Spanie na dziko przetestowaliśmy tym razem w Słowenii. Kompletnie nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. Zdaliśmy się na los i przygodę. Podczas tego wyjazdu nasza osobówka została dopieszczona o materac, zrezygnowaliśmy z targania ze sobą namiotu i jedyną opcją spania miało być wnętrze samochodu. Wprawdzie nie było sprawnej klimatyzacji, no ale nie można mieć wszystkiego. Przetestowaliśmy siedem miejsc noclegowych. Bywało różnie… Pod względem krajobrazowym nie było fajerwerków we wszystkich przypadkach. O większości naszych wyborów decydowała konieczność i brak lepszych opcji.

Słowenia jest krajem dość trudnym do spania na dziko. Piszę to porównując kraje, w których do tej pory mieliśmy okazje spać w samochodzie. Wszystko przez wszechobecne parkometry. Im dalej na zachód (okolice Bledu, czy Kopru, Izoli, czy Piranu), tym gorzej. Słoweńscy policjanci wlepiają mandaty, a godzina postoju dochodzi nawet do 5 euro.

Ceny parkingów

Ceny za postój oscylują od 0,60 euro- do 2,50 euro za godzinę. Lubljana (stolica) okazała się najtańsza, tutaj postój to zaledwie 0,60 euro.

Im dalej na wschód tym spokojniej. Stanowczo mniej turystów, mniejszy ruch na drogach i darmowe parkingi przystosowane dla kamperów (wytyczone miejsca wyposażone w wodę i prąd – całkowicie za darmo).

Gdzie szukaliśmy oszczędności?

Wyjazd ten zakładał podróż drogami zwolnionymi z opłat, przemierzyliśmy więc słoweńskie wsie, miasteczka, zobaczyliśmy świat spoza asfaltu autostrady. To samo dotyczyło dojazdu do tego kraju, zarówno Niemcy, Austrię i Czechy pokonaliśmy drogami wolniejszego ruchu 🙂

Staraliśmy się parkować w miejscach zwolnionych z opłat. Idealnie nadawały się do tego markety czy centra wiosek. Obowiązywały jednak dość powszechnie zasady, aby na zwykłej kartce napisać długopisem czy markerem godzinę opuszczenia pojazdu, dwie godziny postoju były bardzo często darmowe. Trzeba było jednak udowodnić, jak długo stoi się w jednym miejscu. I to nie żarty – tak robili Słoweńcy, a my poszliśmy w ich ślady.

W niedziele i święta miejsca parkingowe były zwolnione z opłat po godzinie 15. Poza sezonem reguły te mogą być oczywiście inne. Turystyczne żniwa to natomiast inna bajka.

Nocleg 1 – Jezioro Bohinij – Camp Zlatarog Bohinj

Cena: Za darmo

Ocena miejsca: 4/5

Kilkanaście kilometrów od Bledu znajduje się jezioro Bohinj. Jest to miejsce dość oblegane, jednak w porównaniu z Bledem jest tutaj pusto. Na zachodnim krańcu jeziora, w kierunku wodospadu Savica znajduje się pole namiotowe Camp Zlatorog Bohinj. Bardzo przytulne, jest bar, całe zaplecze sanitarne, plaża, kajaki i masa wakacyjnych udogodnień. A do tego przepiękne widoki dookoła. Plaża jest kamienista, mało komfortowa, jednak bez problemu można wejść na teren ośrodka i poopalać się.

Pomimo atrakcyjności tego miejsca odpuściliśmy sobie spanie tam, gdyż nie było już grama wolnej przestrzeni do zaparkowania na terenie ośrodka. Była możliwość, aby stać z autem poza ogrodzeniem, na wytyczonym parkingi, jednak zapłata 25 euro (tyle +/- wyniósł by nocleg tam), mijał się z naszą wakacyjną polityką. Poza tym gdyby miejsce parkingowe było atrakcyjne turystycznie, naprawdę byłabym w stanie to przeanalizować. Jednak skoro nie było aby ładnie, aby przytulnie, to rozbiliśmy nasze M1 na parkingu obok. Nawet tu na odludziu jest parkometr, jednak taryfa na noc jest wyłączona. W w godz. 06:00-20:00 zapłacicie 2,5 euro za godzinę w sezonie (poza sezonem 1,5 euro).

Można tutaj w towarzystwie prawdziwych kamperów przekimać w ciszy do rana. Znak zakazu okazuje się jak widać sugestią, bo tam naprawdę nie ma gdzie parkować, więc trzeba postawić wszystko na jedną kartę i przekoczować do rana.

Nocleg 2 – Kąpielisko miejskie w Idirijska Bela

Cena: za darmo

Ocena miejsca: 5/5

Miejsce to znalezione zostało przypadkiem, gdy jechaliśmy sobie wzdłuż rzeki Idirija. Nagle wyrósł nam przed oczami pusty miejski ośrodek wakacyjny. Genialnie wyposażony, bezludny, z łazienką czystszą niż w niejednym domu 🙂 Był papier, woda (wprawdzie zimna, ale zawsze). Ogromny parking dawał możliwość wybrania każdej konfiguracji ustawienia samochodu. Przez ośrodek przepływała rzeka, specjalnie zbudowano tamę z pływającą tratwą. Miejsce to jest stworzone na potrzeby mieszkańców sąsiednich wsi, ktoś naprawdę świetnie to opracował, a co najważniejsze nikt tego nie zniszczył. Spało się spokojnie, byliśmy tylko my i ciemny las. Momentami wyobraźnia szalała.

