Ojciec Waldemar Grubka od 12 lat jest proboszczem parafii na Poczekajce. Stworzył tu Stowarzyszenie Przyjaciół Parafii Poczekajka i zarządzał nim jako prezes. Organizował liczne spotkania, festyny oraz wydarzenia kulturalne. W te wakacje kończy czwartą kadencję w parafii i zostaje przeniesiony do klasztoru w Warszawie. Rozmawialiśmy z nim o czasie, który spędził w lubelskiej parafii i jego działaniach na rzecz mieszkańców Lublina.

Jak Ojciec podsumowałby 12 lat na Poczekajce?

– Ten czas minął mi bardzo szybko, ale czuję duże zmęczenie. Podejmowaliśmy bardzo dużo działań, starając się, aby parafia na Poczekajce była dynamiczna i nie ograniczała się tylko do sprawowania sakramentów i nabożeństw w kościele, ale była miejscem wspólnoty. Przychodzimy do tego miejsca nie tylko po to, żeby się pomodlić, ale również po to, żeby ze sobą pobyć oraz żeby rozwijać swoje pasje i talent. Moje 12 lat tutaj to właśnie czas tworzenia wspólnoty w wymiarze bardzo szerokim. Organizowałem m.in. Dni parafii pod hasłem “Wspólnota to Ty i ja” i to jest właśnie moje motto prowadzenia parafii na Poczekajce.

Skąd pomysł, by działać tak aktywnie?

– 12 lat temu zauważyłem, że w salach duszpasterskich jest zbyt cicho. Pomyślałem wtedy, że to miejsce, które ktoś wybudował z takim rozmachem i z ideą kościoła XXI wieku, musi być miejscem, które żyje. Dlatego szukałem pomysłu, który by sprawił, że ludzie zechcą tu przychodzić i spędzać czas, rozwijać swoje możliwości i talenty. Właśnie wtedy narodził się pomysł stworzenia Stowarzyszenia Przyjaciół Parafii Poczekajka, które w tym roku obchodzi jubileusz 10-lecia. To stowarzyszenie było impulsem, który pomógł nam w ożywieniu parafii poprzez ogromnie dużą aktywność wiernych. To ludzie stali się odpowiedzialni za to, co dzieje się w parafii.

Zaczęło się od festynu?

– Pierwszym dziełem był Festyn „Wspólnota to Ty i ja”, który odbywa się już od 12 lat. Później pojawiła się idea obdarzenia dobrocią i życzliwością dzieci, które pochodzą z rodzin mniej zamożnych, co zaowocowało akcją Święty Mikołaj na Poczekajce. Włączyliśmy osoby, które chciały pomóc poprzez pomocnika świętego Mikołaja. Co roku rozdajemy ponad 200 paczek dla dzieci. Kolejną akcją jest Wigilia dla osób samotnych. Wspólnoty duszpasterskie przygotowują posiłek dla wszystkich. Rokrocznie w spotkaniu wigilijnym uczestniczy ok. 100 osób. Organizujemy też zimowska i wakacje na Poczekajce, co daje rodzicom chwilę oddechu.

Jaka jest przyszłość Stowarzyszenia Przyjaciół Parafii Poczekajka?

– We wrześniu będą wybory nowego prezesa. Na pewno działania stowarzyszenia będą kontynuowane, bo są one w 95 proc. oparte na osobach świeckich. Ja przez ten czas byłem prezesem, inicjatorem i założycielem, więc miałem pewną wizję, która obecnie jest już dość mocno ugruntowana. Mam nadzieję, że przyszły proboszcz, ojciec Mirosław Ferenc, który był wikarym na Poczekajce i pracował ze mną, znając specyfikę tej parafii i działania stowarzyszenia, będzie dalej je wspierał i z nim współpracował.

A Ojca plany?

– Przenoszę się do Warszawy, do klasztoru i kościoła, który nie ma parafii. Jest to kościół zabytkowy, wybudowany przez króla Jana III Sobieskiego, jako wotum wdzięczności za wygraną bitwę pod Wiedniem. Wtedy też sprowadził on Kapucynów i ofiarował im kościół i klasztor. Będę miał tam trochę inne obowiązki, więc myślę, że będzie to dla mnie przede wszystkim czas odpoczynku i nabrania sił do pracy na przyszłe lata.

Co czuje Ojciec upuszczając parafię po tylu latach?

– Towarzyszy temu pewien rodzaj smutku, ale nie płynie on z tego, że ktoś mnie skrzywdził tylko z tego, że zostawiam pewne dzieło, które przez 12 lat prowadziłem tutaj wraz z braćmi. Na pewno im dłużej jest się w danym miejscu, tym trudniej się odchodzi, ale z drugiej strony przychodzi taki czas, gdy człowiek ma świadomość, że potrzebuje jakiejś zmiany.

Czy jest coś, związanego z tą parafią, co szczególnie zapadnie Ojcu w pamięci?

– Myślę, że przede wszystkim będę wspominał ludzi, z którymi tutaj pracowałem. Zarówno moich współbraci, którzy zmieniali się przez te lata, także moich bezpośrednich przełożonych. A także wiernych, z którymi przeżyłem niezwykłą przygodę. Wszystkie działania, które podejmujemy, to pewna historia, która pozostanie na wieki w tej parafii i we mnie.

MSZA POŻEGNALNA

Msza pożegnalna ojca Waldemara Grubki odbędzie się 22 lipca o godzinie 13.00 w kościele Niepokalanego Serca Maryi i św. Franciszka w Lublinie na Poczekajce. Po nabożeństwie wykonane zostanie pamiątkowe zdjęcie z parafianami.

Fot. Barbara Bryła

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o