Zespół Pectus tworzą bracia Szczepanikowie: Tomasz, Mateusz, Maciej i Marek. O sile rodziny, planach muzycznych i pasji do piłki nożnej rozmawialiśmy z liderem grupy Tomaszem Szczepanikiem przy okazji występu podczas Koncertu Chwały w Lublinie.

Mamy okazję rozmawiać podczas Koncertu Chwały, więc muszę o to zapytać – jak ważna jest religia w Waszym życiu?

– Przede wszystkim jesteśmy wychowani w rodzinie tradycyjnej. Wyznajemy taką zasadę, żeby być dobrym człowiekiem. Jeżeli zarażasz drugiego człowieka po prostu dobrem na co dzień, to to dobro zawsze wraca. Można oczywiście dokładać do tego jakąś wielką ideologię, ale myślę, że to właśnie od tych prostych rzeczy trzeba zacząć. Od siebie, od swoich najbliższych, od rodziny, od przyjaciół i tą dobrocią po prostu zarażać. My tacy jesteśmy! (śmiech) Dla nas rodzina jest najważniejsza. To jest klucz, to jest wielka siła i wartość. Dbamy o nią każdego dnia. Nie ukrywamy tego. Chwalę się tym, że mogę stać na jednej scenie z moimi trzema braćmi i śpiewać piosenki. To jest taka nasza droga, którą przyjęliśmy dawno temu!

To znaczy, że siła braci to siła rodziny?

– Taaak! Siła braci to siła rodziny. Niestety nie mamy siostry, ale ja nad tym ubolewam! (śmiech) Nie wiem jakby to wtedy było. (śmiech) Ale na razie jakoś sobie radzimy w tym męskim gronie.

Wasza mama zawsze marzyła o tym, żeby zobaczyć czterech synów na jednej scenie, czy to bardziej Wasze marzenie?

– Nasze oczywiście też. Dostaliśmy jakiś pierwiastek talentu, ale wiadomo, że to nie wystarczy. Trzeba go rozwijać i pielęgnować. Mama to widziała w dzieciństwie u nas. Często to powtarzamy, że kiedyś zainwestowali z tatą całą wypłatę, żeby nam kupić taki mały instrument, który pozwolił nam się rozwijać. Owszem, rodzice wiedzieli, że chcemy być muzykami, a teraz rzeczywiście bardzo się wzruszają, jak nas widzą na scenie.

Wszyscy czworo, ale też Twój syn, uwielbiacie grać w piłkę nożną. Wakacje to dla Was głównie czas pracy. Będziecie mieć chwilę na takie przyjemności?

– Przede wszystkim dużo koncertujemy. Po drugie tworzymy nową płytę. Jubileuszową, bo w 2020 roku będziemy obchodzić piętnastolecie zespołu. Z tej okazji powstaje płyta do tekstów Wojciecha Młynarskiego. To są teksty, które nie były publikowane dotychczas w formie piosenkowej, więc to moje kolejne marzenie, które się spełniło, żeby do tekstów mistrza napisać muzykę. Będzie to dziesięć duetów, nowe piosenki, więc już żyjemy tą płytą. Dla mnie każdy wolny moment to jest właśnie spędzany ze Staszkiem, moim synem i z moją rodziną, więc piłka też będzie.

Skąd pomysł akurat na płytę z utworami Wojciecha Młynarskiego?

– Od zawsze chciałem skomponować taką płytę. Każdy, kto w naszym kraju pisze piosenki i komponuje, to otarł się o twórczość mistrza Wojtka Młynarskiego. Panuje u nas takie muzyczne podniecenie tym projektem, bo każdy kto zna Wojciecha Młynarskiego wie, że to są teksty na najwyższym poziomie.

Poza wydaniem płyty macie jakiś cel?

– Przede wszystkim koncentrujemy się na tym, żeby płyta ukazała się po wakacjach. Myślę, że to będzie końcówka października, początek listopada. Mam drugiego listopada urodziny i mam nadzieję, że do tego czasu ten krążek się ukaże i będziemy już jedną nogą w 2020 i przez cały rok będziemy świętować 15-lecie zespołu.

Jesteście wiernymi kibicami piłki nożnej?

– Chodzimy na mecze, ale też gramy w piłkę. Udzielamy się w drużynie artystów polskich. Gramy z orzełkiem na piersi, więc to jest dla nas też takie wyróżnienie, ale też mamy swoją drużynę Pectus Team i odbywamy mecze charytatywne pomagając ludziom, którzy potrzebują pomocy. Dobrze się bawimy, a przy tym możemy po prostu komuś pomóc, zbierając pieniądze.

Której drużynie najbardziej kibicujecie?

– Oczywiście, że polskiej reprezentacji! (śmiech) Teraz są mistrzostwa do lat U21, więc kibicujemy Polakom i dobrze im idzie! Ostatnio wygrali z Włochami, więc szykuje nam się dobra drużyna. Młodzi ćwiczą, zresztą mój syn też jest w szkółce piłkarskiej i nieźle sobie radzi!

Jednym z Waszych hitów jest „Barcelona”, która opowiada historię trzech kobiet, ale również jest on o ryzyku. Wy często ryzykujecie?

– My cały czas ryzykujemy przebywając ze sobą! (śmiech) Wiadomo, są cztery charaktery, które się ze sobą ścierają, braterskie charaktery. Bardzo się kochamy, szanujemy i lubimy. Oczywiście, czasami są jakieś tam starcia i cały czas to ryzyko jest. Ale obiecaliśmy sobie na początku, że będziemy po prostu się lubili i szanowali. Żeby nasz zespół się nie rozpadł. To jest nasz priorytet! Żebyśmy świadomie łączyli naszą pasję grania i śpiewania, mówienia o naszym dzieciństwie, o korzeniach, o wartościach, no i jednocześnie dobrze się ze sobą bawili. I na razie nam się to udaje! (śmiech)

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o