Aneta Lisowska, która pochodzi z Lublina, stara się o koronę Miss Polski UK& Ireland. Znalazła się w gronie 10 najpiękniejszych finalistek. 24-letnia lublinianka zdradza nam, skąd pomysł na start w konkursie piękności, opowiada o swoich pasjach, rodzinie, marzeniach i planach na przyszłość. Gala Miss Polski UK& Ireland odbędzie się 25 maja, ale już dziś każdy z nas może zagłosować na Anetę Lisowską (nr 6) na stronie misspolski.uk.

Dlaczego zdecydowała się Pani na start w wyborach Miss Polski UK& Ireland?

Pomyślałam, że może być to ciekawe doświadczenie i okazja do poznania więcej Polek i Polaków w Londynie. O konkursie dowiedziałam się od moich znajomych, którzy zasugerowali, żebym wzięła udział.

Czuje się pani piękna?

Uważam, że piękno kobiet manifestuje się w każdej w nas w unikalny sposób. Miłość do samej siebie pomaga nam je w sobie odkryć i ja swoje odkryłam.

Liczy Pani na zwycięstwo? Chociaż miejsce w pierwszej dziesiątce to i tak ogromny sukces.

Wygrana zawsze jest mila, ale uczestnictwo w Gali to wystarczające wyróżnienie i przygoda, na którą liczyłam.

Wiąże Pani swoją przyszłość z modelingiem, aktorstwem lub dziedziną, w której konkurs piękności może być przydatny?

Jestem otwarta na współpracę oraz działalność w social media, chociaż wcześniej o tym nie myślałam.

Brała Pani wcześniej udział w konkursach piękności?

Nie, to jest mój pierwszy raz.

Kim jest Aneta Lisowska?

Urodziłam się w Lublinie, gdzie wciąż mieszka moja bliska rodzina. Moi rodzice, Bożena i Zbigniew, prowadza firmę, która zajmuje się przede wszystkim dekoracjami okiennymi oraz pergolami. Oprócz tego moja mama jest osobą publiczną i walczy o poprawę jakości powietrza w naszym regionie. Mam również starszego brata Artura i jestem ciocią dwóch dziewczynek: Julki i Emilki. Oprócz tego do rodziny dołączył niedawno kotek Felix, również znany jako Dzidzi.

Co Pani robi w Londynie?

Pracuje w Londynie jako animator 3D – jest to branża filmowa. Interesuję się przede wszystkim animacją stylizowaną dla dzieci, ale chciałabym spróbować w przyszłości również fotorealistycznego stylu. Miałam także w planach połączenie pracy z podróżą – czyli zaaplikowanie do firm efektów wizualnych na różnych kontynentach – ale póki co jestem zbyt zakochana w Londynie, żeby się przeprowadzać. Oprócz tego pasjonuję się kontorcją, czyli ekstremalnym rozciąganiem z elementami akrobatycznymi. Nie rozciągałam się jako dziecko, wiec jest to niemałe wyzwanie. Efekty wymagają dużej cierpliwości i systematyczności. Niedawno odkryłam też nową pasję, jaką jest taniec komercyjny. Zainspirował mnie do tego koreański pop.

Jest ktoś, kto skradł Pani serce?

Na razie nikt.

Jakie jest Pani największe marzenie?

Mam wiele drobnych marzeń czy też celów i na nich skupiam się na co dzień. Myślę, że jednym z moich większych marzeń byłaby praca przy filmie Disneya, ale priorytety zmieniają się z czasem. W tym momencie najwięcej mojej uwagi pochłania nowo odkryta pasja do tańca.

Proszę dokończyć zdanie: gdybym miała super moc i mogła zrobić jedną rzecz dla świata i ludzkości, byłoby to…

Zlikwidowanie wszystkiego, co toksyczne dla życia ludzi i zwierząt, jak choroby, czy zanieczyszczenia.

Mieszka Pani w Londynie, ale pochodzi z Lublina. Dlaczego zdecydowała się Pani na przeprowadzkę?

Powodem mojej przeprowadzki była ścieżka kariery, jaką obrałam. Londyn oferuje wiele możliwości.

Jaki jest Lublin, który Pani zna?

Lublin kojarzy mi się z dzieciństwem i rodziną. W tym roku przyjeżdżam dość często – co dwa miesiące. Do tej pory utrzymuję kontakt z moimi pierwszymi przyjaciółkami poznanymi w przedszkolu. Mieszkam za granicą od prawie 5 lat i z każdym przyjazdem Lublin zaskakuje mnie czymś nowym. Wspaniale jest widzieć, jak rodzinne miasto się rozwija, zachowując przy tym swój niepowtarzalny charakter. Najbardziej cenie urok Starego Miasta i unikalne restauracje.

Wiele kobiet ma kompleksy, jeśli chodzi o wygląd. Co by im Pani poradziła?

Kobieta atrakcyjna to kobieta uśmiechnięta i zadbana. Trzeba również zachować zdrowy dystans do swojego ciała, zamiast dążyć do „perfekcji”, która jest jedynie iluzją. Poczucie własnej wartości to coś, co musimy odnaleźć same w sobie, nikt inny nam tego nie zaoferuje. Nie ma nic bardziej przyciągającego niż pewność siebie. (jus)

Autor zdjęć: Michal Klawitter (2)

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o