To była miłość od pierwszej chwili. Prawdziwa i na całe życie. Po raz pierwszy Agnieszka Wiechnik doświadczyła jej już w wieku sześciu lat. Towarzyszyła jej w szkole, na studiach i wciąż jest nieodzownym elementem jej codziennego życia. Pomaga przełamywać trudności i odnaleźć pewność siebie. Ta miłość to muzyka.

Agnieszka Wiechnik jest wokalistką, kompozytorką i autorką tekstów. Mieszka w Lublinie, ale swoje pierwsze, muzyczne kroki stawiała na scenie w Janowie Lubelskim.

– Na lubelskiej scenie tak naprawdę pierwszy raz wystąpiłam jako sześciolatka. Było to w Janowie Lubelskim na konkursie piosenki. Tak bardziej profesjonalnie ze sceną jestem związana od czasów studiów. Nie pamiętam, ile to już lat minęło, ale sporo! – śmieje się Agnieszka.

Na początku drogi

Zaczęła być rozpoznawalna, gdy zaczęła być częścią zespołu Go Machine. – Był to trzynastoosobowy skład grający muzykę The Doors Brothers. Potem był zespół G.A.T.E, gdzie po raz pierwszy próbowałam pisać swoje teksty. Wtedy jeszcze nie komponowałam – opowiada.

Nagrali razem kilka teledysków, parę singli, koncertowali. – Ale chciałam czegoś innego. Wiele osób doradzało mi, żebym poszła swoją drogą, występowała pod swoim imieniem i nazwiskiem. Trochę się wahałam – wspomina.

Impulsem był talent show, w którym wzięła udział. – Program „Must be the Music. Tylko muzyka!” utwierdził mnie w przekonaniu, że już czas. Usłyszałam od jurorów, że jestem gotowa, że powinien się zająć mną jakiś producent – dodaje ze wzruszeniem.

Skrzydła

Agnieszka Wiechnik brała udział w jedenastej edycji programu „Must be the Music. Tylko muzyka!”. Przed jurorami zaprezentowała piosenkę Arethy Franklin „Baby I Love You”.

– Byłam przerażona! Byłam przekonana na dwieście procent, że Kora będzie na nie! Tymczasem ona pierwsza wcisnęła „tak”. Powiedziała mi tyle wspaniałych, dobrych rzeczy, że stałam jak wryta i nie wiedziałam co mam powiedzieć! – opowiada wokalistka. Do dziś wspomina tamte chwile ze wzruszeniem. Podobnie jak Korę, która była dla niej inspiracją.

– Zawsze była sobą. Mówiła to, co myśli. Robiła to, co chciała. Też taka jestem. Może nie aż tak odważna jak była Kora, ale wiem, że warto robić w życiu to, co w sercu gra i nie wolno dać się ludziom zmieniać. Słysząc te pozytywne opinie właśnie od niej, od osoby, której się bałam, dostałam skrzydeł – podsumowuje.

Nowe brzmienia

Program muzyczny, w którym wystąpiła artystka przyczynił się do rozwoju jej solowej kariery. Ale też zmieniło się jej podejście do muzyki. Pojawiły się nowe brzmienia.

– Moja muzyka jest teraz poprzeplatana elektroniką, przed czym całe życie broniłam się. Na pewno wpływa na to miał producent, z którym obecnie współpracuję: Adam Związek MAVOOI. Kolejną taką osobą jest mój drugi producent, Jarosław Baran, który pracuje między innymi z Cleo, Edytą Górniak, Eweliną Lisowską. On wie, jak przygotować wokalistę, żeby powstał tak zwany hit – dzieli się z nami Wiechnik. – Dzięki niemu nauczyłam się pracować w studiu, mimo że sądziłam, że już to potrafię.

Droga do gwiazd

Mile wspomina też współpracę z Beatą Kozidrak, kiedy była jedną z uczestniczek jej drużyny w programie „Bitwa na Głosy”.

Marzę o duecie z Piotrem Cugowskim, ale też z Beatą Kozidrak, mimo że miałam już okazję z nią pośpiewać. Lubię duety. Lubię też chórki, śpiewam u Majki Jeżowskiej i mam nadzieję, że będę to robiła nadal. Moja kariera nabiera tempa, ale bardzo bym chciała to połączyćwyznaje wokalistka.

Jak sama podkreśla, „Bitwa na Głosy” to był jeden z najpiękniejszych momentów w jej życiu.

Nawiązały się przyjaźnie, które przetrwały do tej pory, np. z Iloną, która obecnie śpiewa w chórku w Bajmie. Podczas programu mieszkałyśmy razem w pokoju i tak się zakumplowałyśmy, że do tej pory spotykamy się, jak tylko jest okazjadodaje.

Marionetka

Artystka ma na swoim koncie kilka singli. Wydany w czerwcu 2017 roku „Znak zapytania” opowiada o kobietach po przejściach, które wyzwoliły się z chorego związku.

Tekst i muzykę napisał Igor Jaszczuk z Lubelskiej Federacji Bardów, ale po konsultacji ze mną. On mnie poznał i wie co mi w duszy gra. Chciałabym ją zadedykować takim osobom, które są lub były w trudnych związkach. Mam nadzieję, że ta piosenka otwiera oczy na takie zjawiska, jak przemoc domowa – stwierdza Agnieszka. – Chciałam powiedzieć kobietom, by walczyły o siebie, żeby stawiały granice. Jak ktoś za bardzo nami dyryguje, to mówmy: stop. Nie dajmy sobie wejść na głowę.

Podobne przesłanie ma również najnowszy singiel wokalistki „Marionetka”, który został wydany w kwietniu tego roku. – Tpewnie jestem czyjąś marionetką. Ktoś zapewne jest podświadomie moją. Każdy z nas jest czyjąś marionetką, natomiast od nas zależy, na ile będziemy sobą i na ile będziemy robili to, czego my pragniemy tłumaczy wokalistka.

A jaka jest jej recepta na bycie sobą? – Zaakceptować siebie takim jakim się jest. Pokochać siebie! Ktoś mądry kiedyś powiedział, że jeśli chcesz zmieniać świat zacznij od siebie – mówi zdecydowanie.

Jasny cel

Dla Agnieszki Wiechnik inspiracją jest również Lublin. – Gdzie nie pojadę, pytają skąd jestem. Kiedy słyszą, że z Lublina, mówią: „Macie tam zagłębie utalentowanych muzyków”. To bardzo miłeuśmiecha się wokalistka.

Mimo to przyznaje, że nie jest łatwo się przebić na muzyczny top. – Jest trudno. Na pewno. Ale ja jestem takim przykładem, że da się osiągnąć zamierzony cel, jeżeli się walczy – podkreśla.

Zaprzecza, że w show biznesie o wszystkim decydują układy. Chodziłam i wychodziłam swoje. Byłam uparta. Wyrzucali mnie drzwiami, to wchodziłam oknem. Wyrzucili mnie oknem, to znalazłam szparę. Jestem uparta. Jak sobie coś postanowię, to krok po kroku to realizuję. Nawet jak upadam to wstaję i idę dalej kończy Agnieszka Wiechnik.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o