kiedyś zagrać Makbeta”. Wszyscy już grali Makbeta, co ja nowego mogę zrobić…

Janek: Jak można na nowo powiedzieć „Być albo nie być”…

Marek: Myślę, że już nie mamy takich marzeń na temat ról aktorskich. Mamy tylko marzenia dotyczące ról życiowych. Żebyśmy byli szczęśliwymi, dobrymi i kochającym ludźmi. To jest nasze największe marzenie.

Wiele razy mówiliście w wywiadach, że macie w planach film pełnometrażowy. Czy coś robicie w tym kierunku?

Marek: Całe nasze życie zmierza w tym kierunku. To jest nieustająca walka.

Jakie było największe, najtrudniejsze wyzwanie w historii całej G.F. Darwin?

Janek: Jest pewna bajka, którą nagraliśmy w maju. To się tak za nami ciągnie, jeszcze nie było premiery. Natomiast wydaje mi się, że najwięcej pracy jednak było przy „Rafale i Sławku”, bo jednak tam było najwięcej dni zdjęciowych. Konieczny był wyjazd za granicę, żeby nagrać sceny „majorkowe”. Postprodukcja też bardzo długo trwała, bo tam było dużo efektów specjalnych.

Marek: Myślę, że jednym z bardziej trudnych, wymagających planów, zarówno pod kątem organizacji i pod kątem rozmachu były „Niedobitki i mutanci”. Mieliśmy pierwszy raz autobus ze statystami, mieliśmy jakieś traumatyczne warunki do zdjęć.

Janek: Kible na kółkach były.

Marek: Jeśli chodzi o plan zdjęciowy, najcieplej było w kiblu, który stał na kółkach i nikt z niego nie korzystał, bo nie wiedzieli, że tam stoi. Tak było, niestety.

Janek: Jak się już widzi efekt końcowy, to jest coś niepowtarzalnego, kiedy faktycznie aktorom z buzi leci para, to jest rewelacyjny klimat. Ale prawda jest taka, że żeby leciała ta para, to musi tam na planie być zimno. I faktycznie było dosyć zimno, ale jakoś daliśmy radę.

GRUPA FILMOWA DARWIN

To popularny kanał na YouTube, tworzący humorystyczne materiały wideo o różnej tematyce. Aktualnie Darwini mają ponad 560 tysięcy subskrybentów oraz aż 74 miliony wyświetleń filmów

Pytania i odpowiedzi notowała podczas spotkania z G.F. Darwin na Falkonie: Joanna Puszka

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o