Jarosław Hampel zasila lubelską drużynę od sezonu 2020 jeżdżąc w barwach Motoru Lublin. Jest dwukrotnym indywidualnym wicemistrzem świata z 2010 i 2013 roku oraz sześciokrotnym drużynowym mistrzem świata. W wywiadzie opowiada nam o kibicach z Lublina, startach w PGE Ekstralidze oraz o celach lubelskich Koziołków.

Od tego sezonu jest pan zawodnikiem Motoru Lublin. Jak jeździ się panu na torze przy Z5 i w lubelskiej drużynie?

– W nowej drużynie jeździ się na pewno dobrze, ale pracuję przede wszystkim nad formą. Chciałbym jeździć jeszcze lepiej i jeszcze skuteczniej, żeby być pewnym punktem zespołu jeśli chodzi o walkę i zdobywanie punktów.

Bez wątpienia Motor jest ambitny, chce jeździć w play-offach, a obecnie zajmuje 3 miejsce w ekstraligowej tabeli. To zaważyło na tym, że zdecydował się pan podpisać kontrakt?

– Tak, zdecydowanie te cele są bardzo ambitne i to na pewno bardzo motywuje do jak najlepszej jazdy. Jest to ten aspekt, który jest ogromnym atutem u nas. Dlatego też staramy się walczyć i w każdym meczu dążyć do tego celu.

W związku z epidemią koronawirusa była również obawa dotycząca meczy PGE Ekstraligi. Dodatkowo kibice Motoru pokładają w Panu ogromne nadzieje. Był stres przed pierwszymi meczami?

– (śmiech) Myślę, że zawsze są jakieś obawy. Zawsze, gdy zaczynamy sezon to jest wiele niewiadomych, wiele znaków zapytania. Ale gdy już rusza, to jesteśmy przygotowani  i pokazujemy na co nas stać w tej walce. Przed nami jeszcze bardzo trudne spotkania, więc się mobilizujemy i staramy się, by wygrywać.

Fot. Zdjęcia klubu

Tegoroczne starty są inne, na trybunach możemy gościć mniejszą ilość kibiców. Są tacy, co oglądają mecze z wynajętych podnośników. Czuć ten doping?

– Tak, oczywiście! Zawsze, gdy pojawiają się kibice na stadionie pojawia się też atmosfera. Na razie wiadomo, że mamy taką sytuację, że te stadiony nie mogą być pełne, ale mam nadzieję, że to się niedługo zmieni. Świetne jest to, że już w tym momencie więcej tych ludzi może przychodzić i oglądać nasze spotkania!

Dużym zaskoczeniem tego sezonu było spotkanie z Włókniarzem Częstochową, gdzie Motor wygrał, a pan zdobył cenne 8 punktów. Nikt nie przypuszczał, że lubelska drużyna pokona jednego z faworytów tegorocznych rozgrywek.

– No tak, ale to jest mecz, który był już kilka tygodni temu. Oczywiście cieszymy się z tej wygranej, bo to bardzo ważne zwycięstwo, ale tak naprawdę myślami jesteśmy już przed kolejnym spotkaniem. Szykujemy się bardzo solidnie, planujemy i sprawdzamy motocykle ,żeby wszystko zagrało tak, jak trzeba. Myślimy teraz o przyszłości i o tych kolejnych, bardzo trudnych spotkaniach, które będziemy chcieli wygrywać.

Za dwa tygodnie spotkanie z Fogo Unią Leszno. Motor zmieni taktykę na pojechanie meczu?

– Jeszcze chwilę do tego meczu mamy, ale jeśli chodzi o sytuacje, które będą rozpatrywane tuż przed meczem to one się pojawią tuż przed startem tego spotkania. Zobaczymy, jak to wszystko będzie wyglądało. Moim zadaniem jest to, żeby starać się o jak najlepszą formę i do tego dążę.

Wyobraża sobie pan finał Motor-Unia?

– Nie wybiegamy tak daleko w przyszłość (śmiech)! Skupiamy się na tym co teraz przed nami, zbieramy siły i skupiamy się na tym żeby wygrywać. Powoli dążymy do tego, żeby być w tych play-offach i to nasza główna praca do wykonania.

Jak ocenia pan formę Motoru w tym sezonie?

– Uważam, że mamy jeszcze pewną rezerwę, jeśli chodzi o naszą dyspozycję. Jeszcze nie pokazaliśmy naszej największej mocy, ale ten sezon jest bardzo nieprzewidywalny i bardzo trudny. Można powiedzieć, że też jest dość specyficzny. Każdy kolejny mecz będzie nam pokazywał, w którym miejscu jesteśmy!

* Rozmowa została przeprowadzona telefonicznie.

Fot. Motor Lublin

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o