Nocleg 3 – Parking w Piranie (niedaleko Barbara Piran Beach Hotel)

Cena: 6,00 Euro

Ocena miejsca: 2/5

Zachwalany w przewodniku i na forach Piran był koszmarem dla śpiących na dziko. Brak miejsc parkingowych w mieście całkowicie wyeliminował opcję spania w centrum, a nawet jego zwiedzanie w godzinach wieczornych. Dzikie tłumy na drogach, w miasteczkach, wszędzie! Kilka kilometrów dalej od wjazdu do centrum, w kierunku Willa Barbara Piran Beach Hotel, znajduje się całodobowy parking – płatny. Jedna godzina kosztuje tutaj 1,00 euro. Standardowo już widnieje znaczek przekreślonego kampera. Dla świętego spokoju wrzuciliśmy do parkomatu kilka euro, żeby nie było:) Ale wiadomo, że nocleg w aucie może zostać ukarany mandatem…

Pomimo spokoju panującego w tym miejscu, miałam lekką paranoję. Wizja pukających w szybkę w nocy policjantów lekko mnie dołowała i spało mi się w tym miejscu fatalnie.

Nocleg 4 – Avtokamp Jadranka w Izola

Cena: 10,50 euro/osoba + 5,00 euro samochód (dodatkowo jest płatny prąd i ciepła woda)

Ocena miejsca: 4/5

Kilka dni bez porządnego mycia zrobiło swoje, nadszedł czas przeproszenia się z cywilizacją. Gdy suchy szampon już nie działa, to trzeba skorzystać z prawdziwego. I dlatego też wylądowaliśmy na prawdziwym kempingu. Te nad morzem w Słowenii są dramatyczne. Przystosowane są jedynie do kamperów. Pola namiotowe są rzadkością, a i ludzi w namiotach też można było policzyć na palcach jednej ręki. Ogryzek w postaci dostępu do morza jest wykorzystany całkowicie, jednak daleko mu do greckich czy hiszpańskich kurortów. Jednak jak się nie ma tego, co się lubi, to się bierze to, co jest.

Udało nam się wcisnąć pomiędzy 3 kampery i namiot. Było ciasno, ale sympatycznie, zaglądaliśmy sobie wszyscy w okna, zaś przechodzący piesi zaglądali przez płot ośrodka zaglądając nam do sypialnio-jadalnio-salonu. Odruch bezwarunkowy skutkował tym, że i my gapiliśmy się sąsiadom do wnętrza „domu”. Ośrodek ten nie zachwycił. Uciekliśmy po jednej nocy. Zatłoczone wybrzeże dało się w kość i marzyliśmy o ciszy i spokoju. To miała nam dać wschodnia część kraju.

Nocleg 5 – Stari trg pri Ložu, Słowenia – Area Camper Free

Cena: za darmo

Ocena miejsca: 5/5

Po zwiedzaniu zamków w okolicy natrafiliśmy na to miejsce noclegowe ostatnim rzutem na taśmie, robiło się już ciemno. W niepozornej wsi, tuż obok szkoły, zbudowano parking z przeznaczeniem dla kamperów. Znak zachęcał wręcz do spania właśnie tu. Co ciekawe była woda, prąd i całkowity brak opłat. Miejsce jest w 100% bezpieczne i spokojne. Nieopodal jest piekarnia, restauracja, supermarket i lodziarnia. Wszystko na wyciągnięcie ręki. Genialna miejscówka!

Nocleg 6 – Kostanjevica na Krki – Area Sosta Camper

Cena: za darmo

Ocena miejsca: 6/5

Wschodnia perełka Słowenii, Kostanjevica na Krki, to nie tylko klimatyczna mieścina, ale także przepięknie przystosowana przystań nad bajeczną rzeka Krka. Nigdy wcześniej nie widziałam takiej dbałości o potrzeby mieszkańców. Pięknie zadbany teren, wypożyczalnia kajaków, łódek , SUP-ów. W towarzystwie pływających kaczek i zapachów z grilla można tu prawdziwie odpocząć. Jest sielsko, a zachód i wchód słońca wzbudzają zachwyt. Nad przystanią przygotowano kilka miejsc parkingowych dla tych dzikich turystów, co nie chcą do hotelu. I uwaga, tutaj są nawet toalety!

Nocleg 7 – Kamniška Bistrica – Kamp Alpe

Cena: Osoba 9,00 euro x 2 + samochód 8,00 euro = 26,00 euro

Ocena miejsca: 5/5

Przed powrotem do domu zdecydowaliśmy się po raz kolejny na cywilizację, w końcu dawno niemyte włosy wołały o pomstę do nieba. Tuż przy kolejce linowej na Velika Planine znajduje się kameralny Kemping. Ma zaledwie kilkanaście miejsc. Każde rozdzielone naturalnym żywopłotem w postaci zasadzonych buków i choinek. Ten przyczółek u podnóża gór wyposażony jest w łazienki z gorącą wodą, czyste toalety, do tego jest prąd za free (to nie dotyczy normalnych kamperów), jest ponadto mała kuchnia, ścianka wspinaczkowa i bar. Wszystko w górskiej scenerii. Naprawdę piękne miejsce!

Podsumowanie

Całkowity koszt naszych noclegów wyniósł 58 euro. Cena ta jest naprawdę bardzo przyzwoita jak na 10 dniowy pobyt. Słowenia nie jest miejscem plenerowo wybitnym do spania na dziko. Trzeba tutaj ciut bardziej pilnować się, przestrzegać przepisów i szukać okazji w postaci darmowych miejsc przystosowanych dla kamperów. Jest to bardzo pozytywny ukłon ze strony tego kraju i dla chcącego nic trudnego:) Jeżeli chcecie podróżować tanio, to jak najbardziej nawet w Słowenii jest to wykonalne.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